Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
„World of Aghart” to nowa seria Huberta Ronka, znanego przede wszystkim z serii „W.E.”. To opowieść oscylująca na pograniczy fantasy, ale niekoniecznie w tym gatunku wytrwa do samego końca.
Ronek to wprawny opowiadacz, a samo „World of Aghart” miało dość czasu, by dojrzeć, bo to projekt robiony przez autora niejako „po godzinach”, okazjonalnie, przez ostatnie 16 lat! Dość czasu, by ułożyć solidną opowieść. Jeśli zmiksować ten czas z zamiłowaniem autora do popkultury wszelakiej, to wyjdzie nam intrygująca mieszanka, której pierwszy zeszyt rozpoczyna się jak rasowa fantasy, ale już finał serwuje nam np. mechaniczną, robotyczną zbroję… Oczywiście jest i klasyczny bohater, z mieczem i piękną, czerwoną peleryną. Ów bohater ma towarzysza, dość niezwykłego, dinozauropodobnego, ale o dość sympatycznej, pociesznej (przynajmniej z początku) aparycji. I jest też oczywiście masa nieprzyjemnych stworów stających na drodze do sukcesu.
Oczywiście nie braknie tutaj również politycznych intryg. A już Martin udowodnił, że polityka w fantasy sprawdza się doskonale jako fabularny nośnik…
Mamy więc Mastara, który odwiecznie rządzi krainą Aghart, ale jego władza zaczyna się chylić ku upadkowi… Jego głównym konkurentem i pretendentem do objęcia władzy staje się rosnący w siłę Klasztor, skupiony w swoich działaniach na nauce i naukowych odkryciach.
Mamy więc ciekawe ujęcie zderzenia klasycznej, opartej na magii fantasy z cywilizacyjno – naukowym rozwojem. Dostrzegacie aluzje do „Władcy Pierścieni? I słusznie, bo i tam Sauron, a nawet bardziej jego poplecznik Saruman był orędownikiem bezpardonowego postępu technologicznego, którego używał do budowy własnej potęgi, armii i machin wojennych.
Zawsze mam problem z oceną zeszytówek, bo tak naprawdę daje autor posmakować świata przedstawionego oraz założeń wyjściowych historii, ale trudno jednoznacznie orzec, jak całość potoczy się dalej. Na tę chwilę jednak jestem skłonny zaufać nie tylko autorskiemu doświadczeniu, ale i zarysom samej historii, bo zdołał Ronek zaintrygować, wzbudzić ciekawość i z pewnością nie zawiódł oczekiwań w warstwie graficznej. Zwłaszcza, że pierwszy zeszyt okraszony został dodatkowym, humorystycznym shortem „Finał” i kilkoma szkicami a nawet wczesną wersja mapy świata. Słowem, fajne otwarcie serii, obiecujące ciekawą, nieco okraszoną ironią i miksującą klasyczne motywy popkultury historię, która jeszcze najprawdopodobniej nie raz czytelników zaskoczy efektowną woltą. Graficznie to klasyczny Ronek, z dopracowanymi kadrami, z karykaturalnym rysem postaci i wprawnością w prezentacji dynamiki i ruchu.
Jako że w zapowiedziach kolejnych zeszytów deklarowani są inni rysownicy, znów trudno orzec jednoznacznie, jak będzie. Ale wspomniane nazwiska – Wykurz, Dukiewicz czy Kurowski – obiecują, że będzie dobrze.
Jestem ciekaw, jaki będzie dalszy ciąg „World of Aghart”. Pierwszy zeszyt to z jednej strony formalny ukłon w kierunku zeszytówek, z drugiej sprawdzona przez Ronka formuła publikowania, która całkiem dobrze się sprawdza, przeżywając znowelizowany renesans, oparty w dużej mierze na przedsprzedaży. Ale jeśli lubicie fajną historię quasi – fantasy, to myślę, że warto na nową serię Ronka spojrzeć przychylnym okiem.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.