Ta misja to jego życie.
Daniel Nikto i jego zespół mają spędzić dwa lata, badając księżyc Europa, i przygotować kolonizację czwartego największego satelity Jowisza. Dla Daniela zbliżająca się ekspedycja będzie oznaczała kulminację dekady przygotowań oraz dwa lata spędzone bez rodziny: żony Evy i przede wszystkim ukochanej córki Enyi. Niestety dwa miesiące przed odlotem docierają do niego złe wieści…
Po wybudzeniu z koniecznej w przypadku takiej podróży hibernacji Daniel odkrywa, że reszta załogi zniknęła. W atmosferze narastającego napięcia próbuje poskładać elementy układanki, mając do swojej dyspozycji komputer centralny Ke-e oraz tajemniczego pana Zilcha.
Po świetnie przyjętym albumie „Dziewięć“ duet Philippe Pelaez („Six“, „Noir horizon“) i Guénaël Grabowski („Nautilus“) powraca, aby przedstawić rozgrywający się we wnętrzu statku kosmicznego thriller psychologiczny, umiejętnie łączący science fiction z bardzo osobistą historią.
Dla fanów: Dziewięć, Arka, Nautilus, Człowiek (Diego Agrimbau i Lucas Varela), Universal War (Denis Bajram), Solaris (Stanisław Lem), Iluminae oraz Gemina (Jay Kristoff, Amie Kaufman), Moon (w reżyserii Duncana Jonesa), Grawitacja (w reżyserii Alfonso Cuaróna).
29.05.2026
I
Kolor
Twarda
240x320 mm
88
79,00 zł
9788368346688

Już albumem „Dziewięć” duet Pelaez / Grabowski udowodnili, że potrafią stworzyć ciekawą, nastrojową science fiction. Kolejnym tytułem na polskim rynku ten duet tylko wspomnianą tezę potwierdza. „Nikt” to kwintesencja SF, jaką lubię najbardziej – taką, w której centralnym punktem zawsze pozostaje człowiek.
„Nikt” opowiada historię Daniela Nikto, który wraz z zespołem ma spędzić dwa lata badając księżyc Jowisza – Europa. Jednak, jak to w takich opowieściach bywa – nic nie idzie tak, jak iść powinno. Daniel budzi się z hibernacji, by odkryć, że na pokładzie statku jest sam. Załoga zniknęła w tajemniczy sposób, a on sam zdaje się być jedyną istotą pozostałą na okręcie. Co się jednak stało? Gdzie wszyscy się podziali? Odkrywanie tej tajemnicy jest punktem wyjścia i osią fabuły.
A prawdą, jaką – wraz z bohaterem – poznamy, naprawdę potrafi zaskoczyć.
Historia toczy się w dwóch płaszczyznach czasowych. Pierwsza – to los Nikto na okręcie kosmicznym w nerwowym poszukiwaniu odpowiedzi. Druga, to powrót w przeszłość, na Ziemię, w okres poprzedzający wylot i nie tylko etap trudnych przygotowań do ekspedycji, ale i beztroskie chwile naszego bohatera z ukochaną córką.
To typowa mozaika, gdzie przeskoki czasowe mają za zadanie budowanie napięcia i krok po kroku odkrywanie sekretów całej historii, które powoli, z każdą odsłoną, z każdym rozdziałem, składają się w szerszy obraz. I muszę przyznać, że - podobnie jak we wspomnianym „Dziewięć” – udaje się Pelaezowi zgrabne podtrzymywanie napicia i kuszenie czytelnika obietnicą odkrycia największej tajemnicy już zaraz, na kolejnej stronie… gdzie zwykle natkniemy się na kolejne zagadki i co najwyżej okruchy odpowiedzi. To przede wszystkim thriller, więc takie budowanie napięcia i podsycanie atmosfery niepokoju jest oczywiście pożądane. Nie zmienia to jednak faktu, że autor scenariusza udanie wplata w to warstwę emocjonalną. Już pierwsze plansze komiksu wzbudzają w nas podskórny niepokój, ale i budują swoistą nic porozumienia, opartą na ukazanej, obciążającej Daniela tęsknocie za najbliższymi. Kto się na to nie da złapać? Kto nie odczuje więzi z bohaterem? Niby banalnie prosta zagrywka, ale jednocześnie bardzo umiejętnie ograna. I zarazem bardzo filmowa, czy to w Hollywoodzkim, czy Netflixowym stylu. Zaraz potem otrzymujemy dość tendencyjne scharakteryzowanie rozłamu małżeńskich więzi bohatera, w obliczu których lęk o córkę nabiera jeszcze większego ciężaru. Nadal niby tendencyjnie, filmowo… i wciąż trafiające do odbiorcy!
Później zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. Daniel budzi się w opustoszałym okręcie, po załodze nie został ślad, a w dodatku nadprogramowym pasażerem okazuje się tajemniczy, starszy mężczyzna, który miał znaleźć się tam właśnie dzięki Nikto…
To naprawdę zgrabna historia, opowiadająca o ludzkiej desperacji w dążeniu do celu, ale też o brzemieniu winy, której nie sposób udźwignąć i która czasem prowadzi do wyparcia lub ucieczki. To opowieść o osamotnieniu, może nie bezpośrednio w wymiarze fizycznym, ale bardziej emocjonalnym. Finał całej historii jest przytłaczający i bolesny, w równym stopniu, co zaskakujący i – poniekąd – szokujący. Zapewne zmieni też mocno nasze, czytelnicze postrzeganie głównej postaci. Czyni jednak sam komiks ciekawym przykładem historii nieszablonowej, tylko w niewielkiej części będącej opowieścią o eksploracji kosmosu. Bo po prawdzie to swoistą balladą o ludzkim nieradzeniu sobie z emocjami, które go przerastają. Cóż, uwielbiam takie historie.
Graficznie to świetny album, już na poziomie symbolicznej, sugestywnej i w opór emocjonalnej okładki, która znajduje w całości albumu godne rozwiniecie. To głównie staranna, realistyczna kreska we frankofońskim stylu, ale w ciekawy sposób ilustrująca zarówno zewnętrzne obszary okrętu kosmicznego, jak i jego wnętrze. I tutaj miłośnicy klasycznej SF powinni być ukontentowani. Grabowski nie eksperymentuje, idzie linią wyznaczoną już wcześniej w „Dziewięć”, ale to akurat działa na plus, bo jest znajome, jest klasyczne i jest eleganckie w swojej prostocie.
„Nikt” to science fiction w starym stylu. Odchodzi od dynamizmu fabularnego, stawia na powolną, stonowana narrację, budowanie napięcia skrytego w wyjściowej tajemnicy i skupiające się na człowieku konfrontowanemu z bezmiarem kosmosu oraz wynikająca z tego żądzą poznania nieznanego, które od wielu lat pcha kolejnych ludzi w kosmiczną przestrzeń, tak fizycznie, jak i w wyobraźni.
4 oceny Show votes.
4 oceny Show votes.
4 oceny Show votes.