– Kto ją zabił, Sanz?
– Chciałbym to wiedzieć.
– Ścigasz go od siedemnastu lat. Musisz mieć jakąś teorię.
– Tak, niejedną. I żadna mnie donikąd nie zaprowadziła.
Madryt, jesień 1956 roku. Podczas gdy hiszpańskie społeczeństwo dusi się pod jarzmem reżimu Franco, w kinie samochodowym zostaje znaleziona kolejna ofiara seryjnego mordercy, który prześladuje stolicę. Niedługo później w ciemnej sali kinowej dochodzi do morderstwa księdza, członka komisji cenzury kina.
To początek kryminalnej sprawy o niewyobrażalnej stawce. W mieście, które pęka w szwach, pozbawieni złudzeń dziennikarze Emilio Sanz i Léon Lenoir, a także ilustratorka Paloma Ríos, natykają się na wyzyskiwaczy, spekulantów, hierarchów reżimu i rewolucjonistów z każdej z politycznych stron.
W drugim tomie autorskiej trylogii „Contrapaso” Teresa Valero kontynuuje kreślenie w stylistyce noir niesamowitego portretu Frankistowskiej Hiszpanii. „Dla dorosłych, z zastrzeżeniem” to narracyjny majstersztyk, świetna powieść graficzna, łącząca emocje, suspens i krytykę społeczną.
24.10.2025
I
Kolor
Twarda
240x320 mm
192
140,00 zł
9788368346411

„Contrapaso” to jeden z komiksów, na jakiego kontynuację czekałem bardzo niecierpliwie. Serwuje – oprócz olśniewającej oprawy graficznej – także znakomite kryminalne opowieści. Ale poza sztafażem klasycznego kryminału autorka snuje także przejmującą i gorzką – ale nadal surowo prawdziwą – opowieść o Hiszpanii pod dyktatorskimi rządami Franco.
I ta warstwa, ukryta poniekąd pod otoczką kryminalnej historii, ale jednocześnie przebijająca się przez nią nieuchronnie, bo stanowiąca nie tylko podwalinę opowieści, ale cały rdzeń zdarzeń, na których kanwie portretowana jest frankistowska Hiszpania, stanowi creme de la creme całej serii, przywracając niejako pamięć o tamtym, mrocznym okresie kraju. I nie tylko dla Hiszpanów. Także dla nas – bądź co bądź mieszkańców drugiego końca Europy – jest to opowieść znacząca i potrzebna, w zakresie poznawczym, bo alegorycznie, ale może być odczytywana jako aluzja do naszych czasów komunistycznego zniewolenia. Ale też – a może przede wszystkim – stanowi swoiste świadectwo, obnażające zepsucie i moralne wypaczenie dyktatorskich rządów Franco, które zaskakująco zyskują nostalgiczny poklask ze strony młodych Hiszpanów, tak naprawdę mających ledwie mgliste i wypaczone wyobrażenie o naturze tamtych rządów.
Valero tym razem bierze na warsztat – pod znaczącym podtytułem „Dla dorosłych, z zastrzeżeniem” – ówczesną machinę katolickiej cenzury, skutecznie tłumiącej wszelkie przejawy artystycznej wolności i ekspresji z jednoczesnym bezwzględnym budowaniem propagandowej machiny, mającej sankcjonować poczynania władz i utwierdzać społeczeństwo w ich słuszności i nieomylności. Jednocześnie, pod pozłotką oficjalnego przekazu, kryje się tragizm, bieda, i cierpienie maluczkich, którzy żyją niby w obrębie systemu, ale realnie poza nim, niewidoczni, świadomie niezauważani.
Oczywiście, nie brak tutaj buntowniczych „gorących głów” wśród studentów szkół artystycznych, nie brak niepokornych dziennikarzy, próbujących walczyć o prawdę nie tylko z przemyślnym zbrodniarzem, ale i systemem, który usilnie nie chce przyznać, że w ogóle problem istnieje… Na tej kanwie jednak rozgrywa się opowieść znacznie poważniejsza, trudniejsza interpretacyjnie, niż możemy zakładać. Ofiary seryjnego zabójcy są bowiem ściśle powiązane z reżimem i jego brudnymi interesami… Czy są więc w pełni tego słowa ofiarami? A może zwyczajnie, dosięga ich zasłużona kara, istna ręka sprawiedliwości bożej, ucieleśniona w nieuchwytnym sprawcy?
Fascynujące jest to kreowanie obrazu historycznego, na wskroś prawdziwego i wzbogaconego w dodatku zarówno historycznym esejem, jak i bogatym materiałem zdjęciowym, uzupełniającym tematykę poruszoną w komiksie. Zwłaszcza, o czym wcześniej nadmieniłem, w perspektywie mieszkańca Europy Wschodniej, który – może we wczesnym dzieciństwie, ale jednak – zetknął się z propagandową kontrolą medialnego przekazu, a później, już z bądź co bądź komfortowej pozycji mieszkańca postkomunistycznego kraju, uczył się rozumieć mechanizmy rządzące niewiele wcześniej naszym krajem. Dla Polaków opowieść o cenzurze, o propagandzie, kreowanej za pomocą starannie reglamentowanego przekazu nie jest niczym ani zaskakującym, ani obcym. I być może lata 50. we frankistowskiej Hiszpanii cechował większy brutalizm reperkusji, niż Polska o schyłku komunizmu, ale jeśli cofniemy się w czasie wcześniej, do porównywalnego, jak poruszony w komiksie Valero okres, to okaże się, iż polski system komunistyczny i quasi faszystowska odnoga hiszpańska mają ze sobą o wiele więcej wspólnego, niż można by zakładać. Wniosek z tego taki, że każdy system totalitarny, nieważne, z jakiego rdzenia ideologicznego (lewicowego, jak w Polsce, czy katolickiego, ultraprawicowego, antykomunistycznego w Hiszpanii) się wywodzi, mechanizmy działania wszystkich podlegają tym samym zasadom, tym samym regulacjom i opierają się na identycznej, scentralizowanej, izolacjonistycznej strukturze.
Przepiękny jest ten komiks – pomimo fabularnego ciężaru – w warstwie graficznej. Niczym malowany pastelami, ze staranną kreską, wspaniałymi kadrami ukazującymi miejskie plenery i budowle, w całości, w sposobie kadrowania, zdaje się nawiązywać do poklatkowej prezentacji, niby z filmowej taśmy. Valero nie lekceważy żadnego z elementów kadru, nie traktuje po macoszemu żadnego z fragmentów tła, nadając całości iście film owej ekspresji, co z pewnością ma wpływ na odbiór albumu. A zarazem stawia autorkę na szczycie listy najciekawszych europejskich artystów komiksowych. Osobiście — z pewnością w gronie moich ulubionych.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.