Iosif Stalin 2 – „IS-2” – był uważany za najlepszy czołg drugiej wojny światowej.
Jeden z egzemplarzy tego typu, jako świadek i uczestnik ludzkiego szaleństwa, weźmie udział w kolejnych konfliktach XX wieku. Ten IS-2 otrzymał od swych twórców napis na wieży: „Ta maszyna zabija faszystów”. Od piekła bitwy pod Seelow po desant w Zatoce Świń na Kubie, poprzez walki na ulicach Berlina i Budapesztu, od afrykańskich wojen domowych po górę Tora Bora w Afganistanie – ta maszyna przetrwa pięćdziesiąt lat walk, jako narzędzie walki w rękach kolejnych załóg i obiekt obsesji swego konstruktora…
Pozycja obowiązkowa nie tylko dla wszystkich miłośników historycznych zmagań i militariów.
03.2020
I
Kolor
Twarda
240x320 mm
88
79,99 zł
9788366291409
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Pasjonaci historii, szczególnie okresu II Wojny Światowej, nie mogą narzekać na ilość komiksów poświęconych tej materii. Szczególnie dzięki wydawnictwu Scream Comics wybór tytułów jest szeroki. Mamy przecież publikacje o bitwach, o samolotach, doczekaliśmy się też serii poświęconej czołgom. Dziś pochylam się nad pierwszym tytułem cyklu, wydanym w 2020 r.
Głównym bohaterem albumu jest czołg IS-2. Tak, nie pomyliłem się. To jest komiks przede wszystkim o konkretnym modelu czołgu, oznaczonym tytułowym hasłem. Tutaj załoga czołgu schodzi na drugi, a czasami i na trzeci plan. Jeśli już jakiś czynnik ludzki stanowi w tej opowieści ważny element, to jest nim konstruktor tegoż czołgu. Problem tylko w tym, że postać stworzona na potrzeby tej historii jest fikcyjna. Ja rozumiem, że pomysł na fabułę odbiegał pewnie dość mocno od prawdziwego życiorysu jego twórcy. Zresztą to nie jedyny tego typu zaskakujący element. Zabierałem się za ten komiks zakładając, że będzie to opowieść tocząca się podczas II Wojny Światowej. Okazuje się jednak, że mniej więcej w połowie albumu scenarzysta postanowił przenieść akcję najpierw do roku 1956 do Budapesztu, by następnie zawędrować na Kubę roku 1960 i do Angoli w roku 1980. I wszystko w jednym czołgu i z tym samym konstruktorem szaleńczo doglądającym swej ukochanej machiny. Może i fabularnie pomysł jest oryginalny, ale ja zdecydowanie liczyłem na coś innego.
Wizualne wrażenia, jakie dostarcza album są niestety przeciętne. Pewnie, że mamy tu sporo kadrów z czołgami w roli głównej i może to stanowić zachętę dla osób lubujących się w takich tematach. Ale nie ma tu plansz, rysunków, które urzekałyby swoją wizją, które zapadałyby na dłużej w pamięci czytelnika. Rzemieślnicza, poprawna robota i tyle.
Zastanawiałem się do kogo właściwie ten komiks jest skierowany. Na pewno nie do osób, które zjadły na historii zęby i doceniają wierne odwzorowanie faktów historycznych. Jeśli jednak szukacie niezobowiązującej rozrywki w historycznych klimatach, a wszelkie wozy bojowe powodują u Was szybsze bicie serca, to jest to tytuł dla Was.