Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Pierwszy tom Hillbilly to taka trochę mieszanka Hellboya z Wiedźminem, zarówno jeśli chodzi o strukturę, jak i samego bohatera. Mamy tu potwory, wiedźmy, klątwy i wędrującego samotnika, który robi porządek z nadnaturalnym paskudztwem. Ale wszystko to podane jest w zdecydowanie bardziej baśniowym sosie. Z jednej strony groza i mrok, z drugiej gadające zwierzęta i klimat ludowej opowieści.
Rondel to zabijaka z dobrym sercem i piekielnym tasakiem w łapie. Niby twardziel, niby bezlitosny dla potworów, ale jednak czuć w nim człowieczeństwo, jakieś wewnętrzne dobro i smutek.
Komiks jest zbiorem opowiadań, nie są one bezpośrednio ze sobą połączone, ale razem świetnie nakreślają pochodzenie i charakter głównego bohatera. Każda historia to kolejny fragment większej legendy.
Szkoda tylko, że całość jest tak krótka, bo czyta się to błyskawicznie i zostaje spory niedosyt.
Tym bardziej że ilustracje są naprawdę piękne. Wyglądają, jakby były malowane kredkami, co daje niesamowity, baśniowy klimat.
Przy tym komiksie można się poczuć jak dziecko słuchające opowieści dziadka – takich, które potrafiły wrzucić przyjemne ciarki na plecy 🙂
IG: LukkeGeek