W tym szalonym świecie, który wymknął się spod kontroli, jeden samotny bohater wyrusza na wojnę totalną przeciwko żądnym władzy drapieżcom. Tak, Kowboj z Szaolin wraca z kolejną michą krwawej jatki, którą tak kochają fani Geofa D.
Kowboj znów oddziela ziarno od plew, tnie na plasterki dziwnych dewiantów i podkręca ogólny poziom bólu, jednocześnie oddając pokłon naszemu gatunkowi. Ale dość tego straszenia – jeśli (co mało prawdopodobne) nie znacie autora, Geof Darrow, znany jako „le Géant Génial”, to wielki dwujęzyczny Amerykanin (więc od razu wiadomo, że geniusz), który rysuje przyszłość oburącz niczym DaVinci.
Zgodnie z oczekiwaniami, „Grunt to rodzinka” – najnowsza apokaliptyczna jazda Darowa – to jednocześnie zaawansowane kuglarstwo oraz analiza toczącej społeczeństwo głębokiej zgnilizny, która udowadnia, że dziennikarstwo śledcze jeszcze nie umarło. Tak czy inaczej zabijcie okna deskami i ruszajcie w podróż. Miłej przejażdżki, śmiejcie się, póki możecie, kochane małpki!
2.09.2024
I
Kolor
Twarda
196x295mm
240
119,00 zł
9788396808264
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Seria o kowboju, który ma więcej problemów, niż wszyscy kowboje w pup-kulturze razem wzięci, to jedno z najlepszych rzeczy jakie dostał świat komiksu w ogóle.
Zaś Geof Darrow to jeden z najbardziej wyjątkowych, niepowtarzalnych i oryginalnych artystów w świecie kadrowanym.
Szacowanie Kowboja Z Szaolin poprzez fabularną fajność lub jej brak - to jak szacować Matrixa w kontekście wątków miłosnych. To zupełnie nie to podejście do komiksów.
Jeżeli zaś szukasz w komiksach sztuki rysunku przez GARGANTUICZNE S, niezdrowego wręcz podejścia do szczegółowości, że aż gałki oczne nie wiedzą gdzie mają patrzeć, epickiego przedstawienia scen, zabawy perspektywą i ogółem - czystego fan’u obcowania z komiksem - Seria Kowboj Z Szaolin jest dla Ciebie absolutnym must have’em.
Kowboj Z Szaolin: Grunt To Rodzinka.
W czwartym tomie przygód człowieka, który nieustannie powtarza „amitofu” oddając hołd Buddzie, mistrza kung-fu i największego pechowca pustyni - dostajemy takie samo dobre, gęste, pyszne i niemożliwe by być mogło - mięcho, jakie dostaliśmy w poprzednich tomach. Geof Darrow wciąż dowozi przesadną szczegółowością, mikro-gagami na planszach, rysunkami zapełnionymi treścią aż do centymetrów ostatnich.
Czwarta część to nie tylko „nowy boss” do rozwalenia (przypomina mi Katamari Damacy, ktoś zna?), ale i podobnie jak było w trójce - więcej czytania, więcej dialogów i więcej „scenariuszowego klejenia” kolejnych kadrów i scen. Miód i orzeszki jak dla mnie. Ba - miód, orzeszki i dwie tony kokosanek.
Każdy kto czytał, którąkolwiek część Kowboja i był zadowolony - zadowolony będzie również z czwórki.
Wyjątkowa to rzecz. I nie łatwo tą wyjątkowość opisać. Kowboj to zabawa formą komiksową w 101%. I nie mówię tutaj o wybranych kadrach, czy sekwencjach. Całość to jeden wielki eksperyment, którego nie znajdziemy nigdzie indziej. Coś tak innego od reszty, szalonego i wariackiego, że normalnie nie do opowiedzenia.
Cieszy również scenariuszowa otwartość - każdy tom można czytać niezależnie, bez kolejności, a i tak wszystko będzie zrozumiałe i w pełni do ogarnięcia.
Komiks wyjątkowy w zupełności. Kompletnie inne (szalone) spojrzenie na sztukę opowiadania rysunkiem i kadrami. Wysoki współczynnik powrotu (zawsze odkryjesz coś nowego) dodaje wartości tej serii.
Majstersztyk absolutny!
Więcej na IG: @znakiem_tego