Uwielbiam eksplorować skrajne filozofie i idee, które rodzą się na obrzeżach nauki – wywiad z Ottoichem
27.03.2026 06:00
Zardzewiały tankowiec wdarł się szturmem na rynek – nie tylko komiksowy. Rozmawiamy z jego autorem – Ottoichem, twórcą komiksów, malarzem i rzeźbiarzem – m.in. o tym, na ile prawdziwa jest rzeczywistość jaką widzimy, w jakim medium tworzy się mu najlepiej, jak się skutecznie promować oraz nad czym obecnie pracuje.
Interesujesz się fizyką teoretyczną?
Każdy na takie pytanie chciałby odpowiedzieć tak. Myślę, że fizyka teoretyczna, a szczególnie kwantowa staje się częścią filozofii i nowych nurtów tej dziedziny. Niejednoznaczność fizyki kwantowej, niemożność określenia położenia poszczególnych cząsteczek, a także zmiany świata zależne od tego czy obserwator patrzy to jest coś co spowodowało, że fizyka zbliżyła się do filozofii. Po raz pierwszy w historii ludzkości jesteśmy w miejscu gdzie „twarda” nauka eksperymentalna spotyka się z humanistycznymi badaniami na równych prawach i wzajemnym uzupełnianiu się.
Pytam nieprzypadkowo, bo w twoim Zardzewiałym tankowcu wybrzmiewa mocno – choć może i nie do końca bezpośrednio – teoria interfejsów percepcji, znana też jako teoria Donalda Hoffmana, od nazwiska swojego twórcy. Uważasz, że założenie Hoffmana jest słuszne?
Zardzewiały Tankowiec jest oparty na teoriach Donalda Hoffmana. Pokrótce jest to teoria gdzie w wyniku ewolucji naszego gatunku osiągnęliśmy doskonałe przystosowanie do środowiska. W czasie tego procesu nasze zmysły oraz mózg zaczął postrzegać jedynie przystosowanie przez co nie jesteśmy w stanie zobaczyć „prawdziwego” świata.
Następny przełom naukowy ma się odbyć, gdy uda nam się dotrzeć do istoty świata.
Piękno tej teorii polega na tym, że jest ona absolutnie nie weryfikowalna na obecnym etapie naszego rozwoju. Dodatkowo teoria ta łączy w sobie teorię symulacji (żyjemy w świecie wygenerowanym sztucznie) oraz wczesne idee gnostyczne (świat został stworzony przez „złego boga”, dlatego jest niedoskonały, zamknął nas w klatce materialności). Nie wiem czy ta teoria jest słuszna, ale uważam, że jest coś więcej i stoimy jako ludzkość przed wielkim przełomem.
Nie jesteśmy gotowi zobaczyć świata, rzeczywistości, jakimi są naprawdę? Dlaczego?
Jeśli ciągle obracamy się w kręgu teorii Donalda Hoffmana i gnostycyzmu to najłatwiejsza odpowiedź to brak naszej doskonałości. Jesteśmy tak „przyklejeni” do materialnego świata i tego co nas otacza, że nawet jeśli „prawdziwe” rzeczywistości są tuż przed nami to nie potrafimy ich dostrzec.
To gotowe podwaliny pod grozę / weird fiction, które też kontestuje znany nam obraz rzeczywistości, podważa go i ukazuje na pozór „ukrytą” odmienność. Czy więc Zardzewiały tankowiec miał ciążyć ku estetyce weirdu?
Estetyka „weirdu” z założenia jest niedefiniowalna. Niemniej jak widzę „weird” to wiem, że to „weird”.
Dlatego nie planowałem żeby to było dzieło tego nurtu, to miał być filozoficzny body-horror z elementami kosmicznej grozy, ale jak na to patrzę to właśnie to jest „weird”.
Zardzewiały tankowiec
Iluzja, tajemnica, alternatywna rzeczywistość… a może coś zupełnie innego? Czy wiesz, czym jesteś? Czy wiesz, co jest wokół Ciebie? Czy wiesz, na co patrzysz?
Być to być postrzeganym. Być to postrzegać. Postrzegać to być.
Antoni wciąż nie może dojść do siebie po śmierci żony. Pomaga mu Iwona, partnerka biznesowa i właścicielka dziwnej fundacji bez przeszłości. Antoni chodzi do psycholożki, która przyjaźni się z Iwoną, Zofią i Henrykiem. Henryk już nie rzeźbi, chce za wszelką cenę poznać prawdziwe oblicze rzeczywistości. Zofia nie chce się już ukrywać, sensoryczna deprywacja na dłuższą metę i tak nie uchroni jej przed wzrokiem Tankowca. Truciciel z Bardeux jest jego głosem, posłańcem jego woli. Sprawi, że każdy dostanie odpowiedź na dręczące pytania, choć niewielu będzie to w smak…
Nie igra się z Absolutem.
Najnowsza produkcja Ottoicha to świetne zespolenie opowieści w iście lynchowskim stylu z elementami teorii Donalda Hoffmana. Rzecz, która wdziera się w umysł i sieje zwątpienie. A może nie? A może nic z tego nie istnieje?
10.03.2025
I
Kolor
Miękka ze skrzydełkami
197×260 mm
248
137,00 zł
9788396782878
Także w warstwie rysunku zdajesz się celować we wzbudzanie odruchowego niepokoju. Rysunki, postacie są karykaturalne, każdy kadr zdaje się zniekształcony, jakbyśmy oglądali świat przez dno butelki. To celowy zabieg? Próbujesz w ten sposób wzbudzić dyskomfort u czytelnika?
Komiks jest specyficzną formą sztuki, gdzie tekst i rysunek są elementami przekazu. Staram się świadomie wybierać formę by jak najlepiej odzwierciedlić to co chcę przekazać.
Choć kreska jednak się różni, to w pewnym stopniu plastyczność twoich obrazów przywodzi na myśl prace Jakuba Rebelki. Może jeszcze Jakuba Kijuca. Oni też lubują się w fantasmagorycznym odkształcaniu świata przedstawionego…
Dziękuję, to są wielcy artyści, tego typu porównanie to zaszczyt.
Kogo z komiksowych artystów wymienisz, poza wspomnianymi, wśród najważniejszych dla siebie inspiracji?
Norm Breyfogle, jego rysunki to było coś co otworzyło mi oczy na komiks. Doskonale przekładał dynamikę ponad detale i „piękno” obrazu. Pamiętam, że jak pierwszy raz zobaczyłem Batmana w jego wykonaniu byłem w szoku. Wyglądało to tak jakby porzucił klasyczne ilustracje na rzecz dynamicznego opowiadania obrazem. Wtedy pomyślałem, że komiks to nie jest ilustrowanie tekstu.
Zavkę, za konsekwencję stylu i brak kompromisów w estetyce. Zavka była jedną z pierwszych niezależnych artystek komiksowych, z którymi się spotkałem. Pod pozorną brzydotą rysunków kryje się głęboko przemyślana kompozycja, konsekwencja w opowiadaniu historii i to co cenię najbardziej – unikalna mieszanka smutku i nadziei.
Noah Van Sciver – niesamowicie łączy narrację literacką i rysunki tworząc dzieła kompletne. Ten artysta do doskonałości wyniósł sztukę narracji komiksowej, tekst nie może tu istnieć bez rysunku i rysunek bez tekstu. Jest to dla mnie coś do czego nieustannie dążę.
Skąd pomysł na tę opowieść? I samą symbolikę zardzewiałego tankowca, jako bytu starającego się „naprawiać” błędy w interfejsie rzeczywistości?
Uwielbiam eksplorować skrajne filozofie i idee, które rodzą się na obrzeżach nauki. Często czytam doktoraty z zakresu filozofii, religioznawstwa oraz psychologii. Natura rzeczywistości jest czymś co od dawna mnie „dręczy” i chyba w naturalny sposób znalazłem się w tym momencie wraz z Tankowcem.
Sam Zardzewiały Tankowiec pochodzi z moich wcześniejszych pomysłów, miało być to miejsce, gdzie wszystkie winy zostaną Ci przebaczone. Przez długi czas myślałem nad tym pomysłem, ale nie mogłem znaleźć odpowiedniego osadzenia fabularnego takiego azylu.
Trochę mi się to fabularnie kojarzy z Matrixem. (Dla mojego pokolenia filmem absolutnie kultowym, przynajmniej w części pierwszej). Jesteś fanem? To też jakaś podwalina inspiracji?
Matrix był filmem przełomowym, gdy się pojawił. Teraz mocno już choruje na choroby wieku starczego: patos, lateksy, papierowe postacie, ale to on otworzył kino mainstreamowe na eksploracje idei filozoficznych.
Sam mam do niego jednak pewną rezerwę, gdy widziałem go po raz pierwszy w kinie bardzo liczyłem na bardzo klasyczny cyberpunk… Czas trailerów i mniej rozwiniętego Internetu czynił kino bardziej zaskakującym.
Wspominasz, że fascynuje cię David Lynch i jego mocno nielinearna fabuła, zwykle o specyficznej strukturze. Ale jednocześnie, nie obawiałeś się, że to będzie zbyt silna bariera dla współczesnego odbiorcy? To trochę ryzyko, na rynku kochającym proste, dynamiczne historie.
Lynch jest mistrzem tworzenia głęboko niepokojącej atmosfery. Tylko on potrafi osadzić tam sceny, które są dziwne, ale tworzą spójny obraz onirycznej rzeczywistości. Ciężko nie lubić kogoś kto osiągnął mistrzostwo w tak unikalnym sposobie narracji. Wydaje mi się, że odnoszenie się do Lyncha jest często wygodną wymówką ukrycia nieumiejętności tworzenia fabuły.
Zardzewiały Tankowiec przechodził wiele zmian związanych z fabułą, od komiksu w pełni tajemniczego aż po taką wersję gdzie każda postać wyjaśniała wszystko po kilka razy. Doskonała praca edytorska Kasi Kamieniarz pozwoliła nam na znalezienie drogi środka i odpowiedniego zbalansowania fabuły. Dodatkowo Zardzewiały Tankowiec ma schemat powieści wielowarstwowej, lub palimpsestu narracyjnego. Główna fabuła jest spójna i przystępna, głębsze warstwy opierają się na odniesieniach, kontekście, dodatkowych informacjach. Więc czytelnik spokojnie może czytać ten komiks wiele razy i za każdym razem znajdować coś nowego co wpływa na odbiór fabuły głównej.
Opowiadanie obrazem, czy słowem? Co przemawia do ciebie bardziej? W albumie załączony jest fragment opowiadania, którym pierwotnie miała być historia Zardzewiałego tankowca. Chciałbyś być bardziej pisarzem, czy jednak twórcą komisów?
Komiks jest medium w którym się najlepiej czuje. Unikalne połączenie obrazu i słowa nie jest osiągalne w żadnej innej formie, ani pisarskiej, ani filmowej.
Nie ma też co ukrywać uwielbiam rysować.
Idąc tym tropem, komiks, malarstwo, czy rzeźba?
To nie forma determinuje przekaz, tylko przekaz formę. Więc mój wybór jest podyktowany i ograniczony jedynie tym co chcę przekazać.
Zaskoczył cię tak pokaźny – pozytywny, dodajmy – odzew na twój komiks ze strony głównego nurtu?
Skromność jest często przeceniana, więc powiem, że nie zaskoczył. Zardzewiały Tankowiec jest dobrym komiksem, skierowanym dla czytelników, którzy cenią sobie niepokój obcowania z nieznanym. Jestem bardzo dumny z jego ostatecznej formy.
A jego przyczyna? W końcu mainstream rzadko pochyla się nad komiksem z zainteresowaniem. Tym bardziej po komiks polskiego twórcy… Masz rady dla innych, jak się przebić?
Rysowanie i publikowanie komiksu to taka sama praca jak jego promowania. Niestety, to, że ktoś nas odkryje i nagle staniemy się sławni jest rzadkie.
Poświęcam bardzo dużo czasu na korespondowanie z portalami, recenzentami by zachęcić do przeczytania komiksu. Wysyłam mnóstwo maili, dzwonię, nękam. Jeśli chcemy zaistnieć bardziej trzeba na to poświęcić czas.
Warto też zaakceptować, że dzieło nie żyje w izolacji od twórcy i najlepszą promocją jest osobowość twórcy. Trzeba być na festiwalach, brać udział w prelekcjach, wywiadach, rozmawiać z fanami.
Nowym tytułem od ciebie będzie Łaźnia. Zdradzisz coś więcej o tej publikacji?
Łaźnia to będzie komiks o starości i wybaczeniu. Ten prosty przekaz jest ubrany w sztafaż superhero oraz body horroru.
Łaźnia jest wielowarstwową opowieścią o końcu życia, zagrożeniu i przynależności. Nie chciałbym więcej zdradzać, ale jeśli ktoś odnalazł się w Zardzewiałym Tankowcu to Łaźnia idzie o wiele dalej.
Zwyczajowo tworzysz komiksy do własnych scenariuszy. Jesteś wręcz samowystarczalnym konglomeratem twórczym. A nie myślałeś, by kiedyś spróbować rysować do fabuły innego scenarzysty?
Ciągle podejmuje współpracę z innymi twórcami, ale na razie nic z tego nie wyszło. Niemniej myślę, że w końcu do tego dojdzie, jestem otwarty.
Pytanie, którego nigdy sobie nie odmówię: ulubieni pisarze, twórcy komiksowi, najważniejsze dzieła w odczuciu Ottoicha to?
Z pisarzy to Chuck Palahniuk, Jacek Dukaj i Richard Kaczynski. Ten ostatni to moim zdaniem najlepszy pisarz wyjaśniający zawiłości filozofii okultystycznej w bardzo przystępny sposób. Komiksiarze – Mignola, Zavka oraz Noah Van Sciver. I na pewno wielu innych, ale jakoś nigdy tak od razu nie mam kogoś w głowie.
A taka jedna (albo więcej!) elementarna porada dla początkujących? Co warto na starcie, a czego unikać?
Nie przejmuj się tym co mówią inni tylko uwierz w siebie. Artysta musi mieć ego i walczyć o to co chce przekazać. Jeśli wiesz co chcesz przekazać po prostu to zrób, na pewno znajdziesz swoją grupę odbiorców.
Dzięki za rozmowę… i czekamy na Łaźnię!
Łaźnia #01
Starość to bunt
Opieka to kontrola
Pamięć to przemoc
Proces trwa
Łaźnia to komiks o starzeniu się, o kobiecie która zapomina swoje życie i stara się do niego wrócić. Wszystko w sztafażu body horroru i filozoficznej przypowieści. To też mój pierwszy komiks, gdzie można dostrzec superbohaterów.
Czyli jeśli podobał Ci się „Zardzewiały Tankowiec” to tu się nie zawiedziesz.












