Pewnego letniego wieczoru w 1969 roku dwaj mężczyźni zeszli po drabince, by stanąć na pylistej powierzchni zwanej Morzem Spokoju i tym samym zrealizować odwieczne marzenie ludzkości.
Gdy Neil Armstrong i Buzz Aldrin postawili stopy na księżycowym gruncie, Srebrny Glob przestał być tajemniczym, mitycznym miejscem. Stał się naszym przeznaczeniem.
Droga na Księżyc zajmująco opisuje niesamowite dzieje Księżyca i ludzi, którzy jako pierwsi dotarli na jego powierzchnię. Dzięki barwnym ilustracjom i dbałości o szczegóły Jonathan Fetter-Vorm wyczarowuje tętniącą życiem historię wizjonerów, naukowców, konstruktorów i śmiałków, którzy wysłali statek Apollo 11 w legendarną podróż.
Od mędrców starożytnej Babilonii po szpiegów z okresu zimnej wojny, od niezwykłych odkryć Galileusza po przygnębiającą spuściznę hitlerowskich zbrodni, od zdumiewających wyczynów astronautów – opisanych ich słowami – po genialne rozwiązania anonimowych inżynierów, Droga na Księżyc wyjaśnia wszystkie aspekty ery kosmicznej.
Ponadto wstęp do komiksu napisał sam Michael Collins – trzeci uczestnik pierwszej załogowej wyprawy na Księżyc, pilot modułu dowodzenia Apollo 11.
12.11.2025
I
Kolor
Twarda
260
129,90 zł
9788378868637

Pierwszy krok człowieka na Księżycu pozostaje do dziś jednym z tych momentów, które definiują nasz gatunek jako zdolny do rzeczy wspaniałych – do przekraczania granic, o których wcześniej mogliśmy jedynie marzyć. Rzadziej jednak pamiętamy, że lądowanie Apollo 11 nie było jednorazowym cudem techniki ani nagłym przebłyskiem geniuszu, lecz efektem stuleci fascynacji tym, co widzimy na niebie. Jonathan Fetter-Vorm, bierze ten mit na warsztat i rozbraja go z prostych narracji, pokazując historię lotu na Srebrny Glob jako długą, wielowątkową opowieść o ludzkiej ciekawości i ambicji.
Polscy czytelnicy mieli już okazję poznać autora dzięki „Trinity” – absolutnemu popularnonaukowemu killerowi, który w formie thrillera opowiadał o konstrukcji bomby atomowej. „Droga na Księżyc” od początku sygnalizuje jednak, że nie będzie prostym odpowiednikiem tamtego albumu, przeniesionym w kosmiczne realia. Owszem, misja Apollo 11 i procedura lądowania na Księżycu stanowią rdzeń narracji i powracają regularnie niczym refren, ale są nieustannie przetykane rozbudowanymi retrospekcjami i sekcjami porządkującymi wiedzę o ludzkich marzeniach związanych z kosmosem. Fetter-Vorm buduje swoją opowieść jak dokumentację wielowiekowej fascynacji niebem – i to fascynacji, która istniała na długo przed tym, zanim rakiety zaczęły opuszczać atmosferę.
Autor podejmuje się wysiłku wręcz gargantuicznego: próbuje spiąć w jedną, logiczną i chronologiczną całość całe stulecia obserwacji ciał niebieskich, mitów, odkryć naukowych i technologicznych przełomów. Cofamy się więc do zigguratów w Ur, do wierzeń ludu Tiwi i Inuitów, dla których Księżyc był bytem nadprzyrodzonym. Towarzyszymy Keplerowi przy formułowaniu praw ruchu planet i Galileuszowi przy konstruowaniu teleskopu. Spotykamy Juliusza Verne’a, który wyobraźnią wyprzedzał swoją epokę, Izaaka Newtona porządkującego prawa fizyki, hitlerowskich konstruktorów rakiet V-2, bez których nie byłoby późniejszych amerykańskich programów kosmicznych, a także kobiety-matematyczki w NASA, pełniące rolę „ludzkich komputerów”. Dopiero na tym tle rodzi się program Apollo, a wraz z nim polityczne, społeczne i kulturowe konsekwencje wyścigu kosmicznego. Fetter-Vorm wykorzystuje tę ogromną rozpiętość czasową, by udowodnić, że Księżyc był z nami zawsze – czy postrzegaliśmy go jako boski symbol, czy jako obiekt badań naukowych.
W porównaniu z „Trinity” ton opowieści jest jednak wyraźnie inny. Zamiast napięcia i poczucia nieuchronnego odliczania do katastrofy mamy narrację bardziej stonowaną, eksploracyjną i celebrującą ludzką chęć poznania nieodgadnionego. „Droga na Księżyc” jest jest więc w tym względzie pochwałą ambicji i nauki, a także opowieścią o tym, że ciekawość bywa jedną z najsilniejszych sił napędowych cywilizacji. Jednocześnie jednak album zachowuje wszystkie cechy, które sprawiły, że debiut Fetter-Vorma czytało się z taką łapczywością: przystępny język, klarowną strukturę i niezwykłą umiejętność wykładania skomplikowanych zagadnień w sposób zrozumiały dla laików. To literatura popularnonaukowa w najlepszym wydaniu – z niskim progiem wejścia, a przy tym rozpalająca głód wiedzy.
Co więcej, jeszcze wyraźniej niż wcześniej widać tu ogrom pracy włożonej w research. Informacji wzbogacających narrację jest na składzie całe mrowie, zarówno na poziomie historycznym, jak i naukowym. Dzięki temu komiks momentami przypomina ilustrowane kompendium wiedzy, ale warto zauważyć, że nigdy nie traci płynności ani narracyjnej lekkości. Poniekąd w takim odbiorze pomaga zmiana formy graficznej. W przeciwieństwie do czarno-białego „Trinity”, „Droga na Księżyc” operuje bowiem kolorem. Barwy są przypisane do poszczególnych rozdziałów i tematów: delikatny błękit towarzyszy fragmentom poświęconym samemu Księżycowi, żółcie – pionierom astronomii, a sekwencje lądowania na Srebrnym Globie utrzymane są w lekko wyblakłych, retro tonach. Zabieg ten nie jest formalnym popisem, lecz elementem porządkującym opowieść i zwiększającym jej przejrzystość.
Warto też docenić decyzję, by na wstępie oddać głos Michaelowi Collinsowi – trzeciemu członkowi załogi Apollo 11, często pomijanemu w cieniu Armstronga i Aldrina. Ten gest od razu ustawia perspektywę albumu: to nie historia jednego bohatera, lecz zbiorowego wysiłku, w którym nawet pozostawanie na orbicie było równie kluczowe jak postawienie stopy na powierzchni Księżyca.
Ostatecznie „Droga na Księżyc” jawi się jako fenomenalne, a przy tym niezwykle przystępne kompendium wiedzy. To opowieść nie tylko o jednej misji, ale o ludzkiej potrzebie sięgania dalej, wyżej i odważniej. Fetter-Vorm pokazuje, że lądowanie Apollo 11 było logicznym zwieńczeniem wielowiekowej historii marzeń i badań – i właśnie dzięki temu jego komiks działa tak sugestywnie, inspirując nie tylko do spojrzenia w niebo, ale i do zadawania kolejnych pytań. A za to, należy mu się najwyższa możliwa nota.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.