W niedalekiej przyszłości po wojnie atomowej woda prawie zniknęła z powierzchni Ziemi i stała się obiektem pragnień a zarazem środkiem płatności. Zamiast pieniędzy czy złota ludzie rozliczają się w litrach, bańkach czy kanistrach z wodą. Woda to życie, brak wody – śmierć.
Wszystko kręci się wokół dekadenckiego dworu księcia Morteluny, na którym prym wiodą szaleństwo, zabawa, seks, mutacje, perwersje i kanibalizm. Czy w tym beznadziejnym otoczeniu uda się przeżyć rodzeństwu, Violhaine i Nicolasowi?
Bardzo przejmująca wizja przyszłości, znakomita stylistycznie dystopijna opowieść science fiction zadebiutowała w 1986 roku, zaledwie miesiąc po katastrofie w Czarnobylu. Bujna wyobraźnia Patricka Cothiasa oraz bogate w detale, urzekające równocześnie lekkością rysunki Philippe’a Adamova tworzą niepokojącą wizję, która mimo upływu lat potrafi nas zaintrygować, zaskoczyć i przerazić.
05.2022
I
Kolor
Twarda
210x297 mm
200
159,90 zł
9788396476104
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Postapo w komiksach jest, bywa i ma się dobrze. I dobrze. Dobrze, prawda?
Postapo lubimy, bo to intrygujące tak podywagować: jakby to było gdyby. Wody Morteluny to reprezentant właśnie tego gatunku, chociaż nie aż tak oczywisty. Sam wątek tego, że świat się prawie skończył jest tutaj drugorzędny.
Wody Morteluny to mocna opowieść, dla dorosłego czytelnika. O elitach które trzymają stery i o tym, jak bardzo mają wywalone na społeczeństwo. O księciu Jerome, o jego niskorosłym - wrednym ale wiernym w zupełności - towarzyszu. O młodym chłopcu skrywającym tajemnicę oraz jego siostrze, która odmieni więcej, niż mogło jej się wydawać.
W końcu też o brutalności świata, braku moralności i.. ludzkim mięsie.
Szacuję tutaj całość tj. dwa integrale. Tom pierwszy to nieco wyższy poziom niż dwójka. Dwójce można zarzucić sporo - jest to taka trochę nieco kontynuacja na siłę, chociaż leży mi jej sens i punkt wyjścia. Jedynka z kolei to jeden z lepszych komiksów jakie miałem w łapach.
Mimo, że nieco przegadany, to napisany na tyle dobrze, że aż mi było szkoda, że się kończył. Chciałem być w tym świecie jak najdłużej, bo o samym świecie niedostajemy od twórców wiele wyjaśnień, przez co wydaje się jeszcze bardziej intrygujący.
Morteluna to dawny Paryż. Szczątki stolicy Francji, w których życie jest niełatwe, bo wszystko sprowadza się do braku wody. Deficyt jest duży, więc i problem eskaluje z każdą kolejną zmarnowaną kroplą.
Drugi tom ma nieco bardziej lekki, nawet kapkę zabawny ton. To wciąż ten sam rysownik, jednak w jego kresce można zauważyć więcej „kreskówkowości” Jedynka jednak to czysta sztuka rysunku przez duże ES.
Nieśpieszna, powolna i bardzo dobrze napisana opowieść z charakternymi bohaterami, których ciężko nie lubić. Takich komiksów bym chciał więcej i więcej i jak najwięcej.
Więcej na IG: @znakiem_tego