W Mieście na Północy dzieją się dziwne rzeczy i nikt nie rozumie dlaczego. Nikt się nie zastanawia.
Miasto na północy to osadzona w nieokreślonej przyszłości opowieść o losach jednego z ostatnich ośrodków cywilizacji na półkuli północnej, łącząca w sobie elementy klasycznego noir i solar punkowego science fiction.
Na jej stronach przeplatają się losy najróżniejszych jego mieszkańców, tworząc gęstą materię łączącą polityczny kryminał z pełnym emocji dramatem. Pozbawieni nadziei na rozwój obywatele, zmagają się z widmem wojny, kończącymi się zasobami i zanikającą pamięcią o wolnym, wspaniałym świecie.
Nic nie jest tak proste ani oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Osobiste niesnaski mieszają się ze sprawami wagi państwowej, a wola przetrwania jednostki konkuruje z odpowiedzialnością zbiorową.
Nie ma jednej prawdy, jednego właściwego rozwiązania, jednego herosa, który wybawi wszystkich. Jest tylko jedno miasto chylące się ku upadkowi i miliony dusz, które tylko działając razem mogą temu zapobiec.
10.09.2026
II
Kolor
Miękka ze skrzydełkami
170x240 mm
200
99,00 zł
9788366852198
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Michał Szczebak:
Spiski, brudna polityka i nieuchwytna wolność w MIEŚCIE NA PÓŁNOCY
Chyba nigdy wcześniej w ramach polskiego komiksowego grajdołka nie było lepszego czasu na debiut. Duża ilość wydarzeń podczas których można swoją pracę pokazać, ciągle rozrastająca się pula czytelników, instytucje i wydawnictwa, które dają debiutantom szansę, a także coraz łatwiejsze sposoby na wydanie swojej twórczości własnym sumptem. Oczywiście debiutować to nie jest łatwa sprawa i, siłą rzeczy, nie każde pierwsze komiksy są udane. Nie mniej jednak taka otwartość na nowe głosy pomaga wybić się tym najciekawszym. Cóż, jeśli mamy dostawać takie debiuty jak MIASTO NA PÓŁNOCY Julii Słupek, które niebawem zostanie wznowione przez wydawnictwo Centrala, to również my, czytelnicy na tej sytuacji skorzystamy.
Świat przedstawiony ukazany w MIEŚCIE NA PÓŁNOCY, szumnie nazywany w opisie solar-punkiem, pełen jest elementów, które czytelnik sam musi spróbować poskładać do kupy. Władza, która zdaje się funkcjonować poza zasięgiem demokratycznych instytucji. Prześladowane religijne stronnictwa łączące aspekty chrześcijaństwa i islamu. Spiski i morderstwa, których cel zupełnie nam umyka. Establishment i kontra dla niego, zlewające się w skomplikowany natłok postaci i wątków. Nie jest proste nawigować po tej narracji, nie czując frustracji z powodu wciąż wymykających się nam z rąk wyjaśnień i kontekstów. Ktoś mógłby uznać, że to po prostu kiepski scenariusz, gubiący się w nadmiarze wątków i własnych ambicjach, ja jednak, podobnie jak w przypadku wychwalanego u nas na peju BIAŁEGO VOLVA, widzę w tych pociągniętych do ekstremum niedopowiedzeniach i zjadającej własny ogon wielowątkowości metodę.
Wciąż, jest w tym komiksie dużo wątków, które zdają się donikąd nie prowadzić, scen, których kontekst gubi się gdzieś po drodze, postaci, których motywacji i przynależności nigdy do końca nie jesteśmy pewni. Z pewnością jest to objaw rozbuchanych ambicji autorki, ale szczerze powiedziawszy jestem ostatnim człowiekiem, który wściekałby się na czyjś nadmiar tychże. Tym bardziej, jeśli ten opisywany natłok wątków nie jest wcale tak bałaganiarski jak mogłoby się po moim opisie wydawać. Wystarczy zachować wyższy poziom skupienia podczas lektury, żeby większość tajemniczych postaci, nie do końca jasnych scen i pełnych niedopowiedzeń wątków, i tak zaczęły się składać w koherentną strukturę. Strukturę do której pełnego sensu nie mamy jednak dostępu. Nie dlatego, że go nie ma, a dlatego, że nie o to w tej historii chodzi. Pod tym względem MIASTO NA PÓŁNOCY wpisuje się niejako w tradycję postmodernistycznych kryminałów problematyzujących kwestię odkrycia ukrytej prawdy, czy fikcji paranoidalnej spod znaku Thomasa Pynchona - przywołane wcześniej BIAŁE VOLVO również nie jest skojarzeniem z czapy, bo tam ten aspekt braku jednego konkretnego klucza pozwalającego rozwiązać tamtejszą fabułę, nieobecności wyjaśnienia, dzięki któremu wszystko stałoby się jasne, również jest obecny. W ten sposób teksty te opowiadają o nieuchwytnej naturze prawdy w ponowoczesności i MIASTO NA PÓŁNOCY, poniekąd również o ten motyw zahaczają. O ile jednak powyższe przykłady często operują absurdem, dziwacznością, nawet surrealizmem, aby ten efekt osiągnąć, komiks Słupek jest zaskakująco przyziemny i surowy.
No bo o czym on w zasadzie jest? Mamy policjanta, Mercury'ego J. Edevane, którego przynależność do establishmentu zostaje poddana w wątpliwość, gdy dostaje nakaz aresztowania jego dawnej znajomej, zabójczyni meandrującej pomiędzy nieświadomym graniem na rękę władzy i antysystemowymi tendencjami. Oboje razem z pomagierami komisarza Mercury'ego zostają wplątani w spisek sięgający najwyższych szczebli władz miasta, którego szczegółów ani oni, ani my nie możemy być pewni (my chyba nawet bardziej bo kluczowe informacje kontekstowe są nam podawane co najwyżej w postaci niejasnych sugestii). Fabuła, pomimo niedopowiedzeń, pozostaje więc u swoich podstaw futurystycznym kryminałem neo-noir i właściwie nigdy nie skręca w abstrakcyjne lub absurdalne rejony - co najwyżej finał, oferujący niejednoznaczne rozwiązanie zagadki i sugerujący, lecz nie mówiący wprost, że cała intryga to tylko i wyłącznie groteskowa gra do jednej bramki, robi się troszeńkę bardziej odrealniony. Postacie, choć raczej niezbyt głębokie, także każą się traktować na serio, a ich charaktery zdecydowanie odnoszą się do archetypów opowieści noir. Zresztą cała oprawa graficzna wręcz krzyczy neo-noir: dość prosta, ale surowa kreska, operowanie dużą ilością cieni, no i ograniczona paleta kolorów, od monochromatycznych zieleni, po jaskrawe pomarańcze. Autorce udaje się świetnie wykreować atmosferę podupadającego, często zalewanego miasta bez uciekania się do najbardziej oczywistych tropów wizualnych cyberpunku. Świat, choć tajemniczy z racji na wiele niedopowiedzeń, pozostaje więc w ramach swojej konwencji realistyczny.
MIASTO NA PÓŁNOCY oczywiście nie pozostaje bez wad. Choć wiele pozbawionych kontekstu scen i ogólna wstrzemięźliwość jeśli chodzi o wyjaśnianie aspektów świata przedstawionego, pasuje do wydźwięku tej historii i interpretacji jaką sobie wykreowałem, to jestem przekonany, że balans pomiędzy tym co czytelnikowi wytłuszczamy, a tym co pozostawiamy w sferze domysłów, mógłby zostać lepiej zachowany. Wciąż, zaskakująco dużo, wydawałoby się zupełnie pozostawionych odłogiem, elementów tej układanki składa się w spójną całość, tak więc autorka ewidentnie miała w głowie plan, szkoda jednak, że nie zawsze z tego co zdołamy sobie w głowie poukładać cokolwiek wynika. Mimo wszystko kontrola nad taką ilością wątków i umiejętność takiego ich dawkowania, aby struktura opowieści zupełnie się nie rozpadła, robi wrażenie jeśli zdamy sobie sprawę, że to debiut. Tak jak piszę, nie jest pod tym względem idealnie, ale wstydu nie ma. Lekturę pozostaje mi więc tylko i wyłącznie polecić, tym bardziej jeśli wkrótce komiks ten zostanie wznowiony w poprawionym wydaniu przez Centralę. Nie będzie to historia, która spodoba się wszystkim, a i ci, którzy się w nią zaangażują, muszą być gotowi na to, że może ona w którymś momencie zacząć ich frustrować. Warto jednak w mojej opinii wyzbyć się potrzeby poznania i zrozumienia każdego elementu i po prostu płynąć z nurtem, samemu wyrabiając sobie interpretację tego co autorka mogła chcieć powiedzieć tak, a nie inaczej tą opowieść konstruując.