Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Oglądałem ostatnio doskonały skecz z lat 70. pochodzący z programu "Studio 2" pod wiele mówiącym tytułem "Murzyn". Rzecz bardzo zabawna, pokazująca, że mieliśmy własny Latający Cyrk Monty Pythona. Oczywiście, w dzisiejszych czasach, gdy poprawność polityczna stała się w pewnym sensie formą cenzury, tego typu "grube" żarty już z reguły nie przechodzą. Chyba, że jesteście niezależnymi twórcami komiksowymi. Okazuje się, że na szczęście wtedy wolno znacznie więcej.
Kolejny zbiorczy album daje nam nową porcję absurdalnych przygód ciągle zirytowanego opolskiego nadczłowieka. I tak jak w poprzednich częściach, mamy tu do czynienia z ostrą jazdą bez trzymanki. Autorzy nie znają świętości i obchodzą się ze wszystkimi tematami absolutnie bez znieczulenia. Chcecie ponabijać się z piłkarskiej Ligi Mistrzów albo Poczty Polskiej, a może zainteresuje Was stado przebiegłych hipopotamów, rekin polujący w Odrze lub goły marsz gangsterów? Ja zostałem oczarowany swojską wersją Avengersów i "Poborowym Opolszczyzna". Ale wszystko to zostało przykryte gorącą dysputą na temat odmiany określenia, o którym pisałem na wstępie. Ten stosunkowo krótki i mało znaczący epizod jest dla mnie najlepszym momentem tego albumu, uświadamiającym jak celną stanowi satyrę na dzisiejszą wszechobecną obłudę i głupotę.
Graficznie album prezentuje się podobnie jak wcześniejsze tomy i ta forma wydania utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że Wilq w kolorze jest bardziej cool, niż w czerni i bieli.
Fani opolskiego nadczłowieka na pewno tego tytułu nie odpuszczą, a ci co go nie znają, chyba lepiej, żeby zaczęli od tomu pierwszego. Tym bardziej, że na dniach ukazuje się wznowienie niedostępnych już tomów, więc spróbować zdecydowanie warto. Ale ostrzegam, jeśli od niecenzuralnych słów uszy Wam puchną i czujecie niesmak, to na pewno nie jest to tytuł dla Was.