Wspaniale narysowana epopeja z gatunku fantasy do scenariusza mistrza tego gatunku Nicolasa Jarry’ego (m.in Wojny i smoki,, Elfy, Krasnoludy, Orki i Gobliny, Magowie (wszystko Egmont).
I KOMPANIA CIENI
Keffe, jeden z trzech cesarzy południa, umarł. Lecz tak jak od tysięcy lat, narodzi się ponownie, w sercu Pustyni Bezkresnej, by powrócić i zająć swoje miejsce w imperatorskim mieście Djaname’Syrt. Tymczasem na północy Tulas, porywczy kapitan Kompanii Cieni, znajduje się w trudnym położeniu. Piraci wymordowali pielgrzymów, za których był odpowiedzialny, i pozostaje jedynie kwestią czasu, nim zleceniodawca zażąda jego głowy. A jakby tego było mało, noworodek, który cudem ocalał z rzezi, nosi na czole niezwykły srebrny księżyc – jeden ze znaków cesarskiej Trójjedni Południa, symbol Keffe…
II KOMPANIA SZAREGO WILKA
Stary kapitan Kompanii Szarego Wilka długo się wahał, gdy zaproponowano mu kupno dziewczyny – Aeldr’aarki, bękarcicy jednej z najgroźniejszych istot Otchłani. Wychudzone, na wpół dzikie dziecko mogło okazać się cenne w drużynie Wolnych Ostrzy, lecz mogło też sprowadzić na nich zgubę, bowiem krew Aeldrów to obietnica zgubnej klątwy… W starciu z bogami niewiasty, dzięki mocy tytanów, stają się boginiami.
22.12.2025
I
Kolor
Twarda
240x320 mm
120
119,99 zł
97883680929674

Światów fantasy powstało już tyle, że większość z nich zaczyna się zlewać w jedną masę: inne nazwy krain, inne imiona bogów, czasem zmieniona mapa, ale w istocie wciąż te same mechanizmy. „Imperia” to jednak chlubny wyjątek od reguły od samego początku pokazuje, że nie interesuje go jedynie odgrywanie znanych motywów. To komiks, który stawia na światotwórstwo jako fundament całej opowieści – i robi to z imponującą konsekwencją.
Całość podzielona jest na dwa albumy, opowiadające odrębne, choć osadzone w tym samym uniwersum historie. Pierwsza z nich skupia się na kapitanie Tulasie – cyniku o złotym sercu, który wbrew własnej woli zostaje zmuszony do ochrony dziecka o kluczowym znaczeniu dla losów świata. To schemat znany aż za dobrze: twardziel, niemowlę i więź rodząca się w drodze. W „Imperiach” ten motyw jednak naprawdę działa – i to nie dlatego, że jest szczególnie oryginalny fabularnie, ale z tego względu, że został osadzony w świecie, który nadaje mu ciężar i sens.
Ten zaś przywodzi na myśl naszą starożytność – nie tylko wizualnie, ale też mentalnie. To rzeczywistość oparta na imperiach, wierzeniach, religijnych kultach i skomplikowanych zależnościach politycznych. Twórcy ewidentnie poświęcili mnóstwo uwagi temu, jak chcieliby, by całość funkcjonowała: od geografii, przez układ sił między krainami, po systemy władzy i religii. Skutkiem tego nic nie wydaje się tu przypadkowe, a kolejne elementy układanki są odsłaniane stopniowo, w naturalnym rytmie. Tym bardziej zresztą, że ekspozycja została sprytnie połączona z rozwojem fabuły – zamiast ścian tekstu dostajemy informacje dawkowane przy okazji dialogów, wydarzeń i refleksji bohaterów.
W kwestii tej ostatniej, kluczową rolę odgrywa narracja z offu prowadzona przez samego Tulasa. To on dopowiada to, czego nie widać bezpośrednio na kadrach: tłumaczy zależności między postaciami, komentuje wydarzenia i dzieli się własnymi przemyśleniami. Dzięki temu historia zyskuje dodatkową warstwę – bardziej osobistą, momentami gorzką, a czasem zaskakująco czułą. Nieoczywistym, ale bardzo udanym wątkiem jest też relacja kapitana z jego synem Nereusem, która pogłębia postać Tulasa i wytrąca ją z prostego archetypu najemnika z zasadami.
Drugi album, opowiadający historię Kompanii Szarego Wilka, to już zupełnie inna, choć poniekąd prowadzona według podobnego narracyjnie konceptu perspektywa. Skupiamy się na Tanycii – dziewczynce, która ze względu na swoje pochodzenie zostaje wyrzucona poza nawias społeczeństwa. To opowieść o dorastaniu, tożsamości i mierzeniu się z uprzedzeniami, osadzona w tym samym mrocznym, bezlitosnym świecie. Stopniowe odkrywanie tego, kim tak naprawdę jest bohaterka, nadaje tej historii intymniejszy ton, ale nie łagodzi brutalności realiów, w których przyszło jej żyć.
Tym co jednak nie zmienia się na przestrzeni obu tomów, jest warstwa wizualna, która niezmiennie potrafi zachwycić. Rysunki imponują rozmachem – zarówno w szerokich kadrach przedstawiających monumentalne krajobrazy, jak i w dynamicznych, brutalnych scenach walk- ale przede wszystkim składają się na spójne, filmowe kadry, które płynnie prowadzą nas przez całą historię.
„Imperia”, to zatem ostatecznie fantasy mroczne, pełne przemocy i niepokoju, ale jednocześnie bardzo świadome tego, co chce opowiedzieć. Nie rewolucjonizuje gatunku na poziomie fabuły, ale nadrabia to niezwykle dobrze rozplanowanym światem i umiejętnym prowadzeniem narracji. To komiks, który udowadnia, że nawet z pozornie ogranych motywów da się stworzyć coś świeżego – pod warunkiem, że stoi za tym przemyślana wizja całego uniwersum.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.