W 1938 roku Europa znajduje się na progu drugiej wojny światowej. Dla wywiadów konflikt już trwa. W Budapeszcie pierwszą ofiarą wojny cieni pada francuska sieć Rapsodia, której członkowie zostają wyeliminowani. Ale przez kogo? Sowieckie NKWD? Nazistowską Abwehrę? Aby się tego dowiedzieć, Paryż wysyła śledczego, kogoś dyskretnego, nieznanego, ale skutecznego. Max Fridman nie chce być mężem opatrznościowym, ale nie ma wyboru. Miejsce w pociągu i hotel są zarezerwowane, kontakty węgierskie powiadomione, jednak nic nie idzie zgodnie z planem.
Pierwsza przygoda Maxa Fridmana – Rapsodia węgierska – dzięki niej Vittorio Giardino osiągnął pełną dojrzałość jako twórca oraz zyskał międzynarodowe uznanie. Album został opublikowany w 18 krajach i uchodzi powszechnie za klasykę komiksu. Giardino z pasją łączy czarny kryminał z historią szpiegowską. Komiks wyróżnia się jednak nie tylko szkatułkowym scenariuszem, ale również pełną detali i wyrazistą kreską.
Rapsodia węgierska oferuje czytelnikowi nakreśloną z epickim rozmachem intrygę, wiarygodne charakterystyki bohaterów i dobre osadzenie akcji w realich, zarówno historycznych, jak i topograficznych.
Jerzy Szyłak
04.2022
I
Kolor
Miękka ze skrzydełkami
215x290 mm
92
79,90 zł
9788396327970
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

„Przygoda Maxa Fridmana”. Taki oto podtytuł informuje czytelnika z okładki, czego powinien się spodziewać po tym komiksie. Problem w tym, że ten slogan chyba jednak wprowadza potencjalnego czytelnika w mylne przeświadczenie, że oto będzie miał do czynienia z komiksem zdecydowanie rozrywkowym, w którym widowiskowa akcja stanowi clou programu. A tutaj rzeczywistość jest odmienna, co mówiąc szczerze, stanowi właśnie o sile i wyjątkowości tego tytułu.
Mamy rok 1938. Europa stoi w obliczu zbliżającego się konfliktu. Służby wywiadowcze uwijają się jak w ukropie. Atmosfera staje się nie do zniesienia i chyba wszyscy powoli zaczynają zdawać sobie sprawę, że wojna staje się nieunikniona. Na arenę walki wkracza właśnie główny bohater cyklu: Max Fridman, uśpiony agent francuskiego wywiadu, który zdaje się być postrzegany przez decydentów jako ostatnia deska ratunku. Cóż, życie zweryfikuje, czy Friedman stanie się rzeczywiście zbawicielem czy raczej chłodno skalkulowaną ofiarą.
Najmocniejszą stroną tego komiksu jest jego konstrukcja, dzięki której nie dostajemy oczywistej, wypełnionej pseudo szpiegowską akcją opowiastki, która ma dostarczyć łatwej rozrywki. Mamy tu możliwość poznania żmudnej wywiadowczej rywalizacji, która w każdej chwili może skończyć się w sposób ostateczny. Tutaj nikomu nie można ufać, nie można stracić uwagi ani na chwilę. I to jest chyba najważniejsze. Max Fridman na każdym kroku udowadnia, że właśnie skupienie, bystrość umysłu, umiejętność odnalezienia się w każdych okolicznościach, to kluczowe cechy skutecznego szpiega.
Z fabułą idealnie współgra też oprawa graficzna. Gdybym miał jakoś zdefiniować tę symbiozę pomiędzy scenariuszem, a jego wizualnym przedstawieniem, to najlepszym byłoby chyba stwierdzenie, że Giardino przepuścił swój pomysł przez filtr starego, międzywojennego kina i wyszedł mu z tego bardzo smakowity kąsek.
Jak pewnie się domyślacie, będę Was zachęcał do dania szansy i wejścia w realia wywiadowcze ukazane oczami Maxa Fridmana. To wizja na pozór mało pociągająca, która jednak przy bliższym kontakcie zyskuje bardzo na atrakcyjności.