Zdobywca Nagrody Eisnera, scenarzysta SKOTTIE YOUNG, i nominowany do Nagrody Eisnera ilustrator JORGE CORONA, czyli duet stojący za bestsellerowymi seriami MIDDLEWEST i THE ME YOU LOVE IN THE DARK, ponownie połączyli siły, by stworzyć zupełnie nową, naginającą reguły gatunku opowieść o miłości, stracie, nabojach i śmierci!
AIN’T NO GRAVE to relacja z podróży Ryder, wyjętej spod prawa kobiety, która próbuje zostawić burzliwą przeszłość za sobą, kiedy się zakochuje, wychodzi za mąż i zostaje matką. Gdy dowiaduje się, że choroba może jej to wszystko odebrać, postanawia znów wziąć do ręki broń i podjąć walkę. Chcąc zapewnić sobie więcej czasu na tym świecie, wyrusza w daleką drogę do miejsca, gdzie żywi nie mają wstępu, aby zabić tego, który trzyma jej los w swoim ręku – Śmierć.
8.04.2026
I
Kolor
Miękka
170x260mm
152
73,99 zł
9788398031905
Ain’t No Grave to zwarta, zamknięta historia w westernowym klimacie, która od początku do końca jedzie bez większych przestojów.
Ryder to najniebezpieczniejsza kobieta na Dzikim Zachodzie: porwania, napady, strzelaniny to jej codzienność. Wszystko zmienia się, gdy pojawia się miłość. Rzuca swoje dawne życie i zaszywa się z mężem i córką na farmie, z dala od wszystkiego. Spokój nie trwa jednak długo, bo po kilku latach okazuje się, że jest śmiertelnie chora. Wyrusza więc w swoją ostatnią podróż, żeby kupić sobie trochę więcej czasu z rodziną. No i wiadomo, droga do odkupienia jest bardzo krwawa.
Najciekawiej wypada sama Ryder. Z jednej strony widać, że jest osobą rodzinną, z drugiej, strasznie samolubną. Fajnie wypada motyw zemsty i tego, że żeby ratować siebie, zabija innych ludzi, którzy też mają swoje rodziny. Trochę to wszystko gryzie się ze sobą i zostawia czytelnika z pytaniem, czy ta jej podróż w ogóle jest słuszna. Dzięki temu nie jest to typowa bohaterka, tylko postać, którą ciężko jednoznacznie ocenić.
Fabuła jest dobrze przemyślana i leci do przodu w dobrym tempie. Sporo tu retrospekcji, które dorzucają kolejne wątpliwości co do Ryder i tego, jaka naprawdę jest.
Największą robotę robią jednak ilustracje. Styl jest tutaj efektowny, bardzo agresywny, drapieżny, momentami wręcz brudny. Do tego dochodzą trochę bardziej odjechane motywy, które mogą się kojarzyć z czymś w stylu Gunslinger Spawn.
Z minusów zdarzają się przeskoki między kadrami. Czasem wygląda to tak, jakby brakowało jednej ilustracji i trzeba się domyślać, co się właściwie wydarzyło. Na szczęście nie ma tego dużo.
Ogólnie: fajna historia, jeszcze lepsze ilustracje i do tego kozacka okładka. Idealny komiks, żeby postawić na półce.
Komiks ten i setki innych zobaczysz na moim Instagramie: Lukkegeek
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Co robisz, kiedy dowiadujesz się że umierasz i czasu zostało Ci niewiele? Spędzasz czas z rodziną aby się nią nacieszyć? Czytasz na szybko wszystkie komiksy? Biegasz w przerażeniu wokół bloku? Nie.
Idziesz do piekła żeby wpierdzielić samej Śmierci.
Główna bohaterka tego komiksu taką właśnie misję sobie wybrała. Pożegnała się z córką i mężem i sru w długą, aby pokazać samej Śmierci na co ją stać.
I mamy tutaj bardzo prostą opowieść z jednym konkretnym, domkniętym wątkiem. Skondensowany scenariusz rozpisany tak, że nudzić się nie ma kiedy, tym bardziej, że retrospekcje i wizualne powroty do przeszłości nakreślają czytelnikowi bohaterkę, jej motywy i powody dlaczego jest taka a nie inna.
Uwielbiam Skottie'go Younga. Jego Nienawidzę Baśniowa to jedna z lepszych rzeczy w komiksowie. Tutaj zajmuje się tylko scenariuszem. Rewelacji większej tu nie ma, ale jest w zupełności poprawnie. Nic dodać nic ująć.
Natomiast warstwa wizualna to miazga. Prze-ultra-sztosowo to wygląda. Design postaci w "piekle" lokacje, no i sama Śmierć. Orgazm oczny na grubo zdecydowanie.
Taki komiks "komiksowy" który często nazywam per "mięsko" w Ain't No Grave wizualna strona to właśnie takie mięsiwo. Krótki, zamknięty, przyjemniaczkowy one-shot. W dodatku w stylistyce fantasy-westernu. Pychozol.
Ja bym w tym półświatku z chęcią jeszcze posiedział. Jestem na tak.