Komiks nie gryzie – raport Instytutu Książki „Dlaczego nie czytamy dzieciom?”

Data publikacji

24.06.2026 11:31

Nowe badanie Instytutu Książki ujawnia paradoks: dzieci chętnie sięgają po komiksy, ale rodzice patrzą na to z niepokojem. Kto ma rację i dlaczego ta odpowiedź ma znaczenie?

Raport „Dlaczego nie czytamy dzieciom?” (do pobrania tutaj) autorstwa Katarzyny Chajbos-Walczak, Marty Skowrońskiej i Moniki Rosińskiej nie jest dokumentem o komiksach. Jest o zmęczeniu, pośpiechu, poczuciu winy i o tym, że codzienne czytanie dziecku bywa trudniejsze, niż pokazują głośne kampanie społeczne. A jednak temat komiksów pojawia się w nim wyjątkowo często – i dość wyraziście uzmysławia coś, co leży u podstaw wielu problemów z czytelnictwem w polskich domach.

Dzieci sięgają po komiksy bez zachęty

Zgodnie z wynikami badań, które objęły 50 rodziców i opiekunów dzieci w wieku od 0 do 9 lat, deklarujących, że czytają swoim dzieciom rzadko lub wcale, komiks jest najchętniej wybieranym przez dzieci formatem do samodzielnego czytania. Autorki raportu wskazują wprost, że dzieci przyciąga połączenie grafiki, krótkich wypowiedzi i dynamicznej narracji – tego, co znają ze świata cyfrowego. Co istotne, sięgają po komiksy z własnej inicjatywy, bez presji rodziców ani szkoły.

Szczególnie wymowna jest obserwacja dotycząca dzieci, które dotychczas czytały niechętnie. Te, które blokowała „ściana tekstu” i trudności z koncentracją, przy komiksie zostawały na dłużej, czytały do końca, wracały po więcej. Format działał tam, gdzie tradycyjna książka nie mogła dotrzeć.

„I to najczęściej właśnie są te komiksy — dużo obrazków, dymki, wypowiedzi, ulubieni bohaterowie. To jest to, po co dzieci najczęściej sięgają.” – Rodzic, FGI 2

Rodzice lawirują między ulgą a rozczarowaniem

Stosunek rodziców do komiksów jest jednym z bardziej smutnych wątków raportu. Z jednej strony wielu z nich cieszy się, że dziecko w ogóle sięga po coś do czytania. Z drugiej – nierzadko towarzyszy temu ciche poczucie klęski: że po „prawdziwą” książkę dziecko już sięgnąć nie chce.

Część rodziców otwarcie deklaruje, że nie przepada za komiksami i ma trudność z głośnym czytaniem w tym formacie. Układ dymków, nieliniowość tekstu i przeładowanie ilustracjami powodują, że lektura na głos staje się dla nich wysiłkiem, a nie przyjemnością. To z kolei sprawia, że komiks pozostaje lekturą wyłącznie dziecka – poza przestrzenią wspólnego czytania.

„Jak czyta się tekst pisany ciągiem, to jakby narasta napięcie, wyczuwa się klimat. W komiksie tego nie czuję. Ja nie czuję. I po prostu ja jestem nawet zagubiona, szukam tych dymków, które powinny być po kolei przeczytane.” – Rodzic, IDI 40

raport_ik_dlaczego_nie_czytamy_dzieciom

Komiks jako narzędzie terapeutyczne

Jednym z wyraźniejszych wniosków raportu jest rekomendacja włączenia komiksów i form komiksowych do zestawów wspierających dzieci neuroatypowe – z ADHD, w spektrum autyzmu, z trudnościami koncentracji. Duży font, krótkie partie tekstu, dominacja obrazu: te cechy, które część rodziców odbiera jako „ubóstwo” formatu, w rzeczywistości odpowiadają potrzebom poznawczym konkretnej grupy dzieci.

Autorki raportu rekomendują, by listy lektur terapeutycznych były tworzone wspólnie z psychologami, terapeutami i logopedami, i by komiks traktować w tym kontekście jako narzędzie, a nie ustępstwo.

Komiks startem do własnej twórczości

W raporcie zwrócono też uwagę na coś, co rodzice rzadko dostrzegają: komiks bywa dla dzieci pierwszym krokiem we własną twórczość. Kilkoro badanych rodziców opowiadało, jak ich dzieci – zainspirowane ulubionymi seriami – zaczęły tworzyć własne historyjki, rysować kolejne odcinki, budować narrację. Jeden z rodziców opisywał, jak jego dziecko „jest na etapie tworzenia swojego własnego komiksu” o postaciach z ulubionej animacji.

Autorki raportu komentują wprost: komiks ma duży potencjał twórczy, który bywa pomijany przez rodziców traktujących go jako gorszą formę literatury. Tymczasem jest to medium, które zupełnie naturalnie zaprasza do naśladowania – i do opowiadania własnych historii.

Cele dla Instytutu Książki

Raport kończy się konkretnymi rekomendacjami dla IK. W kontekście komiksów wskazuje kilka obszarów działania:

  • Biblioteki publiczne powinny wzmocnić ofertę dla dzieci w wieku 7-9 lat o komiksy jako alternatywę wobec ekranu. Raport wymienia konkretnych twórców: Berenikę Kołomycką i Marcina Podolca dla młodszych dzieci oraz Bartosza Minkiewicza i Karola Kalinowskiego dla grupy powyżej dziewięciu lat. Na marginesie warto zwrócić uwagę, że od dłuższego czasu to już się dzieje. Świadczą o tym chociażby takie inicjatywy jak niedawna biblioteczna Konferencja naukowa „Komiks wychodzi z cienia”, wciąż rozrastająca się Komiksowa Mapa Polski, do której cały czas dołączają kolejne placówki, liczny ich udział w corocznej akcji Domangowanie, czy też szeroko otwarte drzwi dla komiksowych warsztatów, klubów dyskusyjnych i spotkań z autorami. Zdaje się, że bibliotekarze już jakiś czas temu sami zaobserwowali, że komiks przyciąga do nich nowych czytelników.
  • Pakiety biblioteczne dla rodzeństwa w różnym wieku powinny zawierać komiks dla starszego dziecka i książkę kartonikową dla młodszego – tak, by wspólne czytanie nie oznaczało rezygnacji z preferencji żadnego z nich.
  • Specjalistyczne listy lektur tworzone z terapeutami i psychologami powinny wprost uwzględniać formy komiksowe jako wsparcie dla dzieci z ADHD i trudnościami koncentracji.
  • Edukacja rodziców dotycząca wartości komiksu jako formy kultury – zmiana narracji z „to się nie liczy” na „to jest wartościowy (i pełnoprawny) kontakt z książką”.

Co jest nie tak?

Raport odsłania pewien mechanizm, który wynika z niezrozumienia nowych form przyswajania treści. Wielu rodziców ma w głowie następujący obraz „prawdziwego czytania”: cicha lektura przed snem, powieść z fabułą, strony bez ilustracji. Ale rzeczywistość odbiega od tego obrazu i gdy dziecko wybiera komiks, audiobook albo encyklopedię o Minecrafcie – rodzic czuje, że coś się nie udało.

Tymczasem autorki raportu proponują coś innego: odejście od jednego, idealnego modelu czytania na rzecz elastycznych, dostępnych i realistycznych form kontaktu z książką. Komiks mieści się w tej definicji w pełni. Nie jako substytut, nie jako krok w tył, ale jako jedna z wielu dróg do czytania, a dla części dzieci jedyna, którą naprawdę chcą przejść.

„Kluczowe znaczenie ma tu odejście od jednego, idealnego modelu czytania na rzecz elastycznych, dostępnych i realistycznych form kontaktu z książką — od krótkich fragmentów, przez pozwolenie dziecku na ruch podczas wspólnego czytania, po wybór komiksu czy książki sensorycznej.” – Raport „Dlaczego nie czytamy dzieciom?”, Instytut Książki 2026

Na koniec warto zwrócić jeszcze uwagę, że autorki dochodzą do wniosków, które dla stałych czytelników komiksów są oczywiste, choć niewypowiedziane mogą na co dzień umykać. Wielu obecnych dorosłych uczyło się czytać za ich pomocą już w latach 80. i 90. – co też wielokrotnie deklarowali szeroko rozpoznawalni goście naszego cyklu Oni też czytają komiksy!, a na wręcz zbawienne skutki „kolorowych zeszytów” już od lat zwracają uwagę amerykańscy terapeuci m.in. tutaj. Dobrze, że takie opinie w końcu zaczęły pojawiać się szerzej i w polskich badaniach, nawet jeśli te obejmują niewielką próbkę badanych czytelników.