Po raz pierwszy w formie zeszytowej i w kolorze!
Przedstawiamy komiksy Papcia Chmiela publikowane w latach 70. na łamach „Świata Młodych”. Poznaj przygody Tytusa, Romka i A’Tomka, których w takiej formie nie znajdziesz w klasycznych księgach! Ten wyjątkowy zbiór to podróż do źródeł humoru i wyobraźni, która ukształtowała pokolenia czytelników.
Dla miłośników komiksu – pozycja obowiązkowa.
Ledwie Tytus, Romek i A’Tomek zdążyli opuścić Wyspę Bożego Narodzenia, a już czeka ich nowa misja! Wygraną w konkursie Latającą Filiżanką (bez spodka) wyruszają do Peru, gdzie Tytus poznaje parę lam, gadatliwą papugę, dalekiego kuzyna, ale również… swoją pierwszą miłość! Jakby tego było mało, po powrocie do Polski buduje prototyp słynnego mechanicznego konia Rozalii i przypadkiem zmienia się w liliputa. Cały Tytus!
15.01.2026
I
Kolor
Miękka
234x163 mm
48
14,90 zł
9788383913605

Otwarcie pierwszej Zagionej Księgi Tytusa, Romka i A’Tomka, Tytus Piratem, momentalnie zmieniło mnie z powrotem w dziesięciolatka, który chodził do swojego osiedlowego kiosku, gdy takowego jeszcze istniały, i z wypiekami na twarzy kupował za kieszonkowe kolejną księgę komiksu Papcia Chmiela.
Myślałem, że to zachłyśnięcie się szybko minie, jednak utrzymałem różowe okulary na nosie przez większość, jeśli i nie całość lektury pierwszych trzech Zaginionych Ksiąg. Najnowsze wydania od Prószyńskiego i S-ki zawierają przygody rezolutnych chłopców i ich małpiego towarzysza pierwotnie publikowane w magazynie Świat Młodych w latach 1959 - 1965, wcześniej zebrane w obszernej Tytusopedii Ongrysa.
Teraz jednak zamiast potężnego tomiszcza dostajemy cienkie, poziome zeszyciki, na wzór wcześniejszych (chociaż techniczne rzecz biorąc, późniejszych) ksiąg, tych samych, które tak ochoczo pożerałem jako dzieciak nieświadomy tego, że wczytuje się właśnie w komiksy starsze od własnych rodziców. Nostalgia to potężny narkotyk, zdolny do wytłumienia w człowieku większości zmysłów, w tym zdrowego rozsądku, nie mogę więc z czystym sumieniem odmówić jej wpływu na moje uczucia co do Zaginionych Ksiąg. W pełni świadom swojego biasu mogę jedynie stwierdzić, że jako fan Tytusa bawiłem się wybornie.
Z pewnością najciekawszy w Zaginionych Księgach jest wciąż nie w pełni uformowany świat stworzony przez Papcia Chmiela. A’tomek nie jest jeszcze tak pulchny, Romek, chociaż wysoki i szczupły, nie może pochwalić się swoją ikoniczną czupryną, a Tytusowi bliżej z aparycji do mocno owłosionego chłopca z odstającymi uszami, niż znacznie bardziej szympansiego wyglądu, jaki zyskał w regularnych Księgach. Nie ma tu profesora T. Alenta, Papcio Chmiel - wtedy jeszcze Henryk Chmielewski - pojawia się tylko raz, do tego bez ikonicznej siwej fryzury i wąsa, a ludzki duet tytułowych bohaterów, zamiast dumnie reprezentować polskich harcerzy, przy pierwszej okazji płata im figle. Znajome są za to cudaczne pojazdy, absurdalny humor i cała plejada wykrzyknień “nagle!” i “wtem!” zwiastujących nadchodzące utrudniania w życiach chłopców, gdy tylko na chwilę robi się nieco za spokojnie.
Sam humor jest tu zresztą sprawą kluczową, bo naczelnym zadaniem Tytusa, Romka i A’Tomka jest przecież bawiąc uczyć i ucząc bawić. Widać tu już pedagogiczne zapędy Chmielewskiego, który nieustanny ostrzał groteskowymi gagami co jakiś czas przeplata cennym faktem przyrodniczym czy przydatną ciekawostką, aby ówcześni czytelnicy Świata Młodych mogli pochwalić się wyniesiem z lektury czegoś cennego. Mimo wszystko najcenniejszy jest tu głośny rechot, jaki wydobył się ze mnie podczas czytania trzech Zaginionych Ksiąg częściej, niż chciałbym się przyznać. Chociaż dowcipy Papcia Chmiela już dawno osiągnęły wiek emerytalny, ich znaczna część trzyma się bardzo dobrze, bo to humor stonowany i zaskakująco dojrzały zważywszy na fakt, jak szalenie głupiutkie bywają perypetie tytułowych bohaterów.
Wiadomo, że nie wszystko zestarzało się najlepiej, ale to dalej ten sam Tytus, który wychował niejedno pokolenie komiksiarzy. Magia tkwi w tym, że Chmielewski wymyśla ten świat na bieżąco, bawiąc się razem z czytelnikiem: Tytusa-pirata holuje wieloryb, podczas przelotu nad Peru szympansi bohater zakochuje się, ale z marazmu miłości wyrywa go chęć pobiegania, a chłopcy wybierają się na dłuższe przygody albo na przestrzeni kilku stron dla hecy nadmuchują auto lub zmniejszają Tytusa do rozmiarów myszy. Liczy się tylko to, by w każdy pojedynczy kadr zmieścić jakąś grę słów, żart sytuacyjny, rymowankę, albo i nawet zwykły dowcip, wszystko, by kąciki ust czytelnika nawet na chwilę nie miały szansy się opuścić. Bardzo często się to udaje.
Pozostaje pytanie - co dalej? Ogłoszenie na tylnej okładce każdej Zaginionej Księgi, obwieszczające, że w bliżej nieokreślonej przyszłości doczekamy się bliżej nieokreślonych nowych przygód, trafiło do sieci jeszcze w styczniu tego roku. To śmiała obietnica i niemałe wyzwanie, bo klub tytusologów jest społecznością raczej surową i trzymającej się świętości kanonu Papcia Chmiela. Nowe spojrzenie od nowych twórców to ekscytująca myśl, ale egzekucja będzie tu kluczowa. Sam liczę, że nie będzie to jedynie bicie pokłonów Chmielewskiemu, ale rzeczywista próba odświeżenia - nawet, jeśli taki pogląd dla najbardziej oddanych fanów Tytusa, Romka i A’Tomka to czysta herezja. Stare Tytusy kilkanaście lat temu rozpoczęły moją miłość do komiksu, mam więc idealistyczne marzenie, że te nowe zadziałają tak samo na dzisiejsze dzieciaki.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.