Komiksy warte Oscara, czyli o nagradzanych adaptacjach komiksów

Data publikacji

14.03.2026 06:00

Kategorie

Publicystyka

Wielkimi krokami zbliża się 98. ceremonia wręczenia Oscarów. Najsłynniejsza nagroda filmowa na świecie przyznawana jest od 1929 roku i na przestrzeni tych niemal stu lat Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej doceniła również wiele adaptacji komiksów. Kiedy komiksowy film zdobył pierwszego Oscara, a który może poszczycić się największą liczbą nominacji? Właśnie między innymi o tym piszę w dzisiejszym tekście – serdecznie zapraszam do lektury.

Gdy pomyślimy o oscarowych adaptacjach komiksów, to do głowy od razu przychodzą nam najbardziej znane przykłady, do których należą oczywiście oscarowe role Heatha Ledgera oraz Joaquina Phoenixa – za wcielenie się w morderczego klauna z Gotham City. Warto jednak cofnąć się wiele lat wstecz, aby uświadomić sobie, że do Oscarów nominowane były filmy komiksowe już w pierwszej połowie XX wieku, choć nie były to oczywiście widowiska superbohaterskie.

W ostatnich latach wyróżnień tych jest więcej, bo samo kino komiksowe ewoluowało – w ostatnich dwóch dekadach możemy mówić o rozkwicie i zmierzchu tego nurtu, a kolejne wysokobudżetowe produkcje kusiły twórców o uznanych nazwiskach, co niejednokrotnie (bo jednak nie zawsze) przekładało się na wyjątkową jakość samych filmów.

Wiele adaptacji kolorowych zeszytów otrzymało nominacje w kategoriach technicznych, pojedyncze przypadki mogą się poszczycić dostrzeżeniem w głównych kategoriach (takich jak najlepszy film, reżyser czy aktor – i co ciekawe, pierwszy tego typu przypadek pojawił się już roku 1931). Żeby niniejszy tekst nie był chaotycznym zbiorem anegdot, w którym skacze się od nagrody do nagrody, pochylmy się nad tematem w kolejności chronologicznej – dekada po dekadzie, co pozwoli w pewien sposób uporządkować cały wywód, a także pokazać ewolucję tematu.

Lata 30. XX wieku

Pierwsza adaptacja historii obrazkowej powstała już w 1896 roku i stworzyli ją pionierzy filmu, bracia Lumière. Pierwszy w historii kina gag filmowy i pierwowzór filmu fabularnego, „Polewacz polany” (inny tytuł to „Oblany ogrodnik”) został zrealizowany na podstawie historyjki obrazkowej Christophe’a. Komiksy i kino czerpały z tych samych wzorców – literackich, oraz korzystały z podobnych środków wyrazu, a w okresie II wojny światowej pełniły funkcje propagandowe, można więc powiedzieć, że rozwijały się równolegle pod względem treści oraz formy. W latach 20. XX wieku mogliśmy oglądać na wielkim ekranie opowieści o Zorro (bohaterze powszechnie uznawanym za pierwowzór zamaskowanych superbohaterów z komiksów, obok chociażby Shadowa czy Zielonego Szerszenia, znanych ze słuchowisk radiowych czy opowieści odcinkowych). W 1931 w kinach zadebiutował film „Skippy” na bazie pasków komiksowych o tym samym tytule, których autorem był Percy Crosby. Film nie tylko zdobył Oscara dla najlepszego reżysera (!), którym był Norman Taurog, ale był także nominowany do nagród Akademii w kategoriach najlepszy film, najlepszy aktor pierwszoplanowy (Jackie Cooper) i najlepszy scenariusz adaptowany.

Lata 40. XX wieku

Pierwsi superbohaterowie trafili na ekran w latach 40. XX wieku w formie odcinkowej. Seriale kinowe były opowieściami podzielonymi na trwające kilka minut epizody, które były wyświetlane w kinach przed właściwym filmem. Właśnie w takiej formie zaprezentowano kinowej publiczności takie seriale jak  „Adventures of Captain Marvel” (1941), „Batman” (1943), „Kapitan Ameryka” (1944), „Superman” (1948) czy „Batman i Robin” (1949). Od 1941 do 1943 roku powstawały krótkometrażowe animacje o Ostatnim Synu Kryptona i to właśnie jedna z nich w 1942 roku była nominowana do Oscara w kategorii „Najlepszy krótkometrażowy film animowany”. Na marginesie warto wspomnieć, że rok wcześniej, film okołokomiksowy, czyli „Znak Zorro” z 1940 roku, zdobył nominację za najlepszą muzykę.

Lata 60. XX wieku

W latach 50. XX wieku Akademia nie wyróżniła żadnej komiksowej adaptacji nominacją do Oscara, mimo że pojawiło się w tamtej dekadzie kilka ciekawych filmów na bazie historii obrazkowych. Wśród nich wymienić można cykl animacji o marynarzu Popeye’u (na podstawie komiksowych stripów E. C. Segara), film “Niezłomny wiking” (na bazie serii komiksowej z lat 30. autorstwa Hala Fostera) czy musical „Li’l Abner” z 1959 roku stworzony na podstawie stripów komiksowych Ala Cappa, które ukazywały się w latach 1934-1977.  Właśnie ten ostatni film został wyróżniony nominacją do Oscara w 1960 roku za najlepszą muzykę w musicalu. Rok później Oscara zdobył krótkometrażowy film animowany „Munro”, którego pierwowzór stworzył komiksiarz Jules Feiffer.

Lata 70. XX wieku

W 1971 roku nominowano film „Charlie Brown i jego kompania” z 1969 roku w kategorii „Najlepszy oryginalny dobór piosenek”. Za scenariusz filmu odpowiadał sam twórca Fistaszków, Charles M. Schulz. Sytuacja powtórzyła się dwa lata później, gdy w tej samej kategorii nominowano tym razem „Snoopy Come Home”. Była to jednak tylko zapowiedź prawdziwych zmian, które weszły w życie wraz z pojawieniem się w kinach „Supermana” Richarda Donnera – filmu powszechnie uznawanego za pierwszy wysokobudżetowy film superbohaterski, który odniósł znaczący sukces frekwencyjny i artystyczny. Powstały na fali sukcesu „Gwiezdnych Wojen” George’a Lucasa (wówczas jeszcze bez podtytułu „Nowa nadzieja”) „Superman” Donnera czerpał z estetyki Kina Nowej Przygody, zachwycał efektami specjalnymi i realizacyjnym rozmachem. Dziś trudno sobie wyobrazić, co musieli czuć widzowie, którzy w 1978 roku wybrali się do kin. Na oscarowej gali rok później film walczył o statuetki w kategoriach najlepszego montażu, najlepszego dźwięku, najlepszej muzyki (kultowy score Johna Williamsa!). Finalnie „Superman” został doceniony za efekty specjalne w dodatkowej kategorii, znanej jako „Nagroda za specjalne osiągnięcia”.

Lata 90. XX wieku

W latach 80. XX wieku – podobnie jak trzy dekady wcześniej – żaden film nie zwrócił uwagi członków Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. To o tyle ciekawe, że Quentin Tarantino właśnie lata 50. i lata 80. uważa za  najgorsze dla amerykańskiej kinematografii (choć oczywiście jego zdanie nie ma nic wspólnego z brakiem nominacji dla widowisk komiksowych). W 1989 roku w kinach pojawił się jednak obraz, który zmienił postrzeganie filmów komiksowych, które popadły w niełaskę przez nieudane eksperymenty telewizyjne Marvela, a także niezadowalające fanów i krytyków kontynuacje „Supermana”. Filmem tym był oczywiście „Batman” Tima Burtona – mroczna historia, i gotycka wizja Gotham oraz wysoka jakość produkcji sprawiły, że film w pełni zasłużył na miano dzieła kultowego. Również Akademia go doceniła, przyznając mu w 1990 roku nagrodę za najlepszą scenografię. Kontynuacja, w postaci „Powrotu Batmana” z 1992 roku, otrzymała nominację za najlepsze efekty specjalne i najlepszą charakteryzację. Część trzecia, „Batman Forever” (1995), nakręcona już przez Joela Schumachera, doczekała się trzech nominacji: za najlepsze zdjęcia, dźwięk i montaż dźwięku.

„Dick Tracy” z 1990 roku zdobył w 1991 roku aż siedem nominacji i zgarnął finalnie trzy statuetki (za najlepszą scenografię, charakteryzację i piosenkę w wykonaniu Madonny). Smakiem musiał się obejść Robert De Niro (nominowany za najlepszą rolę drugoplanową), a także twórcy odpowiedzialni za dźwięk, zdjęcia i kostiumy. „Maska” w 1995 roku przegrała w kategorii najlepszych efektów specjalnych z „Forestem Gumpem” (film Zemeckisa zgarnął wówczas aż sześć statuetek), a „Faceci w czerni” w 1998 roku byli nominowani do trzech statuetek (najlepsza scenografia, najlepsza muzyka oryginalna do komedii lub musicalu i najlepsza charakteryzacja – film Barry’ego Sonnenfelda otrzymał tylko tę ostatnią). Na marginesie dorzucam do puli „Maskę Zorro” z Antonio Banderasem, która jako film okołokomiksowy zdobyła w 1999 roku nominacje za najlepszy dźwięk i montaż dźwięku.

Pierwsza dekada XXI wieku

Początek nowego tysiąclecia to prawdziwy boom na kino komiksowe. Sukcesy kasowe takich filmów jak „Spider-Man” Sama Raimiego (2002), „X-Men” Bryana Singera (2000) czy „Batman: Początek” Christophera Nolana (2005) sprawiły, że kolejne filmy na bazie komiksów powstawały niemal taśmowo. Wśród nich znajdziemy między innymi artystycznie pogubionego „Hulka” Anga Lee, „Daredevila” z Benem Affleckiem, dylogię o Fantastycznej Czwórce, tragiczną „Catwoman” ze zdobywczynią Oscara Halle Berry czy wymarzony projekt Nicolasa Cage’a w postaci „Ghost Ridera”. Większość wymienionych tytułów nie spełniła oczekiwań widowni, choć oczywiście w zalewie adaptacji i sequeli (niemal każdy z wymienionych filmów prędzej czy później doczekał się kontynuacji lub spin-offa) zdarzyło się kilka tytułów przynajmniej dobrych. Końcówka pierwszej dekady XXI wieku to też start Marvel Cinematic Universe, które całkowicie zmieniło krajobraz komiksowych filmów.

Wracając jednak do tematu Oscarów, warto zaznaczyć, że w tej dekadzie dziesięć filmów na bazie komiksów otrzymało łącznie ponad 20 nominacji, spośród których przyznano cztery złote statuetki (i dwie dla filmu okołokomiksowego). Jak wspomniałem na początku, filmy komiksowe zaczęły powstawać częściej, wiele z nich korzystało ze sprawdzonej formuły zaproponowanej przez Sama Raimiego w „Spider-Manie” (origin story skupione na pozyskaniu mocy i dojrzeniu do odpowiedzialności, gdzie bohatera w kostiumie oglądamy dopiero w drugiej połowie filmu).

Właśnie pierwszy film o Peterze Parkerze zdobył nominacje za najlepszą charakteryzację i efekty specjalne – statuetkę w tej drugiej kategorii zdobyła dopiero kontynuacja filmu z 2004 roku. Również „Superman: Powrót” otrzymał nominację za efekty specjalne, a „Batman: Początek” był nominowany za najlepsze zdjęcia.

Tę nagrodę zdobyła „Droga do zatracenia” (2002), nominowana w sumie w sześciu kategoriach (w tym dla najlepszej muzyki i najlepszego aktora drugoplanowego). To dobry przykład filmu (gangsterskiego), o którym wiele osób nie wie, że jest na podstawie komiksu – do podobnej kategorii można zaliczyć „Ghost World” (nominacja w 2002 roku za najlepszy scenariusz adaptowany), „Amerykański splendor” (2004 – ta sama kategoria) oraz „Historię przemocy” (nominacje w 2006 roku również za adaptowany scenariusz i dla najlepszego aktora drugiego planu). „Persepolis” na podstawie powieści graficznej Marjane Satrapi zostało w 2008 roku nominowane w kategorii najlepszego animowanego filmu pełnometrażowego (wygrał „Ratatuj”).

Bank rozbił oczywiście „Mroczny rycerz”, nominowany w ośmiu kategoriach, który skończył z dwoma statuetkami na koncie: dla Heatha Ledgera (Oscar pośmiertny dla najlepszego aktora drugoplanowego) i za najlepszy montaż dźwięku (w tej kategorii pokonał „Iron Mana” i „Wanted – Ścigani” na bazie komiksu ze scenariuszem Marka Millara). Z kolei zarówno film Christophera Nolana, jak i „Hellboy: Złota armia” przegrały w kategorii „Najlepsza charakteryzacja” z „Ciekawym przypadkiem Benjamina Buttona”.

Warto na marginesie wspomnieć o przypadku „Iniemamocnych” (Oscar dla najlepszego filmu animowanego w 2005 roku i za najlepszy montaż dźwięku, nominacja także za scenariusz oryginalny), filmie Brada Birda z wytwórni Pixar, który choć nie jest na podstawie historii obrazkowej, to jednak mocno sięga do estetyki komiksu superbohaterskiego (i kina szpiegowskiego), opowiadając o rodzinie z supermocami, która broni świata przed różnymi fantastycznymi zagrożeniami.

Druga dekada XXI wieku

Druga dekada XXI wieku to prawdopodobnie najlepszy czas dla widowisk superbohaterskich. MCU rozpędziło się na dobre – kolejne filmy z tego uniwersum biły kolejne rekordy frekwencyjne i wychowały sobie rzesze fanów (złoty okres trwał od 2012 roku i premiery „Avengers” do 2019 roku i premiery „Avengers: Koniec gry”). Konkurencja nie spała, choć DC i Warner Bros., a także Fox z serią o X-Men, polegli, próbując powtórzyć sukces Marvela i Disneya w budowaniu wspólnego uniwersum. Zatriumfowali jednak gdzie indziej.

Filmy MCU zdominowały kategorie efektów specjalnych jeśli chodzi o nominacje, które nie przełożyły się na wygrane – wśród tytułów wymienić należy filmy jak: „Iron Man 2” (2010), „Avengers” (2012), „Iron Man 3” (2013), „Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz” i „Strażnicy Galaktyki” (oba 2014), „Doktor Strange” (2016), „Strażnicy Galaktyki 2” (2017), „Avengers: Wojna bez granic” (2018), „Czarna Pantera” (2018), „Avengers: Koniec gry” (2019) . Po złotą statuetkę w tej kategorii bez powodzenia sięgnęła również produkcja konkurencji, czyli „X-Men: Przeszłość, która nadejdzie” (2014).

Ciekawie było również w kategorii najlepszego filmu animowanego. „Wielka szóstka” i „Spider-Man. Uniwersum” wróciły do domu ze złotymi statuetkami kolejno w 2015 i 2019 roku. Natomiast „Zrywa się wiatr” (adaptacja mangi Hayao Miyazakiego z wątkami autobiograficznymi) otrzymała nominację w tej kategorii w 2014 roku, jednak tak jak „Iniemamocni 2” (2018) nic nie udało im się ugrać. Natomiast „Przygody TinTina” (2011) Stevena Spielberga, na bazie kultowych europejskich komiksów autorstwa Hergé, otrzymały nominację za najlepszą muzykę oryginalną Johna Williamsa.

Wspomniana „Czarna Pantera” była w sumie nominowana w siedmiu kategoriach, z czego udało jej się zwyciężyć w trzech (scenografia, kostiumy i muzyka oryginalna). „Logan: Wolverine” (2017) stał się pierwszym filmem na podstawie komiksu Marvela, który otrzymał nominację do Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę również, że rok wcześniej okropny „Suicide Squad” Davida Ayera otrzymał Oscara za najlepszą charakteryzację i fryzury.

Największym triumfatorem w tej dekadzie był „Joker” Todda Phillipsa. Film o roześmianym księciu zbrodni z Gotham spotkał się z ciepłym przyjęciem ze strony widzów i krytyków (dzięki stylizacji na filmy Nowego Hollywood z lat 70. XX wieku w rodzaju „Taksówkarza” przyklejono mu łatkę kina ambitnego), a także otrzymał aż 11 (!) nominacji do Oscara i zgarnął do domu dwie statuetki – za najlepszą muzykę oryginalną i dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Statuetki w innych kategoriach, w których film był nominowany, w tym między innymi dla najlepszego filmu, najlepszego reżysera, za najlepszy scenariusz adaptowany i najlepsze zdjęcia, powędrowały w inne ręce.

Jeśli chodzi o tytuły okołokomiksowe to myślę, że trzeba wymienić tutaj przynajmniej dwa: animowaną krótkometrażówkę „Super drużyna Sanjaya” (nominacja w 2016 roku) i „Birdmana”  Alejandro González Iñárritu (9 nominacji i 4 zdobyte statuetki  – w tym za najlepszy film, reżyserię, scenariusz oryginalny i zdjęcia).

Trzecia dekada XXI wieku

W obecnej dekadzie możemy mówić chyba o przesycie kinem superhero. Produkcja taśmowa filmów z MCU wpłynęła na pogaraszającą się jakość tych produkcji, z kolei hucznie zapowiadane DC Extended Universe pod wodzą Zacka Snydera całkowicie upadło, robiąc miejsce dla nowego otwarcia w tym świecie pod wodzą Jamesa Gunna (mimo ciepłego przyjęcia przez widownię, jego „Superman” nie otrzymał w tym roku żadnej nominacji do Oscara).

„Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni” (2021), „Spider-Man: Bez drogi do domu” (2021), „Strażnicy Galaktyki 3” (2023) kontynuowały smutną passę filmów MCU, które otrzymały nominacje za najlepsze efekty specjalne, ale przegrały z kretesem. Podobna sytuacja miała miejsce z „Czarną Panterą. Wakandą w moim sercu” (2022), która mogła pochwalić się jeszcze czterema innymi nominacjami (w tym dla aktorki drugoplanowej), ale do domu wróciła tylko z nagrodą za najlepsze kostiumy. „Batman” Matta Reevesa z 2022 roku został nie tylko ograbiony z nominacji za najlepsze zdjęcia i najlepszą muzykę (a Greig Fraser i Michael Giacchino wspięli się na wyżyny swoich możliwości – żaden film o Mrocznym Rycerzu nie brzmiał i nie wyglądał tak dobrze!), ale nawet te nominacje, które otrzymał (najlepszy dźwięk, charakteryzacja i fryzury, efekty specjalne) finalnie nie przełożyły się na żadną statuetkę.

Również kontynuacja „Spider-Man. Uniwersum”, mimo nominacji dla najlepszego filmu animowanego obok innej adaptacji komiksu, „Nimony”, musiała w 2024 roku uznać wyższość „Chłopca i czapli” Hayao Miyazakiego.

Warto też wspomnieć o mniej oczywistych przykładach – w 2023 roku „Ivalu”, duńska produkcja, otrzymała nominację w kategorii najlepszy krótkometrażowy film aktorski. Natomiast nominowany w tym roku do Oscara w kategorii najlepszego filmu animowanego „Arco” został wyreżyserowany przez twórcę komiksów Ugo Bienvenu (w Polsce ukazał się jego album Preferencje systemowe). O tym, czy jego pełnometrażowy animowany debiut otrzyma Oscara, dowiemy się już w nocy z 15 na 16 marca 2026 czasu polskiego, kiedy odbędzie się 98. ceremonia wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej.