Trzeci i ostatni tom serii Superman. Człowiek ze Stali wielokrotnie mierzył się z Brainiakiem, jednak nie spodziewał się, że Kolekcjoner Światów wyśle na niego armię najemników z Czarni, wszystkich równie silnych i spragnionych krwi jak Lobo. Jeśli dodamy do tego Lexa Luthora, otrzymamy prawdziwy chaos! Superman jest w stanie pokonać każde z tych zagrożeń osobno, lecz czy poradzi sobie z hordą Czarnian, Lexem Luthorem i każdym Brainiakiem, który stanie mu na drodze? A może Ostatniemu Synowi Kryptona zabraknie czasu?
Scenarzysta Joshua Williamson („Batman”, „Flash”), rysownik Rafa Sandoval („Black Adam”, „Flash”) i Edwin Galmon („Batman/Superman. World’s Finest”) odpowiadają za porywający blockbuster prowadzący do eventu „Władza absolutna”. Żaden Kryptonijczyk nie jest bezpieczny w obliczu snującego intrygi Brainiaca.
Album zawiera materiały pierwotnie opublikowane w amerykańskich zeszytach „Action Comics” #1064–1066, „Superman” #13–15 i „Superman: House of Brainiac Special” #1.
28.01.2026
I
Kolor
Miękka ze skrzydełkami
167x255 mm
224
89,99 zł
9788328173316
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Superman Tom 3: Ród Brainiaca to po prostu fajna i przyjemna kosmiczna młócka. Brainiac porywa superrodzinkę, więc Superman rusza ją odbić, a pomaga mu w tym… Lobo. Czemu? Bo razem z Brainiaciem pojawiają się Czarnianie, którzy również zaczynają siać zamęt. Spokojnie jednak
, Lobo jest tutaj mocno ugrzeczniony, więc jego występ traktowałbym raczej jako taki dodatkowy smaczek.
I choć zdecydowanie bardziej lubię przyziemne przygody Supka, to przy tej kosmicznej zadymie bawiłem się całkiem nieźle. Chociaż przyznam, że w pewnym momencie całe to zamieszanie zaczęło mnie już trochę męczyć. Na szczęście w środku tomu dostajemy bardzo fajną odskocznię w postaci rozdziału poświęconego wyborom na nowego burmistrza Metropolis. Polityczna gra kręci się głównie wokół uchodźców ze Świata Wojny oraz kolejnych kosmitów i superbohaterów przybywających na Ziemię. I właśnie ten fragment kupił mnie chyba najbardziej.
A ilustracje? Mega efektowne. Jest kolorowo, dynamicznie i z pazurem, czyli dokładnie tak, jak lubię w tej serii. Nie ma tutaj pustych kadrów, praktycznie wszystko jest upchane zawartością i aż kipi od akcji.
Tom może nie zaskakuje i raczej nie wnosi do historii niczego przełomowego, ale potrafi przyciągnąć na dłuższą chwilę. Dla mnie ok.