Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Po przeczytaniu trzeciego tomu, zatytułowanego „Niejednoznaczność wzorca”, jedno wiem na pewno. Będę z niecierpliwością oczekiwał kontynuacji, bo seria trzyma bardzo wysoki poziom i jestem w cholerę ciekawy, jak potoczą się losy bohaterów. Ileż tu jest nierozwikłanych kwestii, nasuwających pytania z setkami potencjalnych odpowiedzi. Ileż tu jest możliwości poprowadzenia wątków poszczególnych postaci. Konwencja komiksu pozwala na tak wiele rozwiązań, że nie mogę się doczekać momentu, w którym autor odkryje swoje kolejne pomysły.
Od samego początku tej historii tempo akcji ani na chwilę nie spada i ten szaleńczy pęd ma swój urok. Ta gonitwa i ciągły pośpiech nakręcają fabułę, budując specyficzną atmosferę, która staje się dosłownie strzałem adrenaliny dla czytelnika. Mimo tego, że akcja gna do przodu, Remender bardzo zgrabnie wrzuca krótkie przerywniki z przeszłości bohaterów, poszerzające perspektywę i uświadamiające czytelnikowi, jak wiele ma jeszcze do zaproponowania. Dla mnie największą siłę tego komiksu stanowią właśnie ludzie i ich historie. Uwierzcie mi, są tu postacie, których się po prostu nie lubi, innym za to bardzo kibicujemy, ale te sympatie i antypatie nie mają znaczenia, bo każdy charakter ma coś do zaoferowania. I właśnie ten bardzo zróżnicowany i niezwykle fascynujący portret ludzkich kreacji stanowi główną siłę przyciągającą mnie do „Black Science”.
Na całe szczęście artyści odpowiadający za urzeczywistnienie wizji scenarzysty z poprzednich albumów nadal cudownie kreują Metawszechświat „made in Remender”. Kolory, projekty, kadrowanie – wszystko idealnie zgadza się tu ze sobą, tworząc niezapomniany wizualny fresk.
Przyznam szczerze, że już nie mogę doczekać się kontynuacji historii Granta McKay`a. Decyzja by wydawnictwo Taurus Media dokończyło wydawanie tego cyklu, była strzałem w dziesiątkę i chyba nie jestem w tym osądzie osamotniony. Dla mnie póki co jest to rewelacyjna opowieść, stanowiąca kolejne potwierdzenie siły komiksowego medium. Życzyłbym sobie więcej takich serii, udowadniających jak dobrze można pisać komiksową fantastykę.