Rok 1939. Świat wciąż pamięta grozę Wielkiej Wojny, a w powietrzu czuć zapowiedź kolejnego, straszliwszego konfliktu. Faszyzm zalewa świat, w tym najciemniejsze zakamarki Ameryki.
W Gotham dochodzi do serii brutalnych morderstw wywołujących panikę wśród wysoko postawionych ludzi w mieście. W tym samym czasie pojawia się tajemniczy mściciel, niejaki Bat-Man. W sprawie zabójstw coś się nie zgadza, bowiem wszystko wskazuje na to, że dokonują ich ludzie, którzy dawno powinni już nie żyć. Bat-Man staje oko w oko z jednym z tych przerażających potworów i cudem uchodzi z życiem. Zaczyna się zastanawiać, czy zdoła przetrwać w okrutnym, zmieniającym się świecie.
Dwaj mistrzowie opowieści – legendarny scenarzysta Dan Jurgens („Batman. Ziemia niczyja”, „Superman”) i rysownik Mike Perkins („Superman”, „Action Comics”) – łączą siły, by snuć pasjonującą historię o początkach Mrocznego Rycerza!
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w amerykańskich zeszytach „Bat-Man: First Knight” #1–3.
8.04.2026
I
Czerń / Biel
Twarda
225x285 mm
160
89,99 zł
9788328173446

Batman był już detektywem noir, symbolem traumy, mścicielem i ikoną popkultury rozpoznawalną na całym świecie. Nic więc dziwnego, że twórcy wciąż próbują opowiadać go na nowo, testując granice gatunków i konwencji. „Batman. Pełnia” wpisuje się w ten nurt jako horrorowa wariacja, która zamiast gadżetów i dedukcji stawia na grozę, cielesność i utratę kontroli.
Batman jako jeden z najbardziej ikonicznych bohaterów w historii popkultury od dekad stanowi pole do nieustannych eksperymentów. Twórcy raz po raz próbują przepisać jego mit na nowo, zmieniając konwencję, gatunek albo punkt ciężkości opowieści. „Batman. Pełnia” Rodneya Barnesa i StevanaSubicia jest właśnie taką próbą – świadomym odejściem od klasycznej historii detektywistycznej w stronę mrocznego horroru zanurzonego w estetyce nadprzyrodzonej grozy.
Fabuła albumu opiera się na prostym, ale nośnym pomyśle: Batman zostaje zarażony wirusem likantropii. Gotham nawiedza fala brutalnych, zwierzęcych morderstw, a ślady prowadzą do tajemniczego antagonisty, którego przeszłość i motywacje okazują się znacznie bardziej złożone, niż sugerowałaby rola „potwora”. Szybko jednak okazuje się, że również sam Bruce Wayne nie jest wolny od klątwy, która pod wpływem pełni księżyca zamienia człowieka w bestię. W obliczu zagrożenia, którego nie da się pokonać siłą ani technologią, Batman sięga po pomoc magii, a do gry wkraczają John Constantine i Zatanna, tworząc nieoczywisty, ale intrygujący crossover z mistycznym zapleczem uniwersum DC.
Barnes sięga po bardzo klasyczne odczytanie motywu wilkołactwa jako choroby – nie tylko fizycznej, ale przede wszystkim psychicznej i społecznej. Likantropia jest tu metaforą niekontrolowanego szału, poczucia winy i wyobcowania, a antagonista nie zostaje sprowadzony do roli jednoznacznego potwora. Jego historia dotyka tematów poszukiwania człowieczeństwa, prób zbudowania wspólnoty wśród innych wyrzutków i życia z piętnem, którego nie sposób się pozbyć. To jeden z mocniejszych elementów albumu, bo nadaje konfliktowi emocjonalną głębię, nawet jeśli – co trzeba uczciwie przyznać – całość pędzi do przodu na tyle szybko, że nie zawsze pozwala tym wątkom w pełni wybrzmieć.
Podobny problem dotyczy samego Batmana. Pomysł zarażenia go wirusem likantropii jest świeży i daje potencjał do interesujących rozważań na temat kontroli, tożsamości i granicy między człowiekiem a potworem. Niestety narracja nie zatrzymuje się na tyle długo, by naprawdę wejść w psychikę Bruce’a Wayne’a w tej ekstremalnej sytuacji. Horror dominuje nad introspekcją, a historia, choć momentami sugestywna i brutalna, ostatecznie prowadzi do dość przewidywalnego rozwiązania.
Podobnie mieszane uczucia można mieć co do warstwy graficznej autorstwaStevanaSubicia, która jest jednocześnie atutem i słabością albumu. Fluorescencyjna, przyciągająca wzrok okładka świetnie zapowiada horrorowy charakter historii, a agresywna kolorystyka i dynamiczne kadry budują odpowiedni nastrój zagrożenia. Problem pojawia się jednak w samym rysunku postaci, które bywają mało detaliczne, a miejscami wręcz niechlujne, co kontrastuje z ambicjami opowieści. Ekspresja i ruch są tu ważniejsze niż precyzja, ale nie zawsze działa to na korzyść czytelności i immersji.
„Batman. Pełnia” to album, który najlepiej sprawdzi się jako gatunkowa ciekawostka – mroczny, brutalny horror z superbohaterskim twistem i interesującym wykorzystaniem magicznego zaplecza DC. Nie jest to reinterpretacja, która na nowo definiuje postać Batmana, ale solidna, momentami inspirująca próba opowiedzenia jego historii w innej konwencji. Dla czytelników zmęczonych klasycznymi schematami i otwartych na bardziej eksperymentalne podejście do Mrocznego Rycerza może to być propozycja warta uwagi, nawet jeśli niewykorzystany potencjał pozostawia po lekturze lekki niedosyt.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.
Bat-Man: Pierwszy Rycerz to niesamowicie klimatyczna reinterpretacja klasycznej historii Batmana. Wszystko jest tu osadzone w okresie międzywojennym i czuć to na każdym kroku, ten strach społeczeństwa przed faszyzmem i przygotowania na coś najgorszego, co dopiero ma nadejść.
Dodatkowo ktoś próbuje przejąć władzę nad Gotham, wykorzystując do tego groteskowe mutanty. I właśnie wtedy pojawia się on - człowiek nietoperz. Nie jako klasyczny superbohater, ale raczej jako postać wyjęta z miejskiej legendy, budząca strach równie mocno jak zagrożenie, z którym walczy.
Historia jest prosta, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, jest prowadzona w ciekawy sposób, a intryga naprawdę trzyma w napięciu. Całość ma w sobie mocny klimat klasycznych kryminałów noir, z lekką domieszką Batmana Tima Burtona. Ahh cudeńko 🙂
Największy plus to klimat i rysunki. Atmosfera dosłownie sączy się z każdego kadru. Ilustracje są świetne, styl też. Zdjęcia kompletnie nie oddają tego, jak to wygląda w trakcie czytania. To trzeba zobaczyć na żywo. Czytając, niecierpliwie czekałem na kolejną stronę, żeby zobaczyć, czym mnie zaskoczy. To już coś.
Bardzo fajny i udany eksperyment.
Komiks ten i setki innych zobaczysz na moim Instagramie: Lukkegeek
Bat-Man: Pierwszy Rycerz
Bruce Wayne w swoim stroju, w roku 1939, bez gadżetów i przyjaciół. Nieco nieogarnięty i w zupełności „pokonywalny” z serią brutalnych morderstw tuż obok, które w założeniu mają umożliwić przejęcie całego Gotham.
Ostatnio powolnym i nieśmiałym krokiem wracam do czytania super-hero. Oczywiście zostając wiernie w półświatku DC.
Po Pingwinie, odświeżeniu Potwora Z Bagien, Batmanie Przeklętym oraz jednym z moich ulubionych - Jokerze Tyniona i Guillema Marcha (<3) chwyciłem za Pierwszego Rycerza i jest sztos elegancki.
Bo ja naprawdę lubię dobrze rysowane komiksy. Uwielbiam wizualne aspekty w tym medium. A to jest właśnie taki komiks. Już pal licho, czy to Gacek czy Britney Spears - rysunek w tym albumie to zdecydowanie wysoka półka.
Atmosfera i klimat Gotham roku 1939 jest nieziemsko przedstawiony. Kolorystyka, lineart i zabawa kadrem - wszystko to sprawia, że okiem patrzeć się chce i chce. Komiks wręcz połknięty z radością.
A jak fabularnie?
Pojawia się GŁOS i skazańcy, którzy zmarli.. ale nie do końca. W Gotham giną wysoko postawione persony i okazuje się, że sprawcami są ludzie, którzy już dawno nie żyją.
I co najważniejsze - mamy tutaj wczesny setting - Batman jeszcze niedoświadczony, omyłkowy - bez wsparcia. Miasto jest przeciw niemu, bo już wie, że istnieje, ale jeszcze nie rozumie w jakim celu. Gordon nie ufa Nietoperzowi, więc Gacek zdany jest tylko na siebie, a to pokazuje jego omylność i decyzje, które nie zawsze są słuszne.
Wizualna miazga i naprawdę przyjemny czytelniczo album. Ani grama nudy i ten retro strój Nietoperza - miód dla oczu!