Pierwszy tom nowych przygód Ligii Sprawiedliwości ukazujących się w ramach linii wydawniczej DC All In. Na Ziemi od dawna mieszkają istoty dysponujące mocami i zdolnościami niedostępnymi dla zwykłych śmiertelników. Teraz Superman, Batman, Wonder Woman i inni łączą siły, by zapewnić schronienie, zasoby i wsparcie wszelkim herosom w galaktyce. Najwięksi superbohaterowie na świecie jednoczą się, aby zwalczać niebezpieczeństwa zbyt potężne dla pojedynczych obrońców.
Po wydarzeniach znanych z serii „Władza Absolutna” powstaje nowa, silniejsza Liga Sprawiedliwości! W obliczu piętrzących się kryzysów i zastępów wrogów Ziemi strzeże orbitalne Obserwatorium, z którego w miarę potrzeb wysyłane są drużyny superbohaterów.
Nowe zagrożenie stanowi grupa zwana Infernem, przybierająca różne postacie i siejąca postrach na całym świecie. Czy Liga Sprawiedliwości zdąży powstrzymać zło? Czy ktoś w drużynie okaże się zdrajcą?
Za tom odpowiada jeden z najlepszych duetów tworzących obecnie dla DC Comics – Mark Waid (scenariusz) i Dan Mora (rysunki).
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w amerykańskich zeszytach „Justice League Unlimited” #1-5.
3.06.2026
I
Kolor
Miękka ze skrzydełkami
167x255 mm
132
59,99 zł
9788328173521

Czekając na komiksy spod szyldu Absolute miałem już odpuścić (oprócz runu “Batmana”) komiksowe opowieści z podstawowego uniwersum DC. Ale że do premiery tych pierwszych jest jeszcze trochę czasu, no i ta cała “Liga Sprawiedliwości bez granic” to niewielki albumik pomyślałem, niech będzie jeszcze ten jeden raz, zobaczymy, czy jest sens czytać tę główną linię DC All In. No właśnie - jest sens?
Dobrze, może nieco dramatyzuję, bo tak naprawdę chciałem sprawdzić, czy w tym kolejnym z nowych początków znajdę jakieś odniesienia, może migawki ze świata Absolute. Przecież w normalnym uniwersum tkwi szczelina w czasie i przestrzeni, przez którą w albumie “DC All In: Alfa i Omega”.przedostał się Booster Gold. No i cóż - do tematu szczeliny nikt nie wrócił, dobrze, że przynajmniej wspomniano tu o śmierci Darkseida. W zamian było sporo odniesień do “Władzy Absolutnej”, pokłosie tego eventu wciąż ciąży na życiu i funkcjonowaniu superbohaterów. Aby raz na zawsze zapobiec tego typu kryzysom Liga Sprawiedliwości rozrosła się do monstrualnych rozmiarów - właściwie każdy superbohater może być jej członkiem. Dzięki temu nowa Liga będzie miała większą możliwości reagowania i po prostu większy zasięg. I jak się okazuje - jeszcze więcej pracy.
W nowej formule i w nowej historii ważne jest to, że napisał ją Mark Waid, który rzadko schodzi ze swojego solidnego poziomu. Dzięki temu udało mu się ogarnąć nieodzowną przy takim zasięgu Ligi wielowątkowość fabuły. Dzieje się tu bardzo dużo, przez plansze przewijają się naprawdę różnorodni superbohaterowie, a za to, że się w tym całym rozgardiaszu nie gubimy odpowiada również Dan Mora. Popularny rysownik nie eksperymentuje, tylko dzięki swojej rozpoznawalnej, realistycznej, ostrej kresce nadaje znaczenia przebiegającym nam przed oczami wydarzeniom. Tak, ta historia jest z pewnością nieźle napisana i nieźle narysowana. I przez długi czas intryguje tytułowym przeciwnikiem.
Ukrywający się przedstawiciele grupy Inferno są bardzo pewni siebie, aroganccy i konsekwentnie realizują plan podbicia Ziemi. Realizują go poprzez uskutecznianie najbardziej bolących dla planety i jej mieszkańców kryzysów - niszczą lasy amazońskie, atakują elektrownię atomową, a nawet porywają poza Ziemię część superbohaterów i przywódców światowych. Chcą wywołać chaos, chcą by Liga miała pełne ręce roboty. I przez długi czas nie wiadomo kto dokładnie za tą organizacją stoi. Dlatego kiedy w końcu szydło wyszło z worka westchnął ze smutkiem i niemal pogrążyłem się w żałobie - bo wtedy już wiedziałem, że znowu będzie jak zawsze. Tak to już działa w superbohaterskich uniwersach, w których hasło “nic już nie będzie takie samo” jest niczym więcej, jak pustymi słowami.
Dlatego jeszcze bardziej czekam na premierę albumów z linii Absolute, bo wierzę, że tylko tam znajdę coś, czego się nie spodziewam. Natomiast w “Ku Infernu” znalazłem to, czym jestem już zmęczony. Nie powiem, są w tej historii plusy, jak choćby dramatyczny wątek Marsjańskiego Łowcy, który stracił moce (tak jak inni superbohaterowie) w wyniku wydarzeń z “Władzy absolutnej” i potem nie odzyskał ich w pełni. Także to, co dzieje się z postacią Air Wave’a (cliffhanger z pierwszego zeszytu miodzio) jest fajnie poprowadzone. No i jeszcze umiejętność Waida w granie patosem - kiedy superbohaterowie w wybitnie superbohaterski sposób dają z siebie wszystko nie zżymamy się, tylko z uznaniem potakujemy głową. Niestety potem nadchodzi końcówka i już wiadomo, że znowu będziemy się kręcić w kółko. Takie już są superbohaterskie światy, których twórcy mielą wciąż to samo. Mam nadzieję, że jednak w linii Absolute z tego mielenia wyjdzie całkiem nowa, świeża komiksowa potrawa.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.