Piąty tom przygód Avengers z serii wydawniczej Marvel NOW! 2.0. Victor Von Doom zerwał z przeszłością, mianował się nowym Iron Manem i wstąpił w szeregi Avengers! Nowi towarzysze muszą szybko przywyknąć do jego obecności, żeby stawić czoło tajnemu imperium Hydry, w które zamieniły się Stany Zjednoczone pod przywództwem odmienionego Steve’a Rogersa. Niektórzy Avengers dochowają mu wierności, inni zostaną przegnani do dalekich światów. Jedno jest pewne – po pokonaniu reżimu Hydry żaden z najpotężniejszych ziemskich bohaterów nie będzie już taki sam…
Scenariusz tego tomu, podejmującego wątki z komiksowego crossoveru „Tajne imperium”, napisali Mark Waid („Daredevil”, „Deadpool”, „Fantastyczna Czwórka”) i Jeremy Whitley („Princeless”), a rysunki stworzyli Phil Noto („Star Wars: Poe Dameron”) oraz Mike del Mundo („Thor”).
12.08.2020
I
Kolor
Miękka ze skrzydełkami
167x255 mm
108
39,99 zł
9788328196612
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Avengers Tom 5 Tajne Imperium to komiks z serii Marvel NOW! 2.0. Kiedyś postanowiłem sobie nadrobić wszystkie Marvelki i być na bieżąco z uniwersum, ogarniać wszystkie najważniejsze wydarzenia. No ale wiadomo, życie życiem, a po drodze trafiają się takie tomy jak ten, które skutecznie studzą zapał. 😅
Ogólnie lubię Marvela, chociaż sercem jestem bliżej DC. I niestety takie historie tylko mnie w tym utwierdzają. Problemem jest to, że ten tom jest po prostu… nijaki.
Największy zawód? Kompletnie zmarnowany potencjał motywu Doctor Dooma jako IronMana. Doom po prostu jest. Funkcjonuje. Rządzi się. I tyle. Zero ciężaru, zero emocji, zero wykorzystania potencjału tej sytuacji.
Zamiast tego dostajemy Avengers walczących z dziewczynkami z obozu, które okazują się wojowniczkami jakiejś złej bogini. Ehhhh… Są jeszcze inne krótkie historie, ale żadna nie wybija się ponad przeciętność. Wszystko sprawia wrażenie zapchajdziury.
No i humor… ehhhh. Żarciki są wymuszone, często wręcz żenujące, i zamiast rozluźniać atmosferę, tylko pogłębiają poczucie, że to historia bez pomysłu na siebie.
Graficznie też jest rozczarowująco. Widać, że styl miał być ekspresyjny, malarski, ale efekt końcowy to raczej nijaka, rozmyta papka. Brakuje charakteru, brakuje kadrów, które zapadają w pamięć.
Najgorsze jest jednak to, że ten tom kompletnie nic nie wnosi do serii. Spokojnie można go pominąć i nic się nie straci.
Tylko dla zagorzałych fanów Avengers albo kolekcjonerów kompletujących wszystko jak leci. Reszta może bez wyrzutów sumienia odpuścić.