Dalszy ciąg opowieści fantasy o świecie Opalu, w którym władzę dzierżą okrutni kapłani światła. Darko poznał już treść proroctwa i podjął się wypełnienia misji, jednak na swojej drodze wciąż napotyka kolejne przeszkody. Mimo to nie poddaje się i wspierany przez barda Urfolda, piękną kuglarkę Sleilo i demona Ghörga, a także innych, często niespodziewanych sprzymierzeńców, niestrudzenie podąża ścieżką przepowiedni. Scenariusz do „Lasów Opalu” napisał znany z serii „Trolle z Troy” francuski scenarzysta i wydawca Christophe Arleston, natomiast rysunkami zajął się Philippe Pellet, który w latach 90. XX wieku zdobył uznanie serią fantasy „Les Guerriers”, a potem został zwerbowany przez Arlestona do pracy nad „Lasami Opalu”.
30.07.2025
I
Kolor
Twarda
216x285 mm
152
89,99 zł
9788328174580
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Drugi tom Lasy Opalu tom 2 trzyma poziom jedynki i w zasadzie robi dokładnie to, czego można się było spodziewać — rozwija świat i relacje między bohaterami, dokładając trochę więcej mroku i stawki całej historii. Tempo nadal jest bardzo przyjemne: sporo się dzieje, ale nie ma chaosu, wszystko płynie naturalnie.
Postacie zaczynają dostawać więcej przestrzeni, przez co łatwiej się do nich przywiązać, a niektóre wątki robią się odrobinę poważniejsze. Dalej jest miejsce na humor i lekkość, ale czuć, że historia powoli skręca w bardziej „mroczny” kierunek — bez przesady, ale jednak.
Klimat świata Troy nadal jest bardzo wyraźny (co przy nazwisku Scotch Arleston nie dziwi), i znowu — jeśli ktoś zna Lanfeusta z Troy, to poczuje się jak u siebie. Schematy bywają znajome, momentami przewidywalne, ale jednocześnie mają w sobie coś na tyle „komfortowego”, że w ogóle to nie przeszkadza.
Największą siłą drugiego tomu jest chyba to, że jeszcze bardziej wciąga w ten świat — pojawiają się nowe elementy, trochę więcej intrygi i wyraźniejsze kierunki, w które może pójść fabuła. To już nie tylko przygodówka „na luzie”, ale coś, co zaczyna budować większą historię.
Jeśli pierwszy tom Ci siadł, to tutaj praktycznie nie ma ryzyka rozczarowania — to bardzo naturalna, satysfakcjonująca kontynuacja, która raczej utwierdza w przekonaniu, żeby czytać dalej niż zniechęca.