To nie jest opowieść o końcu świata. To opowieść o tym, co zostaje z człowieka, gdy świat przestaje udawać cywilizację.
Tajemnicza zaraza rozprzestrzenia się błyskawicznie. Zakażeni — rozpoznawalni po krwawym znaku krzyża na twarzy — nie stają się bezmyślnymi potworami. Przeciwnie. Nadal myślą, planują i pragną. Tyle że znikają wszystkie hamulce: moralność, wstyd, współczucie, strach przed karą. Zostaje czysta, świadoma brutalność.
Pierwszy tom polskiego wydania zbiorczego zawiera trzy mocne rozdziały tego bezlitosnego uniwersum. Historię napisaną przez ikonę komiksy czyli Gartha Ennisa oraz Wartości rodzinne (Family Values) i Psychopatę (Psychopath). To historie o ludziach próbujących przetrwać w świecie, w którym największym zagrożeniem nie są umarli ani potwory z legend, lecz inni ludzie — pozbawieni masek, zasad i granic.
Crossed: Krzyżnieći to komiks ekstremalny, nihilistyczny i bezkompromisowy. Nie pyta, czy człowiek jest z natury dobry. Pyta raczej, jak długo potrafi takiego udawać.
22.06.2026
I
Kolor
Twarda
180x275 mm
608
399,00 zł (pakiet dwóch tomów)
9788398144605
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Lubię komiksy Gartha Ennisa, przy czym jednak uważam go za twórcę nierównego, i tak jak spod jego ręki wyszły tytuły, które uważam za rewelacyjne – "Kaznodzieja", "Hellblazer", "Punisher Max", ostatnio "Opowieści wojenne" – odpowiada również za kilka potworków, którym zabrakło smaku lub sprowadziły się do prostej makabry. Cienka granica dzieli dosadność w ukazywaniu przemocy, która może podkreślać brutalne realia świata, od kreskówkowej przesady zbaczającej w eksploatację, a celne dialogi i czarny humor od poczucia żenady. Potrzeba autora, który z dużym wyczuciem będzie poruszać się w tych obszarach, aby nie popaść w śmieszność, i Ennisowi w swoich najlepszych dziełach się to udaje. Dostaliśmy już po polsku większość tych najsłynniejszych pozycji, ale nadal jego bibliografia mieści w sobie ogrom publikacji, których na naszym rynku jeszcze nie przedstawiono.
Do niedawna jednym z takich braków było "Crossed", czyli po naszemu "Krzyżnięci" (muszę przyznać, że po lekturze przekonałem się do tego tłumaczenia – tzn. od początku byłem za tym, aby ten tytuł przełożyć, ale miałem wątpliwości w stosunku do konkretnego określenia), projekt dość spory (kilkaset zeszytów), w który zaangażowało się trochę wartych uwagi nazwisk: Moore, Delano, Lapham, Spurrier, Gillen... Jednocześnie intrygujący, jak i zdający się być właśnie tym, czego u Ennisa nie lubię. Mimo to nie mogłem przejść obojętnie i wkrótce po premierze pakiet obu tomów naszego wydania trafił u mnie na listę lektur, a niedługo później zabrałem się za pierwszy z nich. Zbiór "Początek" zawiera w sobie 3 komiksy – oryginalną historię Ennisa oraz dwie autorstwa znanego ze "Zbłąkanych kul" Davida Laphama.
Najobszerniejsza i według mnie najlepsza jest pierwsza odsłona. Akcja startuje zaraz po wybuchu epidemii wirusa, który atakuje większą część społeczeństwa i zmienia ludzi w tytułowych krzyżniętych – sprawiając, że zarażonym puszczają wszystkie hamulce i wpadają w morderczy szał, oddając się każdego rodzaju deprawacjom, a na ich twarzach pojawiają się charakterystyczne blizny w kształcie przypominającym krzyż. W uproszczeniu taka apokalipsa zombie bez zombie. Co mnie zaskoczyło, to że wbrew obiegowym opiniom nie jest to tylko bezmyślna orgia przemocy. Owszem, przedstawiony świat jest brutalny, a krzyżnięci nie znają granic i dopuszczają się wszelkich okrucieństw, a trochę mocnych obrazków się pojawia, jednak zazwyczaj jest to przemoc na poziomie powiedzmy "Kaznodziei", a równie dużo dzieje się poza kadrem. Ennis przede wszystkim skupia się na fabule, robi też to, w czym jest najlepszy – zarysowuje ciekawe postacie i pozwala rozwijać się relacjom. Tworzy tu całą grupę bohaterów, którzy są wyraziści, różnorodni i każdy ma swój charakter, stawia ich naprzeciw trudnych wyborów i każe żyć z konsekwencjami. Postacie wypadają prawdziwe i choć to gorzkie wnioski, ich reakcje czy zachowania wydają się być realistyczne i faktycznie odzwierciedlać to, jak ludzie mogliby postępować w takich okolicznościach. Fabularnie to historia drogi prowadzona lekko nielinearną narracją, co urozmaica lekturę i pozwala spojrzeć na kolejne etapy życia po epidemii. 9 zeszytów, z których składa się ta opowieść, pozwala zżyć się z bohaterami i z zainteresowaniem śledzić rozwój wydarzeń, a postaciom chce się kibicować, mimo że szybko staje się jasne, że nie każdy dożyje finału. Graficznie to bardzo dobra robota. Ilustracje Jacena Burrowsa mocno przypadły mi do gustu, ma w sobie coś ze Steve’a Dillona, co sprawia, że dobrze pasuje do Ennisa. W ogóle będzie to być może odważna teza, ale uważam, że ta historia spokojnie mogłaby się ukazać pod szyldem Vertigo i całkiem nieźle pasowałaby tam klimatem – to tak ponownie w nawiązaniu do "Kaznodziei".
Świat wykreowany w "Krzyżniętych" był bardzo atrakcyjny do wykorzystania w kolejnych fabułach, jednak Ennis nie chciał pisać kontynuacji. Dał za to zgodę wydawcy na tworzenie następnych historii rozgrywających się w tych realiach, z zastrzeżeniem aby nie dotykać jego postaci i nie tworzyć bezpośrednich sequeli do jego komiksu. W związku z tym seria stała się antologią, a dalsze odsłony to niepowiązane ze sobą opowieści, które można czytać samodzielne. Kontynuowaniem marki zajął się David Lapham i tak po prawdzie to u niego zaczyna się przekraczanie barier. U Ennisa powiedziałbym, że było 90% fabuły i 10% makabry, tutaj te proporcje mocniej przechylają się w drugą stronę, tak na 70-30 lub nawet bardziej. Historia "Wartości rodzinne" rozpoczęta jeszcze w tym samym roku, w którym skończono publikować pierwszych "Krzyżniętych", przenosi akcję w inny zakątek świata i przedstawia kolejną grupę osób próbujących przetrwać zarazę. Dzieją się naprawdę hardcore’owe rzeczy, a Lapham częściej i gęściej raczy czytelnika przemocą i różnymi obrzydliwościami, umieszcza również więcej seksu. Dodatkowo u niego w zwykłych ludziach kryje się tyle samo zła, co w tych dotkniętych wirusem, więc zagrożenie przybiera nieco inną formę i przejawia się także w wewnętrznych konfliktach. Trochę inaczej portretuje też zarażonych – są bardziej świadomi, a wirus działa zdecydowanie szybciej, wystarczy przelotny kontakt, by na twarzy pechowca pokazał się krzyż. Sama fabuła ma odmienny klimat, konwencja przywodzi na myśl neo-western i pojawiają się nieco inne motywy, a grupa ocalałych, którą śledzimy, szybko nabiera cech religijnej sekty. Historia jako taka jest solidna, niemniej widać że już bardziej nastawiona na szokowanie. Lapham przegrywa porównanie jeśli chodzi o prowadzenie postaci, a i fabuła miała mocniejszy wydźwięk u Ennisa, który ostrożniej, ale i umiejętniej dawkował gore. Tu teoretycznie jest mocniej, ale również bardziej kreskówkowo i taka przerysowana przemoc nie daje tego efektu. Natomiast nadal znalazło się tu kilka dosadnych, pozostających w pamięci scen (niekoniecznie tych najbardziej okrutnych), jak chociażby zakończenie pierwszego zeszytu. Rysunki Javiera Barreno stoją niestety poziom niżej niż Burrowsa. Są mniej dokładne, kreska wydaje się bardziej niedbała i nie tak stylowa jak u poprzednika. W kontekście całego tomu ta część wygląda najsłabiej.
Wieńczący tom "Psychopata" to kolejna historia spod ręki Laphama. Trzeba przyznać, że scenarzysta unika powtarzalności i znów obiera inny kierunek. Tym razem śledzimy poczynania grupki czterech postaci, która na swojej drodze spotyka Harolda, czyli tytułowego psychopatę – człowieka, któremu oferują pomoc, biorąc go za poszkodowanego, a który szybko zaczyna manipulować i wykorzystywać ich do własnych celów. Fabuła ponownie nabiera nieco innej dynamiki, a zarażeni stają się bardziej tłem dla wydarzeń, podczas gdy na pierwszy plan wysuwają się knowania Harolda. Autor co jakiś czas wkracza do jego chorego umysłu, dając całkiem dobry obraz kłębiących się w nim żądz. Harold jest kompletnie spaczoną osobą, takie są jego myśli i takich czynów się dopuszcza. I taki jest cały komiks. Dużo tu wymyślnego gore, dużo takiego brudu, który zdaje się oblepiać strony, najszybciej gromadzącego się właśnie wokół tej postaci. Niektóre momenty potrafią zadziałać na psychikę, jednak nie jest to pozycja dla każdego i dla mnie też część scen była nazbyt przegięta – ale nie dlatego, że mnie to szokowało, tylko za mocne przerysowanie działa odwrotnie i nie wywołuje wrażenia, a raczej przewrót oczami, zwłaszcza że całość wydaje się dosyć mroczna, a takie groteskowe elementy psują konwencję. Mimo to "Psychopata" przypadł mi do gustu bardziej niż poprzednia historia. Tutaj jest oryginalniej, a Lapham ciekawiej podchodzi do tego świata i udaje mu się w intrygujący sposób przedstawić chory umysł Harolda. Graficznie prezentuje się to naprawdę dobrze. Rysunki Cáceresa są widowiskowe, pełne szczegółów i wręcz stworzone do ukazywania makabry. Mają też taki pulpowy charakter i podobnie jak Burrows kojarzył mi się z Dillonem, tak u Cáceresa widziałem ślady Berniego Wrightsona.
W kwestii samego wydania to jest bardzo porządne. Zwłaszcza w pierwszej historii jest sporo czerni – prawdziwy horror byłby, gdybyśmy dostali to od Egmontu i wszystko byłoby w białych kropkach, a tutaj strony są czyste. Natomiast trafiło się trochę literówek, jeden czy dwa zamienione dymki, niekiedy kobiety odmieniają czasowniki w męskiej formie... Zbyt dużo tych niedoróbek, aby nie zwrócić na nie uwagi, co jest chyba pokłosiem tego, że komiks był przygotowywany nieco na szybko pod przyjazd Cáceresa do Polski. A że lubię kompletne edycje, muszę też zauważyć, że można było dołożyć przynajmniej one-shot "Crossed 3D", który oryginalnie wyszedł między drugą, a trzecią historią i również jest autorstwa Laphama, ale może uda się to nadrobić w przyszłości.
Patrząc całościowo jestem zadowolony z lektury. Przede wszystkim cieszy mnie, że poza szokowaniem da się tu znaleźć całkiem sporo solidnej fabuły. Szczególnie część napisana przez Ennisa zaskoczyła mnie pod względem jakości scenariusza, ale i Lapham potrafi dostarczyć wrażeń. Wykreowany tu świat daje wiele możliwości eksploracji i nie dziwi mnie, że tylu autorów zdecydowało się coś do niego dodać, a że nazwiska związane z tą serią mówią same za siebie, chętnie przeczytałbym następne takie zbiory. Czekam również na kolejne tytuły Ennisa z Avatara, fajnie że pojawiła się dla nich szansa na ukazanie się w Polsce, bo inni wydawcy nie wydają się zainteresowani, a trochę materiału tam jest.
"Krzyżnięci" 4/6, "Krzyżnięci: Wartości rodzinne" 3/6, "Krzyżnięci: Psychopata" 3/6. Dla całości 3/6.