W biograficznej powieści graficznej „Surwiło” Olga Ławrientjewa opowiada historię życia swojej babci Walentiny Wikientijewny Surwiło, która przeżyła lata represji stalinowskich oraz blokadę Leningradu. Wydarzenia tamtych lat pozostawiły niezatarty ślad w duszy Walentiny – żyje ona w ciągłym strachu, że jej bliscy mogą nie wrócić do domu… Przeniknięta czułością i niepokojem, historia jednej leningradzkiej kobiety staje się odbiciem losów milionów ludzi.
Olga Ławrientjewa – graficzka i dizajnerka, członek Petersburskiego Związku Artystów. Jej komiksy ukazywały się w Rosji, Francji, Szwajcarii, Niemczech, Norwegii, Stanach Zjednoczonych, Węgrzech, Włoszech i oczywiście w Polsce.
11.2022
I
Czerń / Biel
Twarda
168x240 mm
312
79.00 zł
9788366347960
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Jakiś czas temu usłyszałem wypowiedź jednego z komiksowych recenzentów, który stwierdził, że jak komiks, który czyta, narusza jego strefę komfortu, to on przestaje go czytać. Czytając „Surwiło” cały czas gdzieś z tyłu towarzyszyła mi tamta wypowiedź. Bo, tak sobie myślę, że potrafię to jeszcze zrozumieć wobec opowieści będących wytworem wyobraźni. Ale jeśli biorę do ręki komiks, który opowiada o prawdziwych wydarzeniach, to uciekanie od takich treści uważam za swoistą formę tchórzostwa. Pewnie nie każdy się ze mną zgodzi, może wyolbrzymiam, ale tak to widzę.
„Surwiło” to historia pani Walentiny, babci autorki, o której powiedzieć, że nie miała lekkiego życia, to nic nie powiedzieć. Ta kobieta wraz ze swoją najbliższą rodziną odczuła na własnej skórze nie tylko represje czasów stalinowskich, które już same w sobie były traumatycznym przeżyciem. Ona przeżyła 872 dni oblężenia Leningradu podczas II Wojny Światowej. Jeden koszmar gorszy od drugiego. I jak z tego wyjść niepotrzaskanym? Takie historie zostawiają w człowieku trwały ślad, w czytelniku również. Oczywiście, wiem, że taka teza to nic odkrywczego. Ale jestem przekonany, że właśnie takie prawdziwe historie zasługują na szczególną uwagę.
Można tę powieść graficzną rozpatrywać również w kategoriach czysto komiksowych. Jest to komiks biograficzny, historia płynie tutaj niespiesznie, dzięki czemu chyba jeszcze lepiej możemy skoncentrować się na losie bohaterów, lepiej możemy się wczuć w uczucia i postrzeganie rzeczywistości przez główną postać. Wszystko ukazane jest w bardzo surowej tonacji. Autorka narysowała ten komiks w sposób, który powoduje, że odczucia czytelnika są jednoznaczne. W końcu ta opowieść koncentruje się na koszmarach, które dotknęły bezpośrednio babcię Walentinę oraz jej rodzinę i grafika w żadnym wypadku nie pozwala na inny odbiór.
Czytajcie ten komiks, czytajcie inne historie naruszające Waszą strefę komfortu. Chociażby po to, żeby mieć punkt odniesienia wobec swojego życia. Ale przede wszystkim dlatego, że ludzie będący bohaterami takich utworów bezsprzecznie na to zasługują, bez względu na ich narodowość.