Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
RECENZJA: Marvel Must-Have #31 – Czarna Pantera: Kim jest Czarna Pantera?
Album zawiera zeszyty Black Panther vol. 4 #1–6 (2005).
✍️ Scenariusz: Reginald Hudlin
🎨 Rysunki: John Romita Jr.
Jak zawsze – recenzja jest w 100% bez spoilerów! 👇
💡 Ciekawostka: Zeszyty te zostały już wcześniej wydane w Polsce w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela #50.
Jest to początek serii wydawanej w latach 2005–2008, która liczy łącznie 41 zeszytów. Reginald Hudlin odpowiadał za scenariusz do numeru #38, a trzy ostatnie zeszyty, powiązane z wydarzeniem „Sekretna Inwazja”, napisał Jason Aaron. John Romita Jr. zilustrował tylko pierwszych sześć numerów, a przy kolejnych pracowało wielu innych rysowników.
Warto również przypomnieć, że Czarna Pantera, stworzona przez Stana Lee i Jacka Kirby'ego, zadebiutowała w komiksach w 1966 roku i jest uznawana za pierwszego czarnoskórego superbohatera Marvela.
📖 O co tutaj chodzi?
Przez stulecia Wakanda, wysoce zaawansowane technologicznie afrykańskie państwo, była chroniona przez Czarną Panterę – szlachetnego króla-wojownika. Obecny władca, T'Challa, musi obronić swoich poddanych przed przybyszami z wielkiego świata, którzy chcą splądrować Wakandę w poszukiwaniu jej niezwykłych zasobów.
👍 Co mi się podobało?
✍️ Scenariusz
Już na samym początku Reginald Hudlin przedstawia nam mitologię i historię Wakandy, sięgającą V wieku naszej ery. Poznajemy przeszłość tego afrykańskiego państwa i dowiadujemy się, jak przez wieki chroniło się ono przed najeźdźcami. Historia pokazuje również rytuał, dzięki któremu T'Challa zdobywa tytuł Czarnej Pantery. Scenariusz ma przede wszystkim charakter polityczny. Amerykański rząd chce przejąć zasoby Wakandy, politycy organizują spotkania, by zdobyć informacje o tym tajemniczym państwie, a nawet doprowadzają do uwolnienia przestępcy, który ma przeprowadzić najazd na ziemie Czarnej Pantery. Muszę przyznać, że wszystkie te elementy bardzo dobrze ze sobą współgrają. Do takiej politycznej historii znakomicie dopasowano grupę złoczyńców pochodzących z różnych krajów. Pokazuje to, że nie tylko Amerykanie są zainteresowani inwazją na Wakandę. Jednym z nich jest Rhino, który bardzo pasował mi do tej opowieści. Co prawda nie walczy bezpośrednio z T'Challą, ale podoba mi się zestawienie tych dwóch postaci – człowieka noszącego zwierzęcy przydomek i króla Wakandy, którego symbolem jest pantera (dwie afrykańskie potężne zwierzyny, które mają wiele wspólnego). Na plus zaliczam również sposób przedstawienia samych złoczyńców. Nie mamy tutaj jedynie grupy zbirów zebranych po to, by ruszyć do walki. Scenarzysta poświęca im uwagę, pokazując ich osobowości, mocne strony, a w niektórych przypadkach także fragmenty ich historii. Dodatkowo konflikt między T'Challą a Klawem, głównym organizatorem najazdu, ma osobisty charakter i sięga wydarzeń z życia ich ojców. Dzięki temu starcie nabiera większego znaczenia. Kolejnym plusem jest to, że pierwsze sześć zeszytów można przeczytać jako zamkniętą opowieść. Nie odczułem niedosytu ani nie miałem wrażenia, że muszę natychmiast sięgnąć po kontynuację, żeby poznać zakończenie rozpoczętych wątków. Pod względem scenariusza nie mam zastrzeżeń. Poważna, dojrzała i interesująca historia, w której polityka odgrywa równie ważną rolę co superbohaterska akcja, to zdecydowanie coś, co lubię! 👍
🎨 Rysunki
Bardzo podobało mi się przedstawienie Wakandy, szczególnie tej z V wieku. Ilustracje dobrze oddają charakter dawnego afrykańskiego królestwa i pozwalają poczuć, że mamy do czynienia z państwem o własnej kulturze i wielowiekowej tradycji. John Romita Jr. całkiem dobrze przedstawia mimikę twarzy – emocje bohaterów są wyraźnie widoczne. Tusz nakładany przez Klausa Jansona również robi tutaj niesamowitą robotę. Dzięki niemu sceny pełne wybuchów i zniszczeń nabierają odpowiedniej dynamiki. Najbardziej podobała mi się scena, w której Rhino przebiega przez Wakandę. Naprawdę poczułem, jak potężnym jest taranem, a kurz i zniszczenia pozostawiane przez niego po drodze dodatkowo wzmacniały to wrażenie.
🤷♂️ Minusy
Pomimo wymienionych zalet muszę szczerze przyznać, że ogólnie nie byłem szczególnie zachwycony ilustracjami. Poza elementami, które wymieniłem na plus, warstwa graficzna nie dała mi wiele więcej powodów do zadowolenia. Wręcz przeciwnie – niektóre rzeczy mocno mnie odrzucały. Przede wszystkim przeszkadzały mi nieproporcjonalne części ciała bohaterów. Szczególnie podczas scen walki rzucały mi się w oczy nienaturalnie wydłużone nogi. Sporadycznie również palce dłoni były bardzo smukłe i długie, przez co niektóre postacie wyglądały dość dziwnie. Mam też zastrzeżenia do dbałości o detale. Tym razem nie będę wymieniał wszystkich przykładów, ponieważ było ich naprawdę sporo. Jeśli czytaliście moje poprzednie recenzje, wiecie, że potrafię dość szczegółowo sprawdzać takie rzeczy. Nie zgadzały się między innymi elementy biżuterii bohaterów – bransoletki i kolczyki zmieniały wygląd albo znikały, podobnie jak sygnety z palców. Niespójny był również wystrój wnętrza pomieszczenia, w którym spotykali się amerykańscy politycy. Do tego dochodziły twarze niektórych postaci, które na kolejnych stronach wyglądały tak różnie, że podczas czytania zastanawiałem się, czy na pewno patrzę na tę samą osobę. Niestety, te niedociągnięcia mocno przeszkadzały mi w odbiorze ilustracji. Szkoda, ponieważ przy tak interesującej historii chciałbym, żeby również warstwa graficzna robiła równie dobre wrażenie.
Nie twierdzę, że ilustracje są totalnie do niczego, ale jednak to nie jest styl którym bym się zachwycał.
🤔 Czy ten tom zasługuje na miano Must-Have?
Tym razem: TAK!
Mimo że ilustracje pozostawiają w mojej opinii sporo do życzenia, scenariusz jest naprawdę dobry. Historia przedstawia ważne elementy przeszłości Wakandy i pokazuje polityczne relacje tego państwa z resztą świata.
Warto również wspomnieć, że w tej opowieści debiutuje Shuri, a obok niej pojawia się kilka innych postaci, które wzbogacają świat Czarnej Pantery. Dla mnie to przede wszystkim ciekawa, dojrzała historia polityczna, która pokazuje, że przygody T'Challi mogą oferować znacznie więcej niż tylko efektowne starcia z przeciwnikami.
⭐ Moja ocena: 7/10