Wyjątkowa gratka dla miłośników twórczości mistrza fotorealizmu – Alexa Rossa! Przedstawiamy album zbiorczy słynnej serii o bohaterach Ligi Sprawiedliwości. Batman, Wonder Woman, Superman, Kapitan Marvel, Marsjański Łowca – każdej z tych ikonicznych postaci poświęcona została odrębna historia o walce w imię dobra ludzkości. Tyle że ludzkość często bywa niewdzięczna, o czym superbohaterowie niejeden raz się przekonają – i to boleśnie. Czy to jednak ma oznaczać, że powinni zrezygnować ze swojej misji? W albumie pojawi się też cała plejada innych członków Ligi, którzy mają do wykonania zadania wcale nie mniej trudne niż najbardziej znani herosi!
Scenariusz wszystkich opowieści napisał Paul Dini, twórca zarówno telewizyjny, jak i komiksowy, zdobywca nagród Emmy i Eisnera („Batman”, „Liga Sprawiedliwych”, „Batman – 20 lat później”). Malarskie, niezwykle realistyczne ilustracje są dziełem laureata Nagrody Eisnera Alexa Rossa („Kingdom Come. Przyjdź królestwo”).
11.2022
I
Kolor
Twarda
255x300 mm
400
329,99 zł
9788328156401
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Z tego co pamiętam, była kiedyś taka postać, która badała ilość cukru w cukrze. Nie wiem na pewno, ale chyba badania nie skończyły się sukcesem. Za to ja z pełnym przekonaniem mogę napisać, że zbadałem organoleptycznie album „Liga Sprawiedliwości” i osiągnął on w moim mniemaniu maksymalny poziom superbohaterszczyzny w superbohaterszczyźnie. Czy to dobrze, czy źle, to już zależy od oczekiwań czytelnika.
Komiks, o którym piszę składa się z pięciu odrębnych rozdziałów poświęconych: Supermanowi, Batmanowi, Shazamowi, Wonder Woman i Lidze Sprawiedliwości. Same opowieści nie są czymś odkrywczym w tym gatunku. Można wręcz zarzucić im nadmierne moralizatorstwo, ale mnie to nie przeszkadzało. Obrany kierunek fabularny opowiadający o zderzeniu superbohaterów z ludźmi, o przeciwstawieniu sobie charakterystycznych cech obu stron, okazuje się pomysłem, który daje do myślenia i mniej lub bardziej, ale jednak angażuje czytelnika.
Dla mnie jednak ten album jest przede wszystkim hołdem dla Złotej Ery Komiksów. To jest list miłosny, wręcz psalm dziękczynny, wychwalający wszystkie elementy, za które kochamy superbohaterów. Ja sam nie zaglądam zbyt często do tego gatunku, ale takie tytuły przypominają mi, skąd wzięła się moja miłość do tej sztuki.
Inna kwestia to artyzm Alexa Rossa. No co mam zrobić, że kocham jego prace. Uważam, że jego charakterystyczna oprawa graficzna idealnie sprawdza się w takich historiach. Tu jest monumentalnie, patetycznie i nie mam z tym problemu. Ten album stanowi rodzaj wizualnej orgii dla fanów gatunku. A to, w jaki sposób Ross rysuje Supermana dla mnie stanowi kwintesencję tej postaci. Jego Człowiek ze Stali wygląda z jednej strony gigantycznie i przerażająco, a z drugiej strony jego ludzka wersja ma w sobie tyle wrażliwości i namacalnego wręcz człowieczeństwa. Ideał!
Dla mnie ten album to rzecz obowiązkowa. To sięgnięcie do korzeni, do historii, to materiał od fanów dla fanów. Pewnie można trochę ponarzekać na narrację, na to, że scenariusz nie jest porywający. Ale wiecie co? To nie ma w tym przypadku znaczenia. On jest po prostu piękny.