Howard Phillips Lovecraft, nazywany mistrzem weird fiction, to jeden z najbardziej wpływowych twórców literatury grozy.
W pierwszej części antologii scenarzysta Steven Philip Jones (twórca serii Talismen, Nightlinger, a także adaptacji klasyki grozy) oraz rysownik Octavio Cariello (znany z pracy m.in. dla DC Comics przy takich tytułach jak Green Lantern, Deathstroke czy Black Lightning) zapraszają do mrocznego i pełnego tajemnic świata Lovecrafta. Tom zawiera cztery adaptacje opowiadań – niektóre blisko oryginałom, inne stanawiące ich swobodną interpretację.
Czerpiąc z niezwykłej wyobraźni H.P. Lovecrafta, autorzy prowadzą czytelnika przez historie o samotności i przeznaczeniu, o śmierci i niezłomnej woli przetrwania.
W środku:
– Grobowiec
– Alchemik
– Poza murem snu
– Przyczajona groza
28.05.2026
I
Czerń / Biel
Miękka
170x260 mm
112
54,00 zł
9788398097918

Wydawać by się mogło, że lovecraftowski komiks nad Wisłą dąży bezpardonowo do przesytu. Mamy przecież z jednej strony klasyczne adaptacje Maroto, mamy surrealizm w ujęciu Brecci, mamy oniryczne spojrzenie Penco, dekonstrukcję Moore’a czy w końcu mangową odsłonę od Tanabe Gou. Czy jest więc przestrzeń na kolejne tomy inspirowane prozą Samotnika z Providence na tak nasyconym rynku?
Okazuje się, że „Światy H.P. Lovecrafta” bazują w oczywisty sposób na dorobku nowelistyki Mistrza grozy, jednak autor adaptacji, Steve Jones, pozwolił sobie na solidną reinterpretację, w dużej mierze opartą na uwspółcześnianiu klasycznych, lovecraftowskich opowieści. Niniejszy tom zawiera adaptacje czterech nowel, z których z pewnością najbardziej znaną jest „Przyczajona groza”.
I to, co z jednej strony wyrywa historie i motywy mistrza nadnaturalnego horroru ze skostniałej już nieco, gotyckiej estetyki, nadal pozostaje niesamowicie nośnym materiałem dla wzbudzania kluczowej emocji, jaką jest strach. Wyrwanie z oswojonego już – i mocno wyeksploatowanego - wiktoriańskiego sztafażu tych strasznych, w swojej istocie, opowieści okazuje się odświeżające, i zdecydowanie dodaje im oryginalności.
Udało się Jonesowi z jednej strony opowiedzieć Lovecrafta, uchwycić jego istotę, sedno jego przekazu. Ale jednocześnie nadać całości własny sznyt, intrygujące, ciekawe spojrzenie. Transferuje na współcześniejszy język uniwersalizm lęków, na jakich skupiał się sam Lovecraft i obnaża, że tak naprawdę to nie forma, nie literacki manieryzm okazują się głównym nośnikiem nadnaturalnej grozy. Bo mimo zmiany realiów, nowocześniejszego ujęcia i uwspółcześnionego sztafażu, trzon nadal skupia się na strachu przed nieznanym, co z założenia jest od nas potężniejsze i niepojęte dla zmysłów zwykłego śmiertelnika.
Ilustratorem we wszystkich adaptowanych nowelach jest Octavio Cariello. I mam z tym rysownikiem pewien problem, bo jego kreska jest dość surowa, często oszczędna, minimalistyczna i wręcz niedbała, by w innych kadrach przytłaczać, zwłaszcza w monumentalizmie gotyckich – układ w stronę lovecraftowskiej estetyki – manifestacjach architektonicznych. Nie zostanie raczej Cariello moim ulubionym rysownikiem, ale z drugiej strony całkiem nieźle komponuje się ze scenariuszami Jonesa, z estetyką opowieści Lovecrafta. I wpisuje się – jak przystało na Brazylijczyka - w manierę estetyczną artystów Ameryki Południowej, bo da się dostrzec w jego warsztacie echa takich twórców, jak wspominany Breccia, Jose Munoz, czy – spoza południowego kontynentu - Kelly Jones.
Pierwszy tom „Światów H.P. Lovecrafta” prezentuje naprawdę wysoki poziom i w interesujący sposób odświeża lovecraftowskie motywy, czyniąc je nieco bardziej przyswajalnymi dla współczesnego odbiorcy. Dla rozpoczęcia eksploracji nadnaturalnego horroru to może być całkiem dobre otwarcie.
3 oceny Show votes.
3 oceny Show votes.
3 oceny Show votes.
Lovecraft, Lovecraft, Lovecraft.
Ileż można tego Lovecrafta? No można, od metra i ciut ciut, bo Lovcio to Lovcio i nigdy nie ma dość Lovcia.
Najnowsza propozycja Best Comics - Światy Lovecrafta daje czytelnikom cztery niezależne opowieści Lovecraftowe, czernią i bielą rysowane, klimatem oko pieszczące i mózg brakiem nudy radujące.
Ale nie jest to taki Lovcio, jaki się myśli, że mógłby być. Gdyż komiks jest nastawiony raczej na dialogi, więc mrok, tajemnica, niepokój i całe to weird fiction jest tutaj mało uchwytne i ledwo dostrzegalne.
Czy to źle czy to dobrze? To już należy sobie samemu oszacować - ja osobiście bawiłem się bardzo w porządku czytając np. Grobowiec czy Poza Murem Snu. Brak tutaj wizualnych radości, jednak scenariusz sklejony jest poprawnie więc przyjemnie się to czyta.
A Lovecraftów "lovecraftowych" jest już sporo, więc tego typu podejście wydaje mi się świeże. Wszystkie cztery opowieści to brak nudy i chociaż krótkie, to w odbiorze przyjemne.
Jestem na tak przy takiej kompilacji. Ciekawym jakie opowieści będą w kolejnych tomach i nie omieszkam ich sprawdzić.
Wszak H.P Lovecraft to H.P Lovecraft.