Poruszająca i dowcipna powieść graficzna czołowego rysownika New Yorkera , śledząca podróż millenialsa od grania samego siebie we własnym życiu do nawiązania prawdziwego kontaktu z ludźmi.
Nick, młody ilustrator, nie może pozbyć się wrażenia, że istnieje jakaś ukryta sfera interakcji międzyludzkich poza jego zasięgiem. Odwiedza identyczne, wybredne, głupkowate kawiarnie, zbyt głośno słucha starych albumów Joni Mitchell i wpatruje się w swój pępek w nadziei, że go tam znajdzie.
Ale dopiero nauka mówienia prosto z serca, pozwala mu znajdować autentyczne ludzkie relacje dzięki, który wpuszcza i zostaje wpuszczony do prawdziwego świata spotkanych ludzi. Podróż Nicka ma miejsce w tym samym czasie, co początki związku z Wren, ironiczną, pełną temperamentu onkolożką z pobliskiego szpitala, której praca i życie boleśnie splatają się z życiem Nicka.
„Tu” zilustrowane zostało zarówno w kolorze, jak i w czerni i bieli, charakterystycznym, jednym w swoim rodzaju stylu McPhaila . Ten styl świetnie odzwierciedla charakterystyczne dla niego poczucie humoru i współczucie, tworząc częściowo autobiograficzną opowieść, która jest równocześnie bawi i rozdziera serce – niepokojąco pasując do naszych czasów – masowej alienacji.
16.12.2025
I
Czerń / Biel
Twarda
190x250 mm
272
139,00 zł
9788397278677

Tu Willa McPhaila jest komiksem wpisującym się dość dobrze w estetykę fabularną serwowaną nam co rusz przez Mandiocę. To komiks obyczajowy, który za pozorną prostotą opowiada nam fundamentalne, choć w rzeczywistości nie tak oczywiste prawdy o świecie. I o nas samych.
Tu jest quasi autobiograficzną opowieścią o Nicku, młodym ilustratorze, który zupełnie nie radzi sobie w międzyludzkich interakcjach, co powoduje zepchnięcie go w dojmującą, choć pozornie niedostrzegalną samotność. Dopiero kiedy Nick zaczyna się otwierać na innych i mówić to, co myśli, to co chciałby powiedzieć, a nie to, co — wydaje mu się — inni chcieliby usłyszeć, zdaje się powoli otwierać na ludzi i widzieć to, kim są, a nie tylko tym, za kogo chciałby ich uważać.
To prozaicznie, sekwencyjnie rozpisana historia, w której mimika postaci, zwłaszcza ich spojrzenia, zdają się opowiadać nam o wiele więcej, niż słowa i werbalizowane w didaskaliach myśli. Znaczna część narracji budowana jest przez autora właśnie na kontraście tego, co bohater robi, co mówi, względem tego, co w rzeczywistości myśli. I to rozwarstwienie jest przyczyną jego osamotnienia, jego odseparowania od właściwych relacji, i przyczynia się do poczucia osamotnienia, pomimo otaczających go członków rodziny. Dopiero rozpoczęty przypadkowo związek z pewną energiczną, pozytywnie nastawioną do świata lekarką sprawia, że Nick zmienia spojrzenie na świat i zaczyna nie tylko szczerzej rozmawiać, ale i uważniej słuchać oraz patrzeć. I dostrzegać ludzi inaczej, niż przez pryzmat ról, jakie im odruchem przypisywał.
Tu jest komiksem o emocjach. Niby omawia oczywistości, ale robi to w sposób z jednej strony bardzo subtelny, z drugiej zaś mocno bezpośredni. I łatwo jest nam się identyfikować z bohaterem, bo sami – przyznajmy szczerze – mamy tendencję do postępowania w sposób zbliżony do zachowań Nicka. To nasza, nie wiem, może współczesna, może szerzej, zwyczajnie ludzka, przypadłość, że przypisujemy innym role, w jakich chcemy ich widzieć, jakie ich dla nas identyfikują, umiejscawiają w naszym postrzeganiu świata. I nie chcemy lub nie umiemy dostrzec tego, że są kimś więcej, poza ową rolą, poza funkcją, jaką ich obarczyliśmy. I już nie rzecz w tym, że w pewnym obszarze ta rola im nie przynależy – matki, siostry etc. Kluczowe jest to, że ta przypisana rola w całości ich nie definiuje, nie wyczerpuje. Są – poza nią – czymś więcej. Tym, co czują, co widzą, kim są, także w swoich własnych oczach.
McPhail w posty sposób uwrażliwia nas na fakt, że nasza wewnętrzna, w pewien sposób zrozumiała blokada względem szczerego rozmawiania, stanowi nasze największe ograniczenie. Poczucie niepewności, wstydu, na temat tego, co pomyślą inni, kiedy się otworzymy, kiedy zaczniemy być zupełnie szczerzy, sprawia, że wolimy milczeć, lub opowiadać półsłówkami, wyświechtanymi frazesami. Zakładamy maski, mające ukryć nas, tych prawdziwych, przed innymi. A jednocześnie innym zakładamy podobne maski, w jakich chcemy ich widzieć. A przez to wzajemna separacja się pogłębia. Gubimy kontakt, ograniczamy relacje i oddalamy się od siebie, zamiast się zbliżać.
Udało się McPhailowi stworzyć opowieść smutną, przejmującą, mocno nostalgiczną, ale jednak zaskakująco szczerą. To graficznie niby prosta, ale nadal starannie nakreślona historia, z rewelacyjnie zaprojektowaną, niezwykle sugestywną okładką. I z pewnością komiks dla tych, którzy sami czują się zagubieni i wyobcowani. Jeszcze nie jest za późno, by nauczyć się rozmawiać. Tylko trzeba spróbować.
3 oceny Show votes.
3 oceny Show votes.
3 oceny Show votes.