Kolejna odsłona epopei „Mroczni Rycerze ze Stali”, która umieszcza bohaterów DC w średniowiecznym świecie fantasy. Tym razem opowieść wkracza na nowe, mroźne obszary, gdzie za każdym lodowcem czai się nieznane!
Śnieżyca nie odpuszcza, krew czernieje, a barwy stanowią odległe wspomnienie. Legendarny zabójca Deathstroke grasuje na lodowych pustkowiach, mordując na zlecenie skłóconych Jarlów. Lecz gdy płatny morderca stanie się obrońcą, czy zdoła odczynić klątwę niszczącą jego kraj, czy prędzej dopadną go konsekwencje ponurej przeszłości? Uznany pisarz SF i fantasy Jay Kristoff połączył siły ze wschodzącą gwiazdą rysunku Tirsem, aby stworzyć niniejszy album. W tym tomie zawarto również opowieść Toma Taylora, twórcy świata „Mrocznych Rycerzy ze Stali”, zilustrowaną przez Riccarda Federiciego („Superman Action Comics: Arena”), przedstawiającą nową genezę Aquamana w konwencji magii i miecza!
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w amerykańskich zeszytach „Dark Knights of Steel: Allwinter” #1–6.
11.02.2026
I
Kolor
Twarda
170x260 mm
224
99,99 zł
9788328173330
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Drugi tom Mrocznych Rycerzy ze Stali: Wszechzima tylko potwierdza, że ta seria to coś wyjątkowego. Choć pod względem stylistyki (zarówno wizualnej, jak i scenariuszowej) różni się od poprzedniej odsłony, wciąga równie mocno. To już nie jest klasyczna opowieść o wielkich konfliktach i politycznych intrygach, ale bardziej kameralna, surowa powieść drogi, przesiąknięta nordyckim klimatem.
Na pierwszym planie stoi Slade Wilson (Deathstroke), tutaj w roli zmęczonego życiem najemnika, który podejmuje się zadania od tutejszego Jarla. Ma zabić potwora. Problem w tym, że bestia okazuje się małym chłopcem obdarzonym niezwykłymi mocami, chronionym przez byłą żonę Slade’a. Od tego momentu wszystko się komplikuje, a bohater zostaje wciągnięty w niebezpieczną podróż przez skute lodem pustkowia, pełne nieumarłych i innych koszmarów.
I właśnie ta kraina jest jednym z największych atutów komiksu. Od lat spowita zaklęciem Wszechzimy, pozbawiona kolorów i nadziei, sprawia wrażenie martwego świata. Ten wszechobecny chłód czuć niemal fizycznie. Atmosfera jest gęsta, ciężka i absolutnie hipnotyzująca. Historia może i jest prosta, momentami nawet umownie uproszczona, ale kompletnie mi to nie przeszkadzało. Wszechzima otula czytelnika mroźnym całunem i nie chce wypuścić aż do ostatniej strony.
Owszem, dodatkowa historia z Aquamanem wypada wyraźnie słabiej i sprawia wrażenie bardziej dodatku niż integralnej części całości. Ale szczerze? Mam to gdzieś, bo to, co dostajemy w głównym wątku, w zupełności rekompensuje wszelkie niedociągnięcia.
No i warstwa wizualna… absolutny majstersztyk. Każdy kadr jest dopracowany, bogaty w detale, a kompozycja plansz robi ogromne wrażenie, klimat wylewa się z każdej strony. Pięknie to wygląda!
Jednym słowem: rewelacja.