W regionie Kerne zostaje znalezione pozbawione wnętrzności ciało kowala. Zaniepokojony druid Corann posyła po Gwenc’hlana i Tarana, aby przeprowadzili śledztwo w sprawie zabójstwa oraz tajemniczego zaginięcia rodziny zmarłego. Okazuje się jednak, że nie jest to odosobniony przypadek. W ostatnim czasie w okolicy zaginęło więcej osób.
Słynny druidzki duet staje przed kolejną zagadką do rozwiązania.
Druidzi to rozgrywający się we wczesnym średniowieczu gęsty i emocjonujący thriller, którego scenarzystami są Jean-Luc Istin (Excalibur. Kroniki, Katedra Otchłani, Piąta Ewangelia) i Thierry Jigourel, a całość narysował Jacques Lamontagne (Dziki Zachód).
Wydanie zawiera tomy 7-9, składające się na drugi cykl Druidów.
27.03.2026
I
Kolor
Twarda
240x320 mm
148
105,00 zł
9788368346619

Drugi tom Druidów okazuje się być chyba jeszcze lepsza odsłona serii, niż pierwszy. Znów mamy kryminalną zagadkę, znów jej rozwiązania podejmują się znani druidzcy bohaterowie, mistrz i jego uczeń. Ale tym razem Jean-Luc Istin serwuje nam mroczniejsze, ale też bardziej dwuznaczne rozwiązanie.
Łatwiej – mam wrażenie – było autorowi tym razem kreować kryminalną linię fabuły. Znamy już bowiem schemat świata przedstawionego, znamy jego realia. Dane nam było poznać kruchą i często tylko pozorną równowagę między starymi druidzkimi wierzeniami i praktykami, a nieuchronnym, znaczonym ogniem i żelazem, pochodem chrześcijaństwa. Tym razem nakreślona zagadka jest brutalniejsza jeszcze, jeszcze mroczniejsza, niż w pierwszej serii. I tym razem sięga wyraźnie i po mitologiczne, ale też wręcz horrorowe konotacje. Tajemnicze morderstwo kowala, którego pozbawione wnętrzności ciało odnaleziono, niepokoi. Ale jeszcze bardziej niepokoją zarówno ślady na miejscu zbrodni, jak i zagadkowe zniknięcie całej rodziny ofiary. Lokalny druid wzywa na pomoc swojego przyjaciela, znanego nam w wcześniejszego tomu Gwenc’hlana. Towarzyszy mu rzecz jasna jego uczeń, Taran. Podejmują się oni śledztwa, od początku powątpiewając w Saksonów, jako sprawców niepokojących zbrodni.
W krótkim czasie odkrywają, że okoliczne lasy kryją niezwykłe, mroczne tajemnice, sięgające pradawnych czasów i zamierzchłych wierzeń. Stara magia zdaje się żyć w tych stronach i śmiało sięgać po to, co pozornie utracone na rzecz chrześcijańskiego pochodu. Kluczowe – zwyczajowo – okaże się to, że nie można ufać nikomu, mało kto jest takim, jak się wydaje, a sprzymierzeńców można znaleźć w najmniej spodziewanym towarzyszu.
Istin świetnie balansuje tutaj na krawędzi realizmu historycznego i fantastyki, podbudowując kreowane tajemnice legendarzem Wysp Brytyjskich, okraszonych szczyptą horroru. Co ważniejsze, skutecznie wodzi również nas, czytelników, za nos, podsuwając nam fałszywe tropy, wiodąc pozornie słusznymi ścieżkami, i dopiero przy samym końcu obnażając prawdę. A także zmuszając swoich bohaterów do trudnych wyborów, pomiędzy własną wiarą i tożsamością, a powinnością wynikającą z podjętej służby i przyrzeczeń, ale też chęcią nienaruszania ulotnego, niestabilnego status quo.
Kryminalna historia – choć ciekawa, sama w sobie - jest tylko wierzchnią warstwą fabuły, bowiem to pod nią kryje się to, co najważniejsze. Gorzka opowieść o tym, co utracone, o tym, co wyspiarzom wydarte zostało, co zostało wypalone, wycięte w pień, pogrzebane pod stosami ciał. Już sam tytuł serii wskazuje, kto jest centralnym punktem opowieści, a tym samym, jak niewdzięczną – co nie znaczy, ze sprzeczną z prawdą historyczną – rolę otrzymują tutaj chrześcijanie. Religia Chrystusowa podbija ziemie wyspiarskie z bezwzględną determinacją i biada temu, kto się przeciwstawi. Kolejni władcy krain przyjmują chrześcijaństwo nie ze względu na nagłe nawrócenie, ale w wyniku czystej kalkulacji zysków i strat. Zatracają przy tym jednak nie tylko niezależność i wolność, za religijną fasadą zachowania władzy i przywilejów. Oddają własną tożsamość, własne kulturowe dziedzictwo. Wszystko, co budowało ich rody przez wieki, jako lud, społeczność, zostaje pogrzebane w cieniu górującego coraz szerzej nad okolicą krzyża i dominującego Jednego Boga.
„Druidzi” to więc z jednej strony rasowy kryminał, osadzony w średniowiecznych realiach schyłku kulturowego driudyzmu. Z drugiej zaś, nostalgiczna, smutna przypowieść, o religijnej i kulturowej wspólnocie, która obumiera, albo w mniejszym lub większym stopniu zaprzedaje się, byle przetrwać. Odmieniona, okaleczona, zachowująca ledwie skrawki własnej wiedzy i świetności.
Za stronę graficzną ponownie odpowiada Jacques Lamontagne. I znów serwuje nam doskonale nakreślony frankofon, nasycony detalami i barwami, z kilkoma doprawdy imponującymi, pełnoplanszowymi rysunkami, akcentującymi monumentalny wydźwięk wybranych scen.
Wewnątrz – mówiąc krótko – dostajemy to po co przygodowo – fantastycznymi komiksie frankofońskim spodziewać się możemy. Ani mniej, ani więcej. Już okładka zapowiada ogólny klimat zarówno rysunku, jak i samej opowieści, i dość powiedzieć, że graficznie bardzo ładnie się wszystko z linią fabularną komponuje. To warsztatowo naprawdę solidny komiks, który snuje zajmującą opowieść, na podwalinie gorzkiego rozliczenia upadającej celtyckiej kultury, maskowanej fasadową, ale zgrabnie nakreśloną historią kryminalną. Fani pierwszej serii „Druidów” zawiedzeni nie będą. Fakt, że album niniejszy opowiada niejako niezależną historię sprawia, że i nowi czytelnicy mogą śmiało dać mu szansę, zwłaszcza, jeśli lubi się frankofony. Warto.
4 oceny Show votes.
4 oceny Show votes.
4 oceny Show votes.