SUMMER, WINTER, SPRING, i AUTUMN to córki słynnej pary detektywów, państwa Seasons, którzy lata temu zaginęli bez śladu. Gdy do ich miasta zawita makabryczne wesołe miasteczko, a prowadzący je tajemniczy konferansjer zacznie kusić spełnieniem najskrytszych pragnień, silna więź, jaką stworzyły siostry, zostanie wystawiona na najcięższa próbę. Czy Summer Seasons, najmłodsza z rodzeństwa, zdoła ocalić rodzinę przed losem gorszym niż śmierć?
Rick Remender, autor Sióstr Seasons, to niezwykle doświadczony komiksowy scenarzysta. A Paul Azaceta to rysownik obdarzony niczym nieskrępowaną wyobraźnią. Twórcy na warsztat biorą baśniowe fantasy łączące w sobie przygodowy klimat starych Tintinów z surrealistyczną atmosferą najlepszych animacji studia Ghibli. Efekt jest fascynujący. Przekonajcie się!
25.02.2026
I
Kolor
Miękka
170x260 mm
128
84,90 zł
9788367725880
Do komiksu Siostry Seasons podchodziłem z pewną obawą. W końcu na pierwszy rzut oka to historia o dziewczynach, a do tego z bardzo kolorowymi, pstrokatymi ilustracjami, w których dominują żółte i różowe kolory. Nie wyglądało to jak coś dla mnie. Ale hej, to przecież Rick Remender, więc pomyślałem, że to nie może być takie proste. I rzeczywiście nie jest.
Podczas lektury kilka razy miałem typowy moment WTF?. Komiks zaczyna się dość tajemniczo, a potem przez sporą część tomu śledzimy pogoń dziewczynki za listem. W ten sposób poznajemy cztery siostry, których imiona pochodzą od pór roku. Główną bohaterką tego tomu jest Spring. Jedna z sióstr wyruszyła wcześniej na poszukiwanie ich rodziców i od tego czasu słuch po niej zaginął. Po jej zniknięciu pozostał list, w którym ostrzega Spring przed nadchodzącym złem. Wtedy też pojawia się w mieście dziwaczny cyrk…
Problem w tym, że tom kończy się dokładnie w momencie, gdy robi się naprawdę ciekawie. Na razie nie wiadomo więc, w którą stronę pójdzie cała historia. Jedno jest pewne, komiks bardzo skutecznie rozbudza ciekawość czytelnika. Klimat jest lekki, ale przez cały czas czuć w nim nutę tajemnicy. Trochę skojarzyło mi się to z komiksem Friday Brubakera, choć tutaj styl jest bardziej odjechany.
No właśnie styl, to coś co wyróżnia ten komiks. Barwne, pastelowe ilustracje mocno przyciągają wzrok i ciekawie kontrastują z napięciem budowanym w historii.
Na ten moment jestem zdecydowanie na tak i bardzo ciekawi mnie, jak dalej rozwinie się ta intryga. Mam też wrażenie, że każdy czytelnik po tym tomie będzie miał podobnie, historia jest skonstruowana tak, żeby zostawić nas z ogromną ciekawością. Póki co to po prostu bardzo fajny komiks, który ma potencjał, żeby przerodzić się w naprawdę świetną serię.
Komódka ten i inne zobaczysz na moim Instagramie: Lukkegeek
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

W nazwisku Davida Lyncha jest taka siła, że wystarczy wspomnieć, iż dane dzieło nawiązuje do jego twórczości albo ma „lynchowski” klimat - i od razu chce się je w łapska chwycić.
Taka też wzmianka jest na tylnej okładce komiksu Siostry Seasons, co to widoczny na zdjęciu jest powyżej.
Ale to nic, bo to również klimat, którego Ghibli by się nie powstydziło. No mieszanka co się zowie!
Siostry Seasons to taka.. specyficzna mieszanka. Czytając ten komiks odniosłem wrażenie, że autorzy zahaczają zarówno o komedię jak i mrok. Zarówno o kryminał, jak i surrealizm. No jest tutaj oryginalnie trzeba przyznać.
I chociaż nie ma przesłanek na rzut oka pierwszy, że będzie niepokojąco (otwórzcie sobie, nie znając opowieści na wybranej stronie i będzie ładniutko i kolorowo), to niepokój tutaj odczuwalny. A to nie łatwe, tak „wgramolić” dziwność w coś, co na dziwne nie wygląda.
Siostry Seasons straciły rodziców - znanych detektywów. Mieszkają same, nie dogadują się za specjalnie. Tajemnicze (no ba!) wesołe miasteczko, co to przypełzło do miasta - kolorowe, urocze i niepokój ów wnoszące - jest zaczątkiem czegoś grubszego, co będzie napędzało fabułę dalej.
I czuć, że będzie grubiej niż się wydaje na początku. Komiks zaczyna się świetną sekwencją, w której jedna z sióstr goni za listem, gdy skubany jej ciągle ucieka. Zupełnie jak w kreskówce. A potem widzimy kadry z wesołym miasteczkiem i robi się mniej kolorowo, mimo iż właśnie bardziej kolorowo.
No jestem niezmiernie ciekawy jak się dalej ten scenariusz rozwinie. Czekam. Jak narazie jestem zaintrygowany w zupełności.
Więcej na IG: @znakiem_tego