Autor
Scenariusz
Rysunki
Tłumaczenie
Kopista Bartleby, czyli opowieść o Wall Street na podstawie opowiadania Hermana Melville’a.
Nowy Jork, Wall Street. Zadaniem Bartleby’ego jest kopiowanie aktów prawnych. Na pierwszy rzut oka wydaje się nienaganny, sumienny, wydajny, niestrudzony, wykonuje ogromną ilość pracy, dniem i nocą, nigdy nie narzekając. Jego energia jest zaraźliwa. Motywuje swoich kolegów, którzy często są buntownikami, do dawania z siebie wszystkiego. Pewnego dnia Bartleby odmawia jej wykonania. Uprzejmie, ale stanowczo. Wolałbym nie, odpowiedział.
Kategoria
Pochodzenie
Wydawca Polski
Wydawca Oryginalny
Data Wydania
27.09.2025
Wydanie
I
Druk
Kolor
Oprawa
Twarda
Format
220x288 mm
Liczba Stron
72
Cena Okładkowa
69,00 zł
EAN
9788383790312
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Komiks „Kopista Bartleby, czyli opowieść o Wall Street” to rzecz przedziwna… i to chyba najlepsze słowo, jakie można na start dobrać. Mamy tu bowiem do czynienia z komiksową adaptacją starego opowiadania. Jeśli ktoś jednak liczy na historię o Wall Street z prawdziwego zdarzenia, może się nieźle zdziwić. O samym Wall Street więcej dowiadujemy się z wprowadzenia niż z właściwej fabuły.
Zamiast tego dostajemy kameralną opowieść o kancelarii i jej pracownikach, do której trafia tytułowy Bartleby. Na początku wszystko wygląda wręcz idealnie, chłopak jest pracowity, budzi entuzjazm pracodawcy i ożywia znużonych, trochę zgorzkniałych współpracowników. Sielanka jednak nie trwa długo. Wystarczy jedno zdanie: „wolałbym nie” by cały uporządkowany świat zaczął się sypać.
Ta historia jest otwarta na interpretacje do tego stopnia, że właściwie każdy czytelnik może wynieść z niej coś zupełnie innego. Można widzieć w niej opowieść o jednostce burzącej system, można o absurdzie pracy, można o buncie bez powodu. Problem w tym, że puenta jest gdzieś głęboko ukryta, być może aż za bardzo. Ja mam uczucie niedosytu. Jakby zabrakło tutaj czegoś naprawdę mocnego na koniec.
Z drugiej strony, jest tu coś, co może szczególnie mocno uderzyć w konkretne grupy odbiorców. Osoby zajmujące się zarządzaniem ludźmi, HR-em czy rekrutacją znajdą tu sporo niewygodnych, ale trafnych obserwacji. I pod tym kątem komiks potrafi naprawdę zaskoczyć.
Na osobne wyróżnienie zasługują ilustracje. Świetnie oddają klimat epoki i robią dużą część roboty, jeśli chodzi o budowanie nastroju.
To zdecydowanie dziwna pozycja. Nie do końca satysfakcjonująca, ale jednocześnie intrygująca. Warto sprawdzić, bo kto wie, może akurat do Ciebie ta historia trafi mocniej i zostawi po sobie coś więcej.
Komiks ten i setki innych zobaczysz na moim Instagramie: Lukkegeek