Ice Cream Man – doceniona przez krytyków seria niekoniecznie słodkich, osobliwych komiksowych opowieści – powraca w czterech kolejnych historiach o cudach i cierpieniu.
Posłuchaj ballady o spadającym człowieku; przeżyj niemą medytację w trzech smakach; towarzysz dziewczynce w jej podróży z martwą przyjaciółką; poczuj klimat różnorodnych kryzysów rozgrywających się na przedmieściu.
Oto prawdziwa lodowa uczta ludzkiego cierpienia – tom drugi zawiera zeszyty 5–8 tej najlepszej, niepoprawiającej nastroju serii, stworzonej przez nominowanego do Nagrody Eisnera scenarzystę W. Maxwella Prince’a (One Week in the Library, The Electric Sublime), rysownika Martína Morazza (She Could Fly, The Electric Sublime) oraz kolorystę Chrisa O’Hallorana (Lockjaw, The Punisher).
„Twórczość Prince’a podnosi poprzeczkę dzięki precyzyjnie skonstruowanej, wciągającej z każdą kolejną stroną historii, wzbogaconej wyrazistą kreską Morazza i onirycznymi kolorami O’Hallorana”. – Publishers Weekly
„Seria stanowi osiągnięcie pod względem designu i wyobraźni, a do tego jest niesamowicie dobra”. – The Oregonian
„Delektowaliśmy się tą książką tak, jak delektujemy się miętowymi lodami z kawałkami czekolady – a to znaczy, że była wyśmienita”. – Nerdist
„Każdy będzie chciał gałkę [tego komiksu], bo wiemy, że czeka nas uczta”. – Geek.com
„Bez wątpienia jeden z najbardziej przerażających komiksów dostępnych obecnie na rynku… nigdy już nie spojrzysz na podwójną porcję lodów tak jak kiedyś”. – Vulture
„…interakcja między oszczędnie napisanymi, lecz przerażającymi historiami Prince’a a sugestywną kreską Morazza sprawi, że zaczniesz kwestionować wszystko”. – Amazon Book Review
11.02.2026
I
Kolor
Miękka
170x260 mm
128
71,99 zł
9788397350892
Ice Cream Man Tom 2. Pierwszy był dla mnie doświadczeniem dość brutalnym, mocno dziwnym, tajemniczym i chwilami wręcz chaotycznym. Trochę jak sen podczas wysokiej gorączki. Ale właśnie ta nieprzewidywalność sprawiła, że chciałem więcej.
W tomie drugim środek ciężkości rozkłada się inaczej. Całość jest wyraźnie lepiej przemyślana, bardziej spójna. Absurdalność zostaje lekko wygładzona, ustępując miejsca gęstszemu, bardziej niepokojącemu klimatowi. Historie wciąż są pokręcone, momentami surrealistyczne, ale tym razem mocniej osadzone w naszej rzeczywistości. I to chyba przeraża najbardziej – bo pod tą dziwnością kryją się bardzo trafne obserwacje dotyczące codzienności, samotności, lęków, relacji międzyludzkich.
Z jednej strony trochę brakuje mi tego chaosu i tajemniczości z pierwszego tomu. Przez to sequel nie wydaje się aż tak dziki i nieokiełznany. Z drugiej – trudno nie docenić pomysłowości autorów. Nie idą na łatwiznę, nie epatują przemocą dla samego efektu. Pod płaszczykiem lekko odjechanych opowieści zadają niewygodne pytania. I właśnie ta ukryta warstwa jest największą siłą tego tomu. Aha! Dostajemy też kilka dodatkowych informacji o tytułowym Lodziarzu.
Wizualnie komiks pozostaje wierny swojemu stylowi. Prosty, lekko retro – ale nie taki nostalgicznie wygładzony przez filtr wspomnień. Raczej szorstki, jak język potwora z piwnicy i ostry jak zęby Lodziarza 🙂 Ten styl nie próbuje nas oszukać – on od początku mówi: tu nie będzie komfortowo.
Sprawdź sam. To tytuł, który w każdego uderzy inaczej i każdy może go interpretować po swojemu. Czy kolejne tomy odjadą jeszcze bardziej? Z przyjemnością się przekonam.
Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Fani groteski, niepokojących opowieści, oraz specyficznego rysunku, który ową groteskowość i niepokój podbijają - oto komiks dla Was.
I nie dajcie się zwieść, że kolorowo, że pyszne lody, że furgonetka z lodami fajną muzyczkę niesie po osiedlu.
Nie.
Tutaj nie ma słodko. Dziwna psychodela na smutno i kuriozalnie.
Drugi tom Ice Cream Man to kolejna porcja tego samego dobrego, co w było w jedynce. Tym razem cztery opowieści, każda zupełnie inna, choć ze wspólnym Ice Cream'owym elementem.
Tytułowy lodziarz to swego rodzaju łącznik, wehikuł do mrocznych historyjek, czasami pełni rolę kusiciela, czasem obserwatora zdarzeń, a czasami masz wrażenie że to taki narrator, który ma jednocześnie największą sprawczość. Taki szyderczy, przerażający i gęsią skórkę wywołujący zuch nad zuchy.
Największą zaletą Ice Cream Man’a to straszenie w innej formie, niż horror klasyczny. Autorzy zamiast bawić się oklepane schematy, straszą czytelnika surrealistycznym pomysłem w scenariuszu, egzystencjonalnymi eksperymentami i niepokojem wynikającym z braku sposobności do domyślenia się, jak zakończy się dana opowiastka.
Bo opowiastki są tutaj naprawdę zaskakujące. Nie dość, że bawią się formą, kreatywnie podchodzą do opowieści, to jeszcze robią to w tak klimatyczny i zupełnie oryginalny sposób. Nie bardzo widzę, do jakich komiksów mogłbym porównać Ice Cream’a. Jest zbyt specyficzny.
Ewentualnie może Black Hole, czy SPA, no ale to i tak zupełnie inny concept.
Bawiłem się prześwietnie. To taki komiks, który chciałoby się mieć co miesiąc - nowy numer z kilkoma opowiastkami. No cholera by mnie wzięła prędzej, niż bym sobie odpuścił choć jeden.
Super sprawa, taka super x 4.
Więcej na IG: @znakiem_tego