Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Historyczne komiksy wojenne obarczone są podstawowym problemem przewidywalności fabuły. Znajomość historycznej faktografii mocno ogranicza scenarzystę w zakresie fabularnej kreacji, ale z drugiej strony, świadomy tego czytelnik nie oczekuje przesadnych twistów, czy zaskoczeń.
Jak więc napisać solidny, zajmujący komiks historyczny? Z zachowaniem poprawności względem faktów, bez nadmiernego, ale jednocześnie z koniecznym dramatyzmem, zdolnym podtrzymać czytelnicze zainteresowanie? Można, jak uczynił to choćby Vincent Brugeas, sięgnąć po historię prawdziwą, ale jednak owianą częściowo nimbem tajemnicy. A przynajmniej taką, której faktografia nie zaistniała w szerszej świadomości odbiorców, pomijając może historyków i miłośników tematyki wojskowych oddziałów specjalnych.
Wzięcie na warsztat jednej z najlepszych jednostek specjalnych w dziejach – brytyjskiego SAS, zdaje się tematem samonośnym. Połączenie historycznego znaczenia, ze swego rodzaju brawurą i brakiem poszanowania sztywnych zasad (kontrastujących ze sztywną zasadnością postawy typowego brytyjskiego oficera), jakie cechowały postaci takie, jak choćby David Archibald Stirling, pozwalają scenarzyście budować opowieść nieco w stylu hollywoodzkiej kreacji, a jednak nadal pozostającej w obszarze historycznej zgodności. Sama opowieść, skupiona na pokazaniu prawdy, prowadzi nas od pierwszych pomysłów na utworzenie elitarnej jednostki do zadań specjalnych, poprzez pierwsze jej działania – niekoniecznie udane – oraz próby odnalezienia „swojej” ścieżki w obszarze koniecznych i możliwych działań w realiach II wojny światowej. I mozolne, ale konsekwentne budowanie legendy, która do obecnych czasów zarówno zmieniła mocno swoją specyfikę działania, jak i obrosła swoistym mitem.
„The Regiment. Prawdziwa historia SAS” pozwala nam cofnąć się do samych początków, prześledzić wyboistą drogę od koncepcji jednostki specjalnej, po jej realne, coraz większe sukcesy oraz niebagatelne znaczenie w obszarze destabilizacji działania wrogich, hitlerowskich sił na frontach Afryki Północnej.
Kluczem w powstaniu SAS była wizja pewnego oficera, wizja niepodzielana przez wierchuszkę dowództwa, które myślało globalne, w kategorii makro, ale niekoniecznie z pełną świadomością niuansów prawdziwego pola walki. Upór Stirlinga i jego niezachwiana wiara w słuszność utajnionych działań na tyłach wroga – w miejsce dotychczas stosowanych, bezpardonowych, frontalnych ataków opartych na przewadze masy, co często prowadziło do gigantycznych strat po stronie brytyjskiej – dały podwaliny do powstania jednej z najważniejszych, w ujęciu historycznym, jednostek specjalnych. A my poznajemy jej genezę i historię, nie tylko za sprawą materiału komiksowego, ale starannie przygotowanego -- choć niedługiego -- rysu historycznego (ubogaconego solidną dawką zdjęć i szkiców) umieszczonego na końcu albumu.
Graficznie jest poprawnie. Typowo dla komiksu historycznego, autor rysunków – Thomas Legrain – stawia na realizm szkiców i skupienie na postaciach, choć nacieszyć oko mogą także miłośnicy sprzętu wojskowego, pojazdów i samolotów z okresu II wojny.
„The Regiment. Prawdziwa historia SAS” to nic innego, jak komiksowy hołd złożonej jednej z legendarnych jednostek specjalnych, jakie istniały. A zarazem hołd dla jej twórców, dla pierwszych żołnierzy, którzy w niej służyli. I – warto dodać – to hołd całkiem zasłużony.
Dla miłośników historycznych komiksów wojennych to album bardzo warty zainteresowania.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.