– Byłem życzliwy i dobry, to nędza uczyniła ze mnie potwora!
MONSTRUM
– Zostałem naznaczony piętnem przekleństwa i wszędzie zabierałem ze sobą moje osobiste piekło…
WIKTOR FRANKENSTEIN
Oszałamiająca graficzna adaptacja klasycznej powieści grozy autorstwa Marry Shelly w interpretacji mistrza komiksu francuskiego Georgesa Bessa. Autora rysunków do m.in Białego Lamy, Juana Solo czy Anibala 5. Pełne detali rysunki, świat pełen cieni i mroku. Absolutne must have każdego miłośnika komiksu. Jedna z najwyżej ocenianych powieści graficznych, które ukazały się we Francji w ostatnich latach.
Kategoria
Pochodzenie
Postacie
Wydawca Polski
Data Wydania
12.2023
Wydanie
I
Druk
Czerń / Biel
Oprawa
Twarda
Format
240x320 mm
Liczba Stron
208
Cena Okładkowa
149,99 zł
EAN
9788367161916
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

"Frankenstein", czyli Georges Bess po raz drugi. Potwór wykreowany przez Mary Shelley nie jest u mnie tak wyeksploatowanym tematem jak wampir Stokera, w związku z czym stwierdziłem, że sięgnę po kolejną komiksową wersję klasyka grozy spod ręki francuskiego rysownika. Wspomnienia z "Draculi" miałem co prawda średnie, ale po cichu liczyłem na to, że ten album bardziej mi podejdzie, niestety po zaznajomieniu się z nim, nadal nie czuję się przekonany.
Adaptacja wydaje mi się dosyć sztywna, a podczas lektury nie mogłem się odpędzić od wrażenia, że tekst jest tutaj sobie, a rysunki sobie – miejscami czułem się, jakbym czytałem fragmenty książki z dołączonymi obrazkami, a nie faktyczny komiks. Mimo, że całość zleciała mi naprawdę szybko, ponownie nie doświadczyłem zaangażowania w wydarzenia, które śledziłem, a fabuła minęła mi bez większego zainteresowania, niekiedy nawet odczuwałem zmęczenie. Oryginał poruszał trochę ciekawych tematów, komiks pozostawił mnie z przeświadczeniem, że jego twórca nie zostawił im pola, aby mogły odpowiednio wybrzmieć, skupiając się przede wszystkim na oprawie graficznej, a nie opowiadaniu historii. Mam też pewne zastrzeżenia w stosunku do narracji. Akcja rozpoczyna się na Oceanie Arktycznym, gdzie kapitan statku przedzierającego się przez lód, odnajduje wykończonego Wiktora Frankensteina, a lwią część fabuły stanowi relacja naukowca z przebiegu wypadków po stworzeniu potwora. W raczej nieintuicyjnym punkcie przeskakujemy z narracji pierwszoosobowej do wszystkowiedzącego narratora, co zdaje się kolejnym niedopatrzeniem i powoduje, że kompozycyjnie całość wygląda dla mnie dziwnie, a konstrukcja opowieści staje się niedbała.
Warstwa wizualna prezentuje się bliźniaczo jak w "Draculi", więc ponownie dostajemy kadry, które dla artysty niewątpliwie były czasochłonne, pełne szczegółów i graficznego przepychu. Mój problem z rysunkami w tym komiksie jest taki, że momentami "Frankenstein" sprawia wrażenie, że stał się dla autora w pierwszej kolejności polem do pokazu własnych umiejętności, a historię Shelley zredukowano do bycia tłem jego popisów. Oglądając kolejną rozkładówkę przedstawiającą krajobraz – należy zaznaczyć, że udaną, ale niekoniecznie będącą tym, czego szukam, zabierając się za opowieść grozy – z niewielką, bądź żadną ilością tekstu, zaczynało mi towarzyszyć znużenie, że skupiamy się na widokach lasu, a fabuła nie bardzo idzie do przodu. Podobnie jednak, jak w poprzedniej adaptacji, jestem pewien, że odbiorców na ten album będzie wielu, bo trzeba powiedzieć, że Bess pod kątem czysto ilustracyjnym wymiata – co przyznaję mimo tego, że jego kreska nadal nie jest moją ulubioną, a zobrazowaniu potwora nawet nie jest blisko do kultowości tego stworzonego przez Jacka Pierce’a w filmie z Borisem Karloffem.
Ogółem więc moje odczucia są zbliżone do tych z lektury "Draculi", muszę jednak stwierdzić, że tamten komiks czytało mi się lepiej. Kolejny album Bessa na pewno spodoba się miłośnikom jego kreski, dla mnie lektura była mało porywająca i zbyt słabo skupiona na historii. Dwa lata temu przeczytałem adaptację "Frankensteina" autorstwa Junjiego Ito (nagrodzoną zresztą Eisnerem) i w moim przekonaniu japoński twórca poradził sobie zdecydowanie lepiej. W jego interpretacji nie brakowało wciągającej fabuły pełnej niepokoju, niejednoznaczności i ciężkich wyborów moralnych, a pod względem graficznym uważam, że oferowała nie mniej niż ta wersja – i gdyby doczekała się wydania w choć zbliżonym standardzie, byłbym pierwszy do kupna. Tamten komiks serdecznie polecam, tu dostałem znacząco mniej.
Ocena 2/6.