Seria „XIII” ma już ponad czterdzieści lat. Ta niezwykła historia została wydana na nowo w formie albumów zbiorczych. To wyjątkowa edycja, której nie można przegapić!
To historia o szpiegach, spiskach i tajnych rządowych organizacjach. Fabuła wzorowana jest na powieści Roberta Ludluma „Tożsamość Bourne’a”. Po odkryciu prawdy o swojej tożsamości Trzynastka próbuje rozwikłać tajemnice pamięci. To początek nowego cyklu, w którym bohater stara się odzyskać swoje wspomnienia i staje w obliczu nowego spisku.
Yves Sente i Yuri Zhigunov wprowadzili Trzynastkę do historii ojców narodu amerykańskiego dzięki przyjaznej współpracy Williama Vance’a.
Szósty album zbiorczy zawiera sześć oryginalnych historii: „Dzień Mayflower”, „Przynęta”, „Powrót do Greenfalss”, „Wiadomość od męczennika”, „Dziedzictwo Jasona Mac Lane’a” i „The XIII History. Śledztwo Danny’ego Finkelsteina”.
29.07.2026
I
Kolor
Twarda
216x285 mm
314
169,99 zł
9788328178540

Szósty zbiorczy tom serii “XIII” to nowa odsłona, nowi twórcy i zgrzyt dla polskich komiksiarzy. Szczególnie tych, którzy kolekcjonowali tę sensacyjną opowieść w pojedynczych tomach.
Seria Jeanna Van Hamme’a i Williama Vance’a jest z polskimi czytelnikami od ponad ćwierć wieku. Przeszła przez ten czas różne wydawnicze perturbacje, ale wreszcie jest szansa, że Egmont wyda pełny materiał, czyli wszystko, co się do tej pory ukazało. A właśnie w niniejszym tomie, jako ostatni jego rozdział mamy niewydaną dotąd w Polsce opowieść - tom XXV serii, czyli “Śledztwo Danny’ego Finkelsteina”. A zatem ci czytelnicy, którzy kiedyś zbierali “XIII” jedynie w pojedynczych tomach muszą sami odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zakupić najnowszy tom zbiorczy. Na szczęście to historia, która nie posuwa fabuły do przodu, a jest podsumowaniem wiedzy na temat drzewa genealogicznego Jasona Mac Lane’a, którą razem z bohaterem odkrywaliśmy od dwudziestego tomu serii. Czyli od miejsca, w którym “XIII” zaczęli tworzyć nowi autorzy.
Scenarzysta Yves Sente był wtedy na fali i wydawało się, że może godnie zastąpi Van Hamme’a. Rysownik Youri Jigounov miał wcale nie łatwiejsze zadanie - mimo że kreska Vance’a jest klasycznie realistyczna, to jest w niej artystyczny nerw i dynamika (jak u Rosińskiego), a architektoniczne szczegóły zapadają w pamięć (jak choćby pojawiający się w każdym z pojedynczych tomów i zbiorczych wydań budynek przedstawiony na wyklejce). W każdym razie, Van Hamme i Vance zakończyli serię na XIX tomie i być może tak to się powinno właśnie skończyć. Z głównym bohaterem, który nie odzyskał wspomnień. ale po drodze pokonał mnóstwo przeciwności losu. Kadr z zapatrzonym w dal samotnym Jasonem na ostatnim kadrze był dobrym podsumowaniem całej serii. Ale jak dobrze wiemy, nie zabija się kury znoszącej złote jaja. I tak jak w przypadku Thorgala, seria (oraz jej spin-off, ‘XIII Mystery”) miała nadal trwać.
Osobiście uwielbiam pierwsze osiem tomów “XIII” - to dla mnie jedno z najbardziej pamiętnych komiksowych doświadczeń, kiedy to w dwutysięcznym roku jak szalony pochłaniałem wymyśloną przez Van Hamme'a fabułę w wydaniach z Siedmiorogu. Potem już nie było tak dobrze, ale nadal podziwiałem umiejetnosć komplikowania fabuły przez scenarzystę. Wygląda na to, że od dwudziestego numeru serii Sente postanowił przeskoczyć rekina i jeszcze bardziej skomplikował tę historię rozbudowując przeszłość XIII i jego przodków oraz odkrywając przed czytelnikami, kto tak naprawdę stał za spiskiem XX. Trop w obu tych przypadkach wiedzie do słynnego historycznego wydarzenia, czyli rejsu statku Mayflower, na którym w 1620 roku do Ameryki płynęli angielscy koloniści, którzy później, na kartach historii stali się sławnymi ojcami pielgrzymami, a ich kolonia zalążkiem amerykańskiej państwowości.
Sente, na podstawie tych wydarzeń stworzył intrygę, w myśl której ów założycielski mit,
jest oparty na kłamstwie i w jego ujęciu wygląda to całkiem inaczej niż w podręcznikach do historii. Dodajmy zatem, że wśród tychże pielgrzymów, był rzecz jasna przodek Mac Lane’a, a to dopiero początek skomplikowanej historii i jeszcze bardziej skomplikowanego drzewa genealogicznego, które wynosi XIII wysoko ponad stan zwykłego obywatela. Sente naprawdę mocno popłynął w tej kwestii, ale to przeciez tego rodzaju historia - pełna zaskoczeń, spisków i konfabulacji, które u źródeł mają “Tożsamość Bourne;a” - a Robert Ludlum był przecież w tej dziedzinie literatury prawdziwym mistrzem.
A zatem Jason Mac Lane znowu jest ścigany, znowu próbuje odzyskać wspomnienia. A jednak akcja i sensacja, którąe fundują nam twórcy w pięciu kolejnych tomach, to nie ma co ukrywać - nie jest to samo, co kiedyś. Sente kombinuje, ale nie ma w tym klarowności Van Hamme’a. Regres widać też w rysunkach - te Yogunowa, mimo że zbliżone stylem do Vance’a nie mają jego ostrej kreski i są bardziej statyczne (choć może to po części również wina sposobu nakładania kolorów). Czasami ta fabuła wydaje się toczyć siłą bezwładu, a cały afgański wątek zdaje się nie mieć sensu i pokazuje, że na major Jones i generała Carringtona nie było już pomysłu. Znacznie lepiej odbiera się moty próby odzyskania wspomnień z młodości przez numer XIII - kolejne zagadki związane z tym wątkiem i ich rozwiązania ciekawią i popychają historię sprawiając, że nadal chcemy czytać tę serię.
W pięciu kolejnych tomach nagromadzone zostało tyle nowego materiału, że tak jak kiedyś w przypadku trzynastego tomu serii, twórcy postanowili stworzyć kolejne dossier. Tom 25, zatytułowany “Śledztwo Danny’ego Finkelsteina” w jakimś stopniu wydaje się być zbędny - powtarzane jest w nim to, co przeczytaliśmy w poprzednich pięciu tomach, tyle że wiedza ta jest uporządkowana, podana już nie na wyrywki. Mamy tak samo jak w poprzednim dossier komiksowe przerywniki i je właśnie najlepiej mi się czytało, choć wiele do fabuły nie wniosły.
W “XIII” ciekawe jest to, że idzie z duchem czasu - timeline fabuły nie jest przecież zbyt długi, ale technologia w tejże fabule idzie o lata do przodu - co powinno być uważane za zgrzyt. Rzecz w tym, że w tej serii, pierwszym twórcom oraz ich kontynuatorom udało się stworzyć wrażenie ponadczasowości, opowieści, która może dziać się, i która działa jak trzeba w każdych czasach. To historia, która zdaje się nie mieć końca, jest raz za razem odtwarzana na nowo, bohater znajduje się tu w swoistej pętli, walcząc, uciekając, próbując wyjść na prostą. I w jakiś sposób, ta sensacyjna wersja opowieści o odpowiedniku Kaspara Hausera ma w sobie po prostu coś uzależniającego. Wbrew pozorom, nie chodzi w niej jedynie o emocjonującą, wybuchową rozrywkę, ale także o smutny los człowieka, który w przeciwieństwie do wielu z nas, chciałby wieść życie przeciętniaka, a splot życiowych okoliczności zaserwował mu rolę nieprzeciętnego bohatera. Ech, jakież to po ludzku przewrotne...
.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.