Kolekcja przybliży czytelnikowi początki największych Superbohaterów Marvela t.j. Spider-Mana, Iron Mana, Hulka, Thora czy pierwszej rodziny Marvela, Fantastycznej 4, których historie sięgają lat 60. minionego stulecia – okresu w historii zwanego srebrną erą komiksu amerykańskiego.
Każdy kolejny tom to podróż w czasie do chwil, gdy uwielbiani obecnie herosi dopiero zaczynali ukazywać się na kartach komiksowej historii i toczyli swoje pierwsze boje z ikonicznymi złoczyńcami. Dziś te historie stanowią czystą klasykę gatunku i pobudzają wyobraźnię współczesnych twórców komiksowych oraz są inspiracją dla kina superbohaterskiego!
Kolekcja MARVEL ORIGINS to komiksy w ekskluzywnym wydaniu zdobione złotymi elementami podkreślającymi unikatowość i wartość zawieranych treści, które w znacznej części po raz pierwszy zagoszczą na półkach polskich czytelników!
27.02.2024
I
Kolor
Twarda
170x260
49,99 zł
9788328246539
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Scenariusz: Stan Lee (zeszyty #6-9)
Wally Wood (zeszyt #10)
Rysunki: Wally Wood (zeszyty #6-10) i
Bob Powell (zeszyty #9-10)
💡 Kilka ciekawostek na początek:
Choć Wally Wood dopiero zaczął swoją przygodę w Marvelu, to zeszyt #10 jest ostatnim wydaniem, do którego robił szkice. Ilustrator postanowił odejść przez konflikt w kwestii wynagrodzenia i autorstwa. Chodziło dokładnie o to, że w Marvelu w tamtych czasach było tak, że scenarzysta, czyli w tym przypadku Stan Lee, dawał tylko ogólny zarys fabuły, a rysownik musiał stworzyć całą akcję, tempo wydarzeń i całą strukturę zeszytu. Na sam koniec autor dopisywał dialogi. Wood twierdził, że to jest nieuczciwe i przy takim "systemie" obowiązków powinien również otrzymywać pensję twórcy tekstu. Lee odstąpił mu swoją pracę nad #10 numerem, aby załagodzić sytuację, ale też wcześniej zlecił Bobowi Powellowi wspólne działanie z Woodem od #9 części, przez co wynagrodzenie dzieliło się na dwóch artystów. Koniec końców Wood odszedł, deklarując, że zostanie tylko do skończenia #11 odcinka Daredevila, ale przy tym numerze nakładał tylko tusz na rysunki Powella...
📖 O czym są te zeszyty?
Każdy zeszyt jest osobną przygodą dla Daredevila pod względem przeciwników. W tych komiksach debiutują nowi złoczyńcy: Pan Strach, Szczudlarz, Książę Klaus Kruger oraz Organizator wraz z czterema "sługami". Nie zabrakło również znanego przeciwnika, czyli Namora, z którym rogaty śmiałek musi się zmierzyć w #7 części, jednak historia Matta Murdocka w tych numerach jest nieprzerwanie kontynuowana. Wątek miłosny między wspólnikami a sekretarką nie zwalnia tempa i rozkręca się na całego opowieść, gdzie Karen Page mówi niewidomemu prawnikowi, że istnieje lekarz, który może pomóc mu odzyskać wzrok...
👍 Co najbardziej mi się podobało?
🎨 Duży plus dla Wally'ego za zmianę kolorów stroju głównego bohatera. Nie ukrywajmy, poprzedni żółto-czarny kostium był słaby i rysownik od #7 zeszytu zmienił go na nowy w czerwonym kolorze, który jest o wiele lepszy. Bardzo dobre mroczniejsze kadry. W porównaniu do poprzednich wydań odczułem tutaj gdzieniegdzie fajny mroczniejszy klimat dzięki ciemniejszej kolorystyce i sporej ilości cieniowania. W jednym z komiksów na samym początku były dwa kadry, które przypominały mi ilustracje ze współczesnej miniserii Daredevil: Dark Nights, które rysował Lee Weeks (2013 r.). Oczywiście pomimo skojarzenia to są całkiem inne światy, ale przyznaję, że było na czym zawiesić oko. Podobało mi się również, jak coś było "przekrajane na pół", aby pokazać czytelnikowi budowę/konstrukcję, a w tych zeszytach spotkałem się z tym dwa razy, więc to też był dla mnie fajny element do zatrzymania się na dłuższą chwilę.
✍️ Stana Lee dziś pochwalę za mylenie tropu w #8 zeszycie, ponieważ skrypt ma przez całą opowieść zagadkę i czytając, wydawało mi się, że odpowiedź jest banalnie prosta, aż tu na sam koniec okazuje się, że jest całkiem inna. Duży plus daję za dłuższy wątek o operacji oczu Murdocka, bo jak dobrze pamiętam, to zaczął się w czwartym numerze i powoli go podgrzewano, aż do momentu kulminacyjnego, który był dopiero w #9 komiksie. Jeszcze pochwalę scenariusz Wally'ego Wooda za to, że dał nam w #10 zeszycie grupę złoczyńców, z którą pojedynek nie kończy się na jednej części. Komiks zakończył się w napiętym momencie i dzięki temu dostajemy pierwszy raz w tej serii "ciąg dalszy nastąpi..."
🤷♂️ Co dziś się zestarzało i do mnie nie trafia? Niektóre opowieści mnie nudziły, miałem poczucie, że przebieg starć jest cały czas taki sam, tylko zmienia się postać. W poprzednich zeszytach nie podobały mi się akrobatyczne sceny, jakby Daredevil był cyrkowcem. W tych historiach również je napotkałem, ale na szczęście w mniejszej ilości. Podczas jednego z pojedynków rogaty śmiałek został "draśnięty" i pocisk pozostał mu w ręce – wątek nie został dokończony więc trzeba sobie dopowiedzieć, czy kula sama wyparowała, a może był w szpitalu, żeby mu ją wyciągnęli poza kadrami 🫣