Drugi tom przygód X-Men z okresu „Przeznaczenia X”.
X-Men mają kosmiczny problem! Z głębi galaktyki dociera do nich sygnał SOS – okazuje się, że okrutni, podobni do owadów Brood nadal zagrażają pokojowi we wszechświecie. Ich zbuntowane roje szaleją po całym kosmosie, a X-Men muszą odkryć, dlaczego ich sojusznik, Broo, który niedawno został królem Brood, najwyraźniej stracił kontrolę nad swoimi krwiożerczymi poddanymi. Tymczasem Forge ma do wykonania tajną misję, którą dawno temu powierzyła mu Cicha Rada. Jest tylko jedno „ale”: żeby osiągnąć cel, będzie musiał złamać najświętsze prawa Krakoi…
Scenariusz tego tomu napisał Gerry Duggan, znany z komiksów o Deadpoolu i Strażnikach Galaktyki, a także z serii „Savage Avengers”. Rysunki stworzyli między innymi Stefano Caselli („Avengers”, „Inferno”) i Joshua Cassara („Venom”, „Wolverine. X żywotów/X śmierci”).
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach „X-Men” #15–21 i „X-Men Annual” #1 oraz należy do cyklu „Przeznaczenie X”. Ukazujące się w nim komiksy kontynuują wątki ze „Świtu X” i z „Rządów X”.
25.02.2026
I
Kolor
Miękka ze skrzydełkami
170x260 mm
216
79,99 zł
9788328175600

Raczej z poczucia obowiązku niż dla przyjemności sięgnąłem po kolejny tom komiksowej opowieści o drużynie X-Men. I na szczęście nie było w takim stopniu przeciętnie, jak w przypadku lektury poprzedniego tomu.
Opowieść o głównej drużynie mutantów z założenia powinna być czymś wyjątkowym, czymś, co podkręci czytelnicze emocje. Ostatnio jednak jest tych emocji mniej, także w innych seriach z ery krakoańskiej, a fabularne trzęsienia ziemi w rodzaju tych z “Sądnego dnia”, nie wybrzmiewają po czasie tak, jak powinny, biorąc pod uwagę ich doniosłość. Generalnie “X-Men” (i wiele innych superbohaterskich komiksów) jest trochę jak mój ulubiony dialog z niniejszego tomu:
- Jak śmiecie nas kontrolować!
- Jak śmiesz grozić nam nogą mojego kolegi?!
W skrócie - bądźmy poważni, ale nie do końca.
Pisząc o poprzednim tomie narzekałem na wątek Krypty traktowany przez twórców po macoszemu, bo coś, co zapowiadało się jako potencjalny game changer zostało odstawione na boczny tor. I jakby w odpowiedzi na te recenzenckie żale, w niniejszym tomie duża część fabuły poświęcona jest Krypcie i to w stylu, którego nie powstydziłby się Jonathan Hickman. A to przecież tylko Gerry Duggan, któremu do błyskotliwości daleko
A zatem Krypta. A w zasadzie Krypta i Forge, czyli mutant o wyglądzie rodem z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, wąsacz skrywający jeden z najbystrzejszych umysłów, potrafiący swoje zaawansowane projekty realizować w praktyce. I dlatego niespodziewana opowieść o tym, jak Dzieci Krypty pokonały mutantów ma drugie dno. A potem dostajemy jeszcze szczegółową eksplorację tego miejsca, bo jeśli dobrze pamiętamy z poprzedniego tomu - ktoś z mutantów przecież w Krypcie został. W miejscu, w którym czas płynie zupełnie inaczej niż na Ziemi. I właśnie dlatego - z powodu ponownych odwiedzin w Krypcie i wiodącego prym w tej historii Forge’a - ów tom o przygodach X-Men czyta się z dużo większym zainteresowaniem.
Zanim zawitamy do Krypty mamy jeszcze annual dotyczy w głównej mierze nowej członkini drużyny - czyli Firestar. To ciekawa historia o szukaniu swojego miejsca w drużynie - dostaniemy tu różne wyzwania w różnych miejscówkach, trochę nienachalnej psychologii, solidne rysunki w wykonaniu Andrea Di Vito - po prostu niezły, trochę grubszy zeszyt poświęcony mniej znanej superbohaterce. I to się sprawdza.
Za to znacznie mniej sprawdza się to, co zostawili nam twórcy na koniec. W opisie niniejszego komiksu konflikt z kosmicznym rojem Brood jest wymieniony jako pierwsza i zapewne najważniejsza atrakcja tomu. No i niestety dostajemy typową superbohaterską zadymę - dzieje się dużo i niemal nic z tego nie wynika, a wszyscy z pretensją patrzą w stronę mutanta Broo, który ponoć - jako aktualny król Brood - miał ich trzymać w ryzach. Mutanci dwoją się i troją, ale ta historia w żaden sposób nie przebija tej poprzedniej, jeśli tylko przypomnimy sobie przygody Forge’a czy emocje podczas nieodpowiedzialnego wyczynu Havoca. Owszem, jest w niej jeden mocny moment, zwrot akcji, który wygląda naprawdę poważnie i przez to pewnie spora część mutantów nie będzie dobrze spała w nocy (a właśnie, bo przecież w tej opowieści pojawia się gościnnie Nightmare - fakt, że przypomniałem sobie o nim dopiero teraz, też świadczy o tej lekturze). Ogólnie dzieje się dużo, ale koniec końców i tak zasada z przywołanego wyżej cytatu o nodze doskonale pasuje do zaprezentowanej nam historii. Gdzieś zniknęła stawka, która charakteryzowała wczesne tomy Hickmana o Krakoi, sama wyspa już nam spowszedniała, i wszystko (no może niemal wszystko) toczy się jak w standardowych opowieściach superbohaterskich. Dokąd ta droga wiedzie? Sam jestem ciekaw, ale gdzieś tam w kolejnych przygotowywanych tomach mignęła mi zapowiedź “Upadku X” i przynajmniej chciałbym doczekać tej historii, by sprawdzić, na ile mnie zaskoczy, a na ile rozczaruje.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.