Legenda komiksu, Frank Miller przedstawia opowieść umieszczoną w pół drogi pomiędzy jego dwoma klasycznymi dziełami – wielkim „Batman: Rok Pierwszy”, a przełomowym i nowatorskim „Batman: Powrót Mrocznego Rycerza”. We współpracy z kultowym artystą Jimem Lee stworzył opowieść o Batmanie i Robinie, jakiej jeszcze nie było, a której od zawsze brakowało! Batman: mityczny bohater komiksowy, zrodzony z cienia, wyjęty spod prawa, napędzany pragnieniem brutalnej zemsty, oraz Robin, Cudowny Chłopiec, promyk światła, który ma rozjaśnić towarzystwo Mrocznego Rycerza z Gotham. Jednak korzenie nastoletniego wspólnika Batmana tkwią w cieniu równie mrocznym, jak ten, który spowija jego samego. Oto skrzywdzone sieroty z dwóch pokoleń, połączone niekończącą się uliczną krucjatą przeciwko zbrodni, nieustającą walką, która niszczy ich ciała i umysły.
Frank Miller to uznany i wielokrotnie nagradzany amerykański twórca komiksowy, do którego najwybitniejszych dzieł należą m.in. „Batman: Powrót Mrocznego Rycerza”, „Batman: Rok Pierwszy” i „Batman: Mroczny Rycerz kontratakuje”, a także „Daredevil”, „Sin City”, „300”. Rysownik Jim Lee jest znanym artystą komiksowym (m.in. „Batman: Hush” i „Superman: Dla jutra”), a także wieloletnim redaktorem i współwydawcą DC Entertainment.
24.09.2025
II
Kolor
Twarda
225x344 mm
304
299,99 zł
9788328174634
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Gdyby brać pod uwagę jakość wydania i jakość oprawy graficznej tego komiksu, to z pełnym przekonaniem napisałbym, że jest to arcydzieło. Seria DC Limited wydawana jest w sposób wyjątkowy i w połączeniu z grafikami J.Lee tworzy niesamowity album, szczególnie dla fanów superbohaterów. Zdarzają się w sztuce komiksowej takie momenty, kiedy rysunki przyćmiewają prezentowaną treść i nikt nie może mieć co do tego wątpliwości, przerzucając kolejne strony tego wielkiego i ciężkiego tomiszcza. Pół biedy kiedy mamy świadomość, że treść sama też się obroni.
Gdyby brać pod uwagę sposób ukazania w tym komiksie Batmana, to na pewno uznałbym go za album rewelacyjny. Batman jest tu taki, jakiego kocham najbardziej. Bezkompromisowy gość, nie mający żadnej litości wobec przestępców i sprzedajnych gliniarzy, irytujący się na postawę przyjętą przez Supermana i innych supków. Batman jest tu permanentnie wzburzony, widać jak się w środku gotuje, jak tylko brakuje dosłownie iskry do wybuchu. Dla mnie genialna kreacja.
Gdyby jednak brać pod uwagę całość historii zaproponowanej przez Millera, ze smutkiem muszę stwierdzić, że nie jest to już komis tak dobry. Fabuła skupia się na ukazaniu genezy „narodzin” Robina, pomocnika i przede wszystkim współtowarzysza walki Batmana. Ale mamy też ukazane inne kluczowe postacie dla uniwersum DC, tyle tylko, że ich występy są tyleż incydentalne, co nie wnoszące zbyt wiele do całej historii. A tak by się chciało, żeby Miller rozwinął bardziej np. wątek Jokera, który przez te kilkanaście plansz, na których się pokazuje, mrozi krew w żyłach. Strasznie żałuję, że ta historia pod kątem fabularnym rozchodzi się chwilami w szwach, bo nawet najlepsze grafiki niestety nie są w stanie zgrabnie pozszywać tego wszystkiego.
Zawsze powtarzałem, że scenariusz komiksu jest dla mnie zdecydowanie ważniejszy od szaty graficznej. Ale w tym wypadku wrażenia wizualne są tak determinujące, że trudno jest mi jednoznacznie ocenić ten komiks. Przeglądając jego plansze już zawsze jednak towarzyszyć mi będzie uczucie niedosytu. I to mnie chyba boli najbardziej.