W deszczowym Los Angeles, w dystopijnej przyszłości, rozpoczyna się nowa saga osadzona w uniwersum Blade Runnera. Najlepsza łowczyni androidów i śledcza, Aahna „Ash” Ashina, została przydzielona do zbadania sprawy tajemniczego zniknięcia Isobel i Cleo Selwyn, żony i córki miejscowego magnata biznesowego, Alexandra Selwyna, który jest przyjacielem Eldona Tyrella. W trakcie swoich poszukiwań Ash poznaje nowe oblicze przestępczego podziemia Los Angeles. Okazuje się, że pod imponującą fasadą miasto toczy powolne zepsucie. Łowczyni odkrywa straszną tajemnicę i demaskuje potworny spisek, a także musi zrewidować własną nienawiść do replikantów – sztucznych ludzi – których do tej pory tropiła i zabijała z taką zajadłością.
Autorami scenariusza są Michael Green (współtwórca filmu „Blade Runner: 2049”) i Mike Johnson („Star Trek”, „Transformers”), a rysunki stworzył Andres Guinaldo („Kapitan Ameryka: Steve Rogers”). Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w tomach: „Blade Runner 2019: Los Angeles”, „Blade Runner 2019: Off-World”, „Blade Runner 2019: Home Again, Home Again”.
10.2021
I
Kolor
Twarda
170x260 mm
344
99,99 zł
9788328150089
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Komiksowy "Blade Runner" nie był jak dotąd na moim radarze, ale niedawna powtórka filmu sprawiła, że nabrałem chęci do zapoznania się z czymś więcej z tego świata, choć po prawdzie nigdy nie czułem, abym takiego rozszerzenia potrzebował. Stwierdziłem jednak, że wersja rysunkowa wygląda całkiem zachęcająco, a ja w sumie niewiele czytam takiego czystego SF, także zawsze to jakaś odmiana. Tak więc nie tak dawno zaopatrzyłem się w tom pierwszy, a ostatnio zabrałem się za jego lekturę.
Która nie okazała się zbyt długa, bo całość jest silnie ukierunkowana na akcję, więc przez kolejne zeszyty przechodzi się dosyć gładko. W tomie dostajemy całość serii "2019", na którą składa się 12 zeszytów ułożonych w trzy powiązane ze sobą historie (tytuł jest trochę nieadekwatny, bo tylko pierwsza część rzeczywiście ma miejsce w tym roku). Scenariusze to sprawnie wykonana robota, ale też nic mnie tutaj nie zaskoczyło, nie zobaczyłem niczego nowego, ani nie dostałem czegokolwiek, co mocniej porwałoby mnie w ciąg zdarzeń. Twórcy raczej unikają eksperymentów, więc z jednej strony nie wystawiają się na strzały, bo generalnie ciężko jest mi wskazać jakieś konkretne aspekty, które szczególnie by nie zagrały, komiks jest jednak zachowawczy i brak w nim elementów, dzięki którym mógłby wybić się ponad przeciętność. Najbardziej podobała mi się druga odsłona, generalnie jest to też jedyna, która pokazuje coś nieco innego, bo większość jej akcji toczy się w przestrzeni kosmicznej.
Całość skupiona jest wokół niejakiej Aahny Ashiny, według opisu najlepszej łowczyni na świecie. Główna bohaterka (w ogóle kobiety stanowią tu większość obsady) w teorii posiada wszystkie cechy idealnie skrojonego na współczesne czasy protagonisty – wymiata, a równocześnie nie jest idealna, wraz z rozwojem fabuły przechodzi pewną przemianę, a do tego reprezentuje przynajmniej trzy mniejszości. Natomiast według mnie jej postać nie jest szczególne interesująca i mimo wszystko wolałbym chyba poczytać coś, co mocniej korespondowałoby z akcją filmu.
Za to od strony wizualnej jest bardzo solidnie. Rysunki są dynamiczne i całkiem miłe dla oka, kreska wydaje mi się także dobrze pasować do historii SF. Sporo tu dużych kadrów, całostronicowych ilustracji czy rozkładówek, dzięki czemu album ogląda się przyjemnie, a lektura zyskuje na płynności. Kolorystyka jest raczej stonowana, ale jednocześnie nadaje komiksowi niezłego klimatu, a oprawa graficzna jako całość wydała mi się dosyć stylowa.
Wszystko to sprawia wrażenie dobrze zaplanowanego produktu, niestety wykonaniu brakuje charakteru, jakiegoś własnego stylu czy czegoś do powiedzenia. To takie przełożenie na rysunkowe medium bezpiecznego hollywoodzkiego blockbustera, co w sumie nie powinno dziwić, patrząc na osobę współscenarzysty, który w pierwszej kolejności działa właśnie w branży filmowej. W gruncie rzeczy nie była to zła lektura, ale trzeba się nastawić, że to raczej dodatek do filmu niż samoistnie interesujący tytuł. Nie wykluczam, że sięgnę jeszcze po coś z tej serii – historia głównej bohaterki zresztą się tutaj nie kończy – na pewno jednak nie będzie to priorytet na mojej liście, co patrząc na ilość faktycznie ciekawych tytułów, które mamy na rynku, każe się zastanowić, czy nie lepiej po prostu znowu odpalić film.
Ocena 2/6.