Na Ziemię przybywają istoty o niespotykanych mocach. Nie czekają długo, by spróbować podporządkować sobie ludzkość i całkowicie przejąć władzę. Jednak mieszkańcy planety odmawiają posłuszeństwa, narażając się tym samym na gniew nowo przybyłych „bogów”, i zostają niemal doszczętnie zgładzeni. Nieliczna grupa ocalałych toczy desperacko walkę partyzancką, próbując odzyskać świat, który już nigdy nie będzie taki sam… Ale czy wszystko w tym starciu jest dokładnie tym, na co wygląda? Pozory mylą, a z czasem wspólny cel zaczyna się rozmywać, gdy do głosu dochodzą głęboko skrywane osobiste motywacje…
Inteligentna wielowątkowa opowieść o granicach człowieczeństwa, wiary i poświęcenia. Dojmujący obraz bezsilności człowieka w walce z własnymi przekonaniami i słabościami.
19.12.2025
I
Kolor
Miękka
210x270 mm
216
99,00 zł
9788397675810

„Ten-Seconders” to komiks, który ma w sobie coś z archeologii brytyjskiego rynku. Zanim trafił do jednego, zwartego tomu, przez lata ukazywał się w odcinkach na łamach legendarnego magazynu „2000 AD”. Ta epizodyczna forma publikacji, rozciągnięta na ponad osiem lat, odciska na nim bardzo wyraźne piętno. Czuć tu rytm historii opowiadanej fragmentami, budowanej z kolejnych rozdziałów, które często musiały przyciągnąć czytelnika natychmiast, bez długiego wprowadzenia. W polskim wydaniu od wydawnictwa Krogulec dostajemy więc nie tyle jedną zwartą opowieść, co raczej mozaikę pomysłów i stylów, które dopiero razem tworzą pełny obraz upadku ludzkości.
A ów upadek jest cokolwiek bezceremonialny. Fabuła wrzuca nas w sam środek wydarzeń - wojna już się zakończyła, a właściwie: została przegrana. Ziemia to ruina, ludzkość to resztki, a nad wszystkim górują „Bogowie”, obcy najeźdźcy o niemal nieograniczonej mocy. Jak wieść wśród ocalałych niesie, spotkanie z jednym z nich oznacza tylko jedno: zostało ci dziesięć sekund życia. I to nie metafora tylko chłodna statystyka, która definiuje rzeczywistość niedobitków. Właśnie w takich warunkach działa ruch oporu, grupa ludzi, którzy mimo wszystko decydują się walczyć, choć każdy ich atak przypomina raczej akt desperacji niż realną próbę zwycięstwa. Być może jednak w końcu trafiają na coś, co może przechylić szalę zwycięstwa na ich stronę…
„Ten-Seconders” to jeden z tych komiksów, które niemal od wstępu wywołują skojarzenia ze bardziej rozpoznawalnym „bratem”. Już na poziomie założeń fabularnych trudno nie dostrzec tu bowiem pewnych podobieństw z popularnymi „Chłopakami” – jako że tu również mamy do czynienia z odwróceniem mitu zbawców, a ci którzy mogliby uchodzić za bogów czy superbohaterów, okazują się potworami pozbawionymi moralnych hamulców. Różnica polega jednak na ich naturze. W „Ten-Seconders” nie są to ludzie z nadludzkimi zdolnościami, lecz wynaturzone i groteskowe obce byty, swe podobieństwo do homo sapiens ujawniając w swych najgorszych cechach, z pychą i okrucieństwem na czele.
Zanim jednak na dobre się z nimi zapoznamy, czeka nas nieco wysiłku przy próbach odnalezienia się w specyficznej, momentami mocno szarpanej narracji. Ciągłe przeskoki między wątkami i bohaterami to tu codzienność, nie wyłączając też obowiązkowych retrospekcji, tłumaczących sam początek konfliktu i to kim byli bohaterowie sprzed zagłady świata. A ci potrafią być zaskakująco niejednoznaczni tym bardziej, że właściwie każdy z członków ruchu oporu nosi w sobie jakąś ranę. Mamy tu więc choćby Malloya, księdza który utracił wiarę, ale otrzymał szansę odkupienia całej planety. Jest też Kane, schizofrenik balansujący między tragedią a czarnym humorem oraz Harris, wprowadzający konieczne momenty oddechu w tej dusznej opowieści. Ich historie nie są jednak tylko dodatkiem. Wręcz przeciwnie, to one stanowią emocjonalny rdzeń komiksu.
Chaotyczny rytm całości potrafi nieodmiennie dezorientować, zwłaszcza z początku lektury, gdy jeszcze nie do końca wiemy kto jest kim i w jakich kierunkach rozwijać będą się poszczególne wątki. Relacja Scientista z Jennifer, dramat Kane’a zmuszonego do zamordowania własnej rodziny, by uchronić ją przed losem gorszym niż śmierć, czy wampiryczny Holland i jego wyznawcy próbujący upodobnić się do Bogów – wszystko to sprawia wrażenie świata, który żyje własnym, chaotycznym rytmem. Nie zawsze jest to łatwe w odbiorze, ale jednocześnie zapewnia zawrotną wręcz dynamikę i poniekąd buduje poczucie obcowania z autentycznym rozpadem znanej nam rzeczywistości.
Warstwa graficzna jest równie niejednorodna jak narracja. To bezpośredni efekt publikacji w „2000 AD” – nad różnymi odsłonami komiksem pracowało kilku artystów i ich style potrafią się znacząco różnić. Czasem dostajemy plansze przeładowane detalami, w których trudno się odnaleźć, szczególnie gdy akcja rozgrywa się w mroku. Innym razem rysunki są bardziej czytelne, ale mniej efektowne. Mimo to całość zachowuje zaskakującą spójność, zwłaszcza pod względem dynamiki. Sceny akcji są intensywne, brutalne i odpowiednio chaotyczne, czyli dokładnie takie, jakie powinny być w świecie, gdzie śmierć przychodzi w dziesięć sekund.
„Ten-Seconders” to komiks nierówny, momentami przytłaczający nadmiarem… cóż, wszystkiego, ale jednocześnie niezwykle intrygujący. Wydawnictwo Krogulec zaczyna swoją działalność od tytułu, który nie idzie na kompromisy i można je za to tylko chwalić. Jeśli czegoś tu brakuje, to w mojej opinii jedynie bardziej ekskluzywnego wydania. Całość aż prosi się bowiem o twardą oprawę, która podkreśliłaby wagę tego projektu. Nawet w obecnej formie jednak to debiut na rodzimym wydawniczym rynku, który można porównać do wyważenia drzwi doń „z kopa” i z dymiącą giwerą w dłoniach. Taki, obok którego nie ma możliwości przejść obojętnie.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.