Drugi tom zbiorczy znakomitej opowieści grozy Mike’a Mignoli ze świata Hellboya. Sir Edward Grey, tajny agent od spraw okultystycznych, musi reagować na wszystkie nadnaturalne niebezpieczeństwa zagrażające królowej Wiktorii, państwu, a nawet światu. Walczy z armią nieumarłego arystokraty, stawia czoło spiskowi potężnych ludzi chcących zdobyć władzę dzięki pomocy sił nadprzyrodzonych, zagłębia się w szemrane dzielnice Londynu, aby znaleźć odrażającego mordercę kobiet, poznaje mityczne rozwiązanie zagadki niosącej śmierć śnieżycy… Wraz ze sprzymierzeńcami podejmuje się wyjaśnienia każdej ponurej zagadki, aby chronić zarówno potężną monarchinię, jak i jej najbiedniejszych poddanych.
Twórcą pomysłu serii i jej współscenarzystą jest sławny Mike Mignola, autor takich cykli jak „Hellboy” czy „BBPO”. Rysunki są dziełem kilku grafików, m.in. Bena Stenbecka, nowozelandzkiego autora znanego z komiksów „Living with the Dead” i „B.P.R.D.: The Ectoplasmic Man”.
29.07.2026
I
Kolor
Twarda
170x260 mm
424
179,99 zł
9788328174658

Drugi tom “Sir Edwarda Greya. Łowcy czarownic” to kolejna, istotna cegiełka w stale rozbudowywanym przez Mike Mignolę uniwersum Hellboya. Jest to album z mniej przypadkowymi historiami niż w pierwszej odsłonie, a co istotne, fabuły ich wszystkich rozgrywają się w Londynie.
W drugim tomie, w roli współscenarzysty pojawia się Chris Roberson, którego znamy również ze współpracy z Migmnolą w serii “Hellboy i BBPO”. W stosunku do poprzedniego tomu opowieści o Edwardzie Greyu to zmiana istotna, bo bardziej nakierowana na pokazywanie części wspólnych z “Hellboyem” i innymi pobocznymi seriami. Czuć, że Roberson jest znawcą tematu i jego misją jest budowanie szerokiego planu dla Mignolaverse. Dopowiadanie i wyjaśnianie, sięganie jeszcze głębiej w przeszłość - wszystko po to, by pęczniejąca wizja hellboyowego uniwersum była osadzona na solidnych filarach.
W niniejszym tomie mamy trzy dłuższe opowieści i zaledwie jedną krótką, “Wielka śnieżyca”, zamieszczoną na samym końcu tomu, wyjętą z cyklicznej antologii “Hellboy Winter Special”. A zatem nie jest to rzecz dla wielbicieli krótszych opowieści rodem ze “Spętanej trumny” i myślę, że z tego powodu niektórzy czytelnicy mogą czuć rozczarowanie, bo przecież sir Edward Grey jak najbardziej pasuje, by móc być bohaterem krótszych form. Jest jednak odwrotnie - dostajemy trzy dłuższe fabuły, każda z bardzo powaznym zagrozeniem dla Londynu (i nie tylko), które stanowią przedśpiew tego najpoważniejszego zagrożenia ze świata Hellboya, z Rasputinem i smokiem Ogdru Jahadem w roli głównej.
W pierwszej z nich, zatytułowanej “Miasto umarłych”, Mignola, Roberson i rysownik Ben Stenbeck w zaczynają niepozornie, łącząc pośledniejsze wydarzenia, z których niemniej wynika, że oto martwi wstają z grobów. W wyniku śledztwa Greya na scenę wkracza dobrze znany z Hellboya Vladimir Giurescu, który swoimi działaniami podejmuje próbę przebudzenia Hekate. Giurescu i Hekate to postacie symboliczne dla serii o Hellboyu i fabuła z tą parą powinna usatysfakcjonować tych czytelników, którzy w pobocznych seriach Mignolaverse szukają nawiązań do “Hellboya”. Dużo satysfakcji dają również rysunki Bena Stenbecka, który jak żaden z innych rysowników potrafi zbliżyć się i nastrojem, i formą graficzną do plansz Mike’a Mignoli. Finałowe starcie robi tu duże wrażenie, zwłaszcza, że sprawą nieoczekiwanego pojedynku czerni i bieli, czy raczej ciemności i błysku. W tej i w następnych opowieściach ponownie pojawia się wątek Heliopicznego Bractwa Ra, którego poczynania znamy również z innych odnóg Mignolaverse.
Druga historia również robi wrażenie formą graficzną - można rzec, że nietypową dla opowieści ze świata Hellboya. Powyginana pod dziwnymi kątami, cartoonowa kreska D’Israeliego bardziej pasuje do lżejszej w tonie fabuły i tak po części jest. “Wrota niebios” mają w sobie sporo elementów groteski, zwłaszcza gdy w okultystycznej fabule na pierwsze miejsce wysuwa się technologia. Poznajemy tajemnicze miejsce, w którym powstają machiny mające w odpowiednim czasie chronić Imperium Brytyjskie, a i sam artefakt, którego poszukuje tutaj Grey ma właściwości istotne dla przyszłego technologicznego rozwoju. A to nie koniec niespodzianek, które fundują twórcy we “Wrotach niebios”.
Ostatnia opowieść ma jednoznaczny - “Rządy ciemności”. Sir Edward Grey prowadzi w niej śledztwo, w którym twórcy czerpią inspirację z działalności w Londynie Kuby Rozpruwacza, choć nie jest to jedynie odcinanie kuponów, a twórcze rozwinięcie tej znanej chyba wszystkim historii i pożenienie jej z warstwą okultystyczną. Punkt wyjściowy, czyli morderstwa kobiet jest zatem podobny jak w historycznym pierwowzorze. , ale potem wszystko zaczyna się komplikować i idzie w fabule w zaskakującą, okultystyczno-feministyczną stronę. Tym razem za oprawę graficzną odpowiada Christopher Mitten ze swoją nieco efemeryczną kreską (trochę jak ta Guya Davisa w “BBPO”), co bardzo pasuje do tej niejednoznacznej i wielowątkowej opowieści.
Ta kreska pasuje również do oddania stanu psychicznego Greya - ów motyw pogarszającej się predyspozycji tajnego agenta jest bardzo ważny w tym tomie. Sir Edward, jego kolejne śledztwa, jego zaciętość i przekonanie, że ma niezwykle ważną misję - to wszystko kumuluje się we wnętrzu bohatera i wpływa na jego zachowanie. Inni zaczynają w nim widzieć paranoika, a on sam zdaje się robić wszystko, żeby tak właśnie o nim myśleli. To zatem również opowieść o swoistym upadku, o drodze do samotności, które ostatecznie doprowadzą Greya do miejsca, które znamy z serii o Hellboyu.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.