Zmysłowa Joanna Tan wraca w wielkim stylu!
Po niemal roku spędzonym w ukryciu przed żądnymi krwi agentami federalnymi Joanna Tan wreszcie przechodzi do kontrataku. Jej plan wiedzie przez duszną dżunglę Borneo, tętniące życiem ulice Jokohamy i rozpalone piaski pustyni Gobi. Lecz gdy w jednym miejscu spotkają się cztery uzbrojone po zęby grupy, pojawi się pytanie: czy ktokolwiek zdoła ujść żywy z tego starcia?
Komiks „Gun Honey – Kurs kolizyjny”, stworzony przez Charlesa Ardai, współzałożyciela Hard Case Crime, i zilustrowany przez Anga Hora Khenga, młodego artystę z Malezji, to trzymający w nieustającym napięciu thriller, który pokochają zarówno fani pierwszego tomu serii, jak i miłośnicy literatury noir w pulpowym klimacie.
Album zawiera oryginalne zeszyty #1–4 „Gun Honey: Collision Course”.
11.03.2026
I
Kolor
Miękka
170x260 mm
112
49,99 zł
9788328169944
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Przeczytałem ciągiem wszystkie Gun Honey’e, czyli akcyjniaki z piękną, powabną i nie w ciemię bitą Joanną Tan, która to przygody ma nieliche i walorów swych zupełnie się nie wstydzi.
Gun Honey to taka seria dla chłopów, którzy lubią prosty i konkretny motyw przewodni w międzyczasie podziwiając kształty głównej bohaterki. Nie ukrywajmy - jest tutaj spore nastawienie na rozrysowanie kobiecego wdzięku.
Joanna Tan to szmuglerka broni pracująca na własną rękę, której przyszło wpaść w niespecjalnie uczciwe łapska amerykańskiego rządu.
Wszystkie trzy części są fabularnym ciągiem, ale na tyle przystępnie rozpisane, że raczej będą zrozumiałe, czytane bez kolejności. Trójka, czyli Kurs Kolizyjny to fabularna ciągłość po roku spędzonym w ukryciu bohaterki. Finalnie ma w końcu powód by wyściubić nosek z kryjówki i wrócić do akcji.
I mi się nawet to kapkę podoba - taki trochę James Bond, prosty przyjemniaczek-akcyjniaczek. Czysta rozrywka fabularna bez zbędnych wątków, skupiona na jednym konkretnym celu. Jednak są to komiksy raczej na jedną lekturę, niczego nowego tutaj przy podobnym poczytanku nieodkryję.
Daleko mi jednak do fana tego typu komiksów. Każde niebezpieczeństwo Joanny jest rozwiane w 3-5 kadrach. Skubana ucieka z uwięzi w trzy sekundy, a jak trzeba jej czołg, helikopter czy inny gadżet to nagle dziwnym trafem go dostaje. Rzecz prosta, zwiewna, lekka ale rysunki niczego sobie. Chociaż widziałbym to na biało-czarno. Krecha wtedy zyskałaby znacznie.