Po przypadkowym spotkaniu dwoje byłych bliskich przyjaciół próbuje ocalić wszystko, co pozostało z ich rozpadających się relacji. Niezręczna, bolesna noc, spędzona wspólnie, sprawia, że czują się bardziej samotni, bardziej niepewni i bardziej wyalienowani niż kiedykolwiek wcześniej.
Pierwsza powieść graficzna Parrish to wizualny wyczyn, w którym sprawnie nawigują w nurtujących ich tematach: queerowym pożądaniu, męskości, strachu i stale zmieniającym się stanie przyjaźni.
Parrish malują naładowane emocjami komiksy o codziennych relacjach, wątpliwościach i niepokojach. Psychologiczna przenikliwość artystów idealnie pasuje do stylu graficznego. Kłamstwo i jak to robimy to ekscytująca praca nowego głosu wśród twórców współczesnych powieści graficznych.
Kłamstwo i jak to robimy jest pełne życia i oddechu, ma w sobie wszystko, czego domagam się od sztuki. Tommi Parrish porusza wszystkie czułe struny. Leżę potem i myślę o tym po nocach. Chciałbym rozrzucać egzemplarze tej książki w lasach i pociągach, żeby ludzie ją sobie znaleźli. – Simon Hanselmann
Tommi Parrish przyszli na świat się w Melbourne w 1989 roku, a teraz mieszkają w Montrealu razem z dwoma psami, dwoma kotami i sześciorgiem ludzi. Komiksy Tommiego trafiły do stałych zbiorów Art Gallery of Western Australia, w przygotowaniu mają drugą książkę, powstającą dla 2dcloud. Jeżdżą prowadzić warsztaty i wykłady od Australii przez Amerykę po Argentynę.
Całe dnie spędzają, malując komiksy przy kuchennym stole.
04.2019
I
Kolor
Twarda
210x280 mm
128
69.00 zł
9788365527868
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

A Wy drodzy czytelnicy? Skłamaliście kiedyś?
Hah, dobrze wiem, że tak. Kłamczuszki Wy jedne. Czasami drobne kłamstewka są w porządku. Np. wtedy, kiedy babcia zrobi ciasto dla wnuczka czy wnuczki i zaprosi owego, ową na owe. Z kawką. I jak będzie takie średnie w smaku, to nie będziemy starowince mieszać w głowie, skłamiemy z lekka: „tak babciu, przepyszne!” I już babuszka z miejsca ma radosny dzień. Pójdzie potem na ploteczky do Halinki i przechwalać się będzie, jak to nie uraczyła wnusia czy wnusi, ciastem swem, dobrem, pysznem, co to własnoręcznym obdarzyła wykonaniem.
Ale ja nie o tym chciałem. Miałem nabazgrać słów kilka o komiksie, który swoim tytułem sugeruje, iż nauczy czytelnika sztuki kłamstwa, albo też sztuki obrony przed kłamstwami niedobrych ludzi. Nic bardziej mylnego. Nie nauczymy się nic.
Kłamstwo I Jak To Robimy, czyli komiks bardzo oryginalny wizualnie, to nuda i flaki z olejem po całości. Fabularnie wygląda to tak, że jest sobie gościu, spotyka gościówę z dawnych lat i gadają. Winko popijają, wspominki uaktywniają i tak o, sobie to trwa. I koniec. I fakt - tytuł w tym przypadku ma pełny sens, jeśli przyjąć cały splot zdarzeń za jedno wielkie nieszczere spotkanie z dawnym znajomym. Ale tego typu przesłanie można by zmieścić na dwóch stronach, ba - w kilku dobrze nakreślonych kadrach.
Jak to ma być puenta to zdecydowanie słaba to puenta.
W dodatku bohaterka znajduje książeczkę, którą bezczelnie czyta na Naszych oczach. Więc i my zmuszeni jesteśmy ową czytać - dostajemy niemal połowę komiksu - zapełnioną prostymi rysuneczkami (jeden na stronę) z dodatkiem krótkiego tekstu (na całą stronę). Sugerowanie się ilością stron mija się więc z celem. Spora część to treść na 5 min.
I książka w książce również w zupełności nic nie wnosi, memła taka, niby poetycka.
Jeszcze kapkę o wizualiach - rysunek jest ciekawy, kolorystyka to piękna sprawa w tym przypadku. Trochę drażni brak konsekwencji autora przez co nieco różnią się postaci przedstawione na kolejnych kadrach. Ciekawy zabieg z małymi główkami bohaterów. Sporo tutaj drobnych nieścisłości rysunkowych, czasami nie do końca wiedziałem kto kim jest. No ale może się to podobać. Plus za oryginalność stylistyczną.
No niespecjalnie był powiedział, kończąc wypowiedz krzywą gębą. :/
Więcej na IG: @znakiem_tego