Na warsztacie #33 – Laura Ruśkiewicz
17.06.2026 06:00
Dziś na łamach Na warsztacie gościmy Laurę Ruśkiewicz aka Rysacza, rysowniczkę serii Baśń o nieludzkim. Nad czym obecnie pracuje zdobywczyni dwóch Złotych Kurczaków?
Hej! Z tej strony Rysacz. Mając tę informację, odpowiedź na pytanie, co głównie robię w moim życiu, zostawię jako ćwiczenie myślowe dla czytelnika.
Gdzieś po pandemii stwierdziłam, że może wypadałoby coś opublikować, skoro i tak już w kółko rysuję te same cztery postaci od X lat. Dobrym sposobem na dalsze rysowanie ich bez poczucia marnowania drogocennego życia wydawała mi się forma komiksu. Z wydawała płynnie przeszłam do wydała i od tej pory na półce obok tabletu graficznego mam postawiony pierwszy egzemplarz (wyciągnięty z pierwszego nakładu) pierwszego tomu mojego wymarzonego komiksu: „Baśni o Nieludzkim”.
Plany były ambitne: jeden tomik na rok. Życie mnie jednak zweryfikowało a choróbsko skutecznie uziemiło na, w dobrym przybliżeniu, cały 2025-ty. Przekonana, że reszta komiksowa o mnie zapomniała, postanowiłam sobie bez presji pracować nad drugim tomem mojej ukochanej serii: Baśni.
Praca nad Baśnią jest ciekawym zajęciem. Raz spędzam trzy dni rysując jedno tło a później szukam w Google jak wygląda sygnalizacja świetlna. Pomijam już absurdy, do jakich dochodzi, gdy próbuję robić research. Chyba moim ulubionym wątkiem były próby dowiedzenia się, jak działa dochodzeniówka w Polsce. Research skończył się zaciągnięciem na wywiad losowych policjantów pracujących w ODS, proszeniem spotkanych przypadkowo funkcjonariuszy o zdjęcia kamizelek taktycznych i finalnie zapisaniem się na studia kryminalistyczne…
Najlepszą częścią jest jednak wymyślanie easter eggów: w tym fikcyjnych marek i kampanii marketingowych. Z zawodu siedzę w marketingu (zawodem to okazuje się marketing mojej własnej twórczości na social mediach), więc przekręcanie nazw i brandingu znanych marek przychodzi mi stosunkowo wdzięcznie.
Lubię też wrzucać do Baśni istniejące miejsca. Kto wie, ten wie, a co mi tam! Do tego, jaka nieziemska jest to satysfakcja, jak później losowe osoby do mnie piszą, że mijają kadr z Baśni idąc do pracy. Pomijam już, że ponownie kosztuje mnie to trzy dni ślęczenia nad tłem, przez które czytelnik przebrnie w dwie i pół sekundy. Uznajmy, że robię to dla tych trzech osób, które rozpoznają jaki to ratusz. Nie ma za co.
Ale Baśń to przede wszystkim pisanie postaci. Mam awersję do postaci jednowymiarowych, więc zgodnie z jednym z potężniejszych researchów w temacie typologii (po trzech latach skończyłam typując funkcje poznawcze piosenek) od lat rozpisuję sobie wszelkiego rodzaju mbti, enneagramy, tritypy i inne warianty instynktowe bohaterów. Doskonale wiem, co by dana postać zrobiła a czego nie w danej sytuacji (co jest upierdliwe fabularnie, no ale już trudno, jakoś dam radę). Uwielbiam pisać nimi dialogi, wiem, że każde z nich ma inny styl wypowiedzi, wiem, że każde reaguje inaczej i zwraca uwagę na inne rzeczy. To mnie bardzo napędza przy tym projekcie.
I tak mi mija to życie. Raz pójdę w górki, raz kupię kolejną alokazję (w domu zaczyna brakować powierzchni płaskich), a najczęściej siedzę sobie, śmieję się po raz setny z tych samych żartów, które sama napisałam, narzekam na tempo pracy, które sama sobie nadałam nad komiksem, który robię z własnej, nieprzymuszonej woli. Przynajmniej tak sobie to funkcjonowało do niedawna.
W międzyczasie dowiedziałam się od znajomego, że przygotowuje on konwent w Zaniemyślu. Tematem konwentu miała być plaża, bo sam konwent odbywać się miał na plaży. Mowa tu oczywiście o Plażowym Comic Conie. Nałożyło się to czasowo z wywiadem Comixxy z Spacecookzie, w którym prowadzący dumnie powiedział, że plany Rysacza legły w gruzach. Z czystej złośliwości postanowiłam wydać zeszytówkę, żeby udowodnić, że dalej żyję. Pomysł wpadł mi do głowy szybciej niż zdążyłam odpalić jakiekolwiek ośrodki odpowiedzialne za logikę: robimy Beach Episode Baśni. To musi być dobry pomysł, bo wiecie: Plażowy Comic Con, plaża, sierpień, wakacje, beach episode. It’s all coming together.
Wywalając więc za drzwi wszelkie misternie pisane latami założenia świata przedstawionego stworzyłam tak zwany sh❌tpost z główną czwórką postaci z Baśni. Plażówka jest dokładnie tym, czym możecie się spodziewać, że jest. Jest to zbiór kilku umiarkowanie śmiesznych gagów, eksploracja dynamiki między postaciami i Zguba, której wreszcie dali się poopalać. I jest tego tyle, ile zmieściło się na czterdziestu stronach.
Nie pokazuję Wam więcej Plażówki, bo mam tendencję do spoilerowania za dużych kawałków własnych prac. W dużym skrócie, pomijając już dom, pracę i hobby mam na głowie: dwa one-shoty, kobyłę jaką jest kontynuacja Baśni i ledwo zaczęte studia kryminalistyczne…
W końcu, czego się nie robi dla spełniania marzeń, co nie?
Plażówka
Dowody jednoznacznie wskazują, że miejscowy dochodzeniowiec – Samson Kos – potrzebuje wakacji. Jego bliscy próbują mu je zapewnić, ale niestety na miejsce odpoczynku wybierają polskie wybrzeże.
Spin-off do „Baśni o nieludzkim”, tzw. beach episode.
1.08.2026
I
Kolor
Miękka
148×210 mm
40





















