Kolejna opowieść z Momokowersum – baśniowego alternatywnego świata Marvela inspirowanego japońskim folklorem!
Odkąd Mariko Yashida odkryła mroczny sekret swojej rodziny, nawiedzają ją dziwne sny i jeszcze dziwniejsze stwory. Ich ślady prowadzą do Ikai – tajemniczego świata duchów yōkai. To kraina pełna cudów: ożywionych samurajskich pancerzy, czarnych panter o dwóch ogonach i psotnych cyklopów, które zmieniły swoje łzy w broń. Ostatnio jednak w Ikai nie dzieje się dobrze. Duchy podzieliły się na stronnictwa Żelaznego Samuraja i Tarczy Sprawiedliwości, a toczona przez nie wojna domowa może zniszczyć nie tylko świat yōkai, lecz także ten zamieszkany przez ludzi. Czy Mariko zdoła położyć kres tej bratobójczej walce? Czy ukoi potężnego ducha, który poprzysiągł utopić świat w szkarłacie? Ducha pełnego bólu i gniewu, który Mariko zna aż za dobrze…
Autorką tej opowieści, będącej jednym z najciekawszych eksperymentów Marvela ostatnich lat, jest japońska artystka Peach Momoko. Specjalny powiększony format komiksu pozwala w pełni docenić delikatne akwarelowe ilustracje, z których słynie.
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach „Demon Wars: The Iron Samurai”, „Demon Wars: Shield of Justice”, „Demon Wars: Down in Flames” i „Demon Wars: Scarlet Sin”, a następnie zebrane w albumie „Demon Wars Treasury Edition”.
15.10.2025
I
Kolor
Twarda
216x332 mm
152
89,99 zł
9788328175211

“Dni demonów” - majowa premiera Egmontu z urzekajacymi planszami autorstwa Peach Momoko potrafiła zachwycić czytelnika. W kontynuacji, dalsze przygody Mariko w świecie łączącym japoński folklor z marvelowskimi motywami nie oddziałują już z taką siłą, choć rysunki nadal robią ogromne wrażenie.
Patrząc na okładkę “Wojen demonów” mamy wrażenie, że skądś ten obrazek już znamy. I rzeczywiście, to w zasadzie kopia - i tu niespodzianka - nie komiksowego, a filmowego plakatu do marvelowskich “Wojen Bohaterów”, czyli po prostu do historii, którą znamy z superbohaterskiego uniwersum jako “Wojnę Domową”. To jeden z największych komiksowych bestsellerów w Marvelu i aż zacieramy ręce zastanawiając się jak Peach Momoko wykorzysta mangową estetykę do przeróbki tej słynnej historii. W poprzednim tomie pokazała, że nie zależy jej ani na dosłowności, ani na kopiowaniu, a bardziej na inspiracji, bo w samej historii idzie już własna drogą. W “Wojnach demonów” powtarza to podejście opowiadając o konflikcie mającym miejsce w świecie japońskich mitów, w który rzecz jasna, bohaterka serii musi zostać włączona.
Sceny walk są w komiksie niezwykłe, tak samo jak wizerunki bohaterów. Najbardziej zostaje w pamięci odpowiednik Kapitana Ameryki, w “Wojnach demonów” występujący jako Yamato, ale też ktoś, kto jest zarzewiem tego konfliktu - Bezgłowy Kigandoshi. Kiedy dwie frakcje ze sobą walczą, postacie potrafią zlewać się w ekspresyjne plamy, które jednak nie tracą do końca kształtów, a my z niedowierzaniem wodzimy oczami po tego typu kadrach. Trochę szkoda, że geneza tego konfliktu nie wybrzmiewa z pełną wiarygodnością, a i czasem można mieć problem w rozpoznaniu, kto stoi po czyjej stronie. Ale sama strona formalna mająca w sobie dużo z poetyckości w połączeniu z dynamicznym rozwojem wydarzeń, to jest coś świeżego w Marvelu. Nie mamy wrażenia odbijania od sztancy schematów z innych komiksów superbohaterskich, bo historia stworzona przez Peach Momoko po prostu tym schematom się wyłamuje - narracyjnie, fabularnie i formalnie.
Przyznam, że to może być czasem przeszkodą - te dysonanse, które charakteryzują mangę, a nie komiksy z Zachodu i po prostu trzeba taki sposób opowiadania zaakceptować, żeby czerpać pełną przyjemność. Mam z tym trudność, bo jednak realia japońskie trafiają do mnie w bardziej tradycyjnych w formie opowieściach Stana Sakai o Usagim Yojimbo i to co robi Peach Momoko nie zawsze mnie przekonuje. Chyba bardziej w momentach, kiedy główna bohaterka przebywa w realnym świecie - to jak w nim funkcjonuje po wydarzeniach z pierwszego tomu wydaje mi się dużo ciekawsze niż opowieść o konflikcie w drugim, nadnaturalnym świecie. Senna atmosfera oraz Mariko, która nie może odnaleźć się w zwykłej rzeczywistości po doznaniach w tej drugiej i odkryciu wszystkich tajemnic związanych ze swoim pochodzeniem to coś co trafia do mnie bardziej - poczucie alienacji w kontraście do intensywnie przeżywanych przygód w świecie oni.
Przed kolejnym tomem wymyślonego przez Peach Momoko cyklu nasuwa się ważne pytanie - czy te marvelowskie trawestacje aby nie przykryją tego co w tej serii najważniejsze - opowieści o poszukiwaniu tożsamości, opowieści o rozdarciu między dwoma światami. Mam takie wrazenie, ze nawiązania do Marvela, choć ciekawe i niestandardowe są jedynie dodatkiem i cała opowieść spokojnie mogłaby się bez nich obyć. Dzięki nim jednak możemy spojrzeć na postacie z Marvela w nieco inny sposób i to mimo wszystko samo w sobie stanowi wartość. Czuć, że Peach Momoko z radością tworzy ów projekt, więc niech trochę tej radości spłynie również na czytelnika.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.