Scenariusz
Rysunki
Tłumaczenie
„Batman. Mroczne więzienia” to zapierający dech w piersiach prolog do eventu „Władza absolutna”.
Po wstrząsających wydarzeniach z „Batman. Joker: Rok pierwszy” Bruce Wayne musi uciec z więzienia Batmana z Zur-En-Arrh. Jaki mroczny sekret skrywał Zur? I jaką rolę w tym wszystkim odgrywał Joker? Gdy na szali leży życie Damiana i przyszłość Gotham, nic nie przygotuje Mrocznego Rycerza na szokujący rozwój wypadków.
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w amerykańskich zeszytach „Batman” #145–149.
Linia wydawnicza
Kategoria
Pochodzenie
Postacie
Wydawca Polski
Wydawca Oryginalny
Data Wydania
25.03.2026
Wydanie
I
Druk
Kolor
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
Format
170x260 mm
Liczba Stron
180
Cena Okładkowa
79,99 zł
EAN
9788328173385
Opinie redakcji

W najnowszym tomie “Batmana” dochodzi do ostatecznego starcia między Człowiekiem -Nietoperzem a jego robotycznym odpowiednikiem. Czy saga z Failsafe’m wreszcie się zakończy?
Chip Zdarsky wystartował w runie “Batmana” z wysokiego c. Pierwszy tom z jego scenariuszem to była naprawde dobra, przemyslana rozrywka, w której bohater dostał potężne wciry. Kolejny tom o wyprawie superbohatera przez multwersum również przyniósł masę niespodzianek i emocji, ale potem plan Zdarsky’ego na “Batmana” zaczął się rozsypywać. Albo inaczej - można mieć takie wrażenie, jeśli nie znamy wszystkich fabuł i ich kontekstów z serii pobocznych. Dlatego, czytając tom trzeci o wojnie w Gotham i czwarty z Jokerem w tytule miałem wrażenie, że prześlizguję się przez te historie, że czegoś im brakuje, że ambicje przerosły scenarzystę. I podobne wrażenie można mieć podczas lektury piątego tomu zatytułowanego ‘Mroczne Więzienia”, w którym nasz bohater zamierza ostatecznie rozprawić się z Failsafem oraz w domyśle, z Zur En Arrhem
Czy ostatecznie - co do tego można mieć wątpliwości, zwłaszcza, jeśli przeczytamy opis fabuły ‘Władzy absolutnej” rozgrywającej się po wydarzeniach z niniejszego tomu. A na razie, na początku “Mrocznych więzień” Bruce Wayne jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia - tkwi w celi razem z Jokerem uwięziony z innymi złoczyńcami przez Failsafe’a, który do pilnowania wyznaczył swoje robotyczne namiastki. Sam zaś, po zebraniu Batmanów z alternatywnych światów tworzy klony, dzięki którym będzie mógł przejąć całkowitą kontrolę nad Gotham. Jeśli już jej nie przejął - bo aktualnie nie widać nikogo, kto by skutecznie mu się przeciwstawił.
Chip Zdarsky nie rozciąga tej opowieści i za co mu chwała. Wszystko rozegra się na przestrzeni czterech zeszytów, które dzięki rysunkom fachury jima Jimeneza czyta się szybko i z przyjemnością. Nie można się jednak pozbyć opisywanego wyżej uczucia, że coś nam umyka, że niektóre watki - jak ten z przejęciem roli komisarza w Gotham przez Vandala Savage;a wyskakują niczym króliki z kapelusza. A właśnie - ktoś jeszcze pamięta, że ten złoczyńca był kluczową postacią w “Wojnie w Gotham”? Ja nie bardzo, zwłaszcza po mętliku fabularnym w “Jokerze. Roku pierwszym” Ale cóż, tak to się toczy, Bruce jak możemy się domyśleć zrobi wszystko, by uciec z więzienia i zebrać rodzinę i przyjaciół by stawić czoło siłom Failsafe’a. Choć końcowy zabieg fabularny w tej rozgrywce, był raczej z tych możliwych do przewidzenia…
Z tego co sprawdziłem w internecie, to nie jest ostatnie słowo Chipa Zdarsky’ego w kwestii runu “Batmana”. Scenarzysta kontynuował jego pisanie po zakończeniu eventu “Władza absolutna”, a zatem czeka nas jeszcze “Batman” w jego wykonaniu. Równolegle wychodziła u nas w ramach “Batman. Detective Comics” opowieść ze scenariuszem Rama V - bardziej spójna, konsekwentna i doniosła w wydarzenia i w przemianę superbohatera, po prostu lepsza. Ale Chip Zdarsky to taki gość, który zawsze potrafi czymś zaskoczyć. Gdy stawiamy na nim krzyżyk, daje nam opowieść, po lekturze której to znowu my dajemy mu kolejną szansę, bo jednak się stara, bo czuje swoich bohaterów. Tak jak w 149 zeszycie, ostatnim z tego tomu, który rozgrywa się po końcowej walce z Failsafem. Zdarsky po prostu potrafi pisać o konsekwencjach ważnych, znaczących wydarzeń w życiu superbohaterów - tak jak to zrobił w czwartym tomie “Daredevila”. Wyciszenie okupione cierpieniem dostajemy również w ostatnim zeszycie “Mrocznych Więzień” - to moment, w którym doskonale rozumiemy co dzieje się teraz z Brucem Waynem i potrafimy mu współczuć. To taka historia, dzięki której darujemy twórcy te słabsze momenty, te które nas irytowały - bo to co dzieje się po skończonej walce w tym zeszycie, jest naprawdę dogłębnie satysfakcjonujące.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.
2 oceny Show votes.
Batman Tom 5: Mroczne Więzienia to całkiem solidne zamknięcie runu Zdarsky’ego, który wcześniej średnio przypadł mi do gustu.
Cała ta seria miała swoje momenty, ale często sprawiała wrażenie przekombinowanej. Najlepiej wspominam jej początek z motywem Failsafe’a. Potem bywało różnie… Finał natomiast pozytywnie mnie zaskoczył.
Po wydarzeniach z poprzedniego tomu Batman trafia do więzienia, a jego alternatywna osobowość Zur-En-Arrh zostaje wyodrębniona i osadzona w pancerzu Failsafe’a. W efekcie dostajemy nowego Mrocznego Rycerza, który działa w Gotham i przez chwilę potrafi oszukać nawet Bat-rodzinę. Brzmi absurdalnie? Trochę tak. Ale zupełnie mi to nie przeszkadzało, bo fabuła jest dobrze posklejana i całość zwyczajnie wciąga.
Momentami przypomina to starcia Batmana z Azraelem z czasów Knightfall, motyw utraty kontroli nad symbolem i przejęcia go przez kogoś innego wypada naprawdę fajnie i dodaje historii ciężaru.
Oczywiście to nadal nie jest poziom klasyki i znajdzie się tu kilka słabszych rozwiązań fabularnych. Ale mimo wszystko całość broni się jako zamknięcie dość nierównej serii.
Na plus zdecydowanie zaliczam też stronę wizualną. Nowoczesny styl ilustracji i kadrowania bardzo mi siadł. Bez przesadnej stylizacji na retro czy dziwnych eksperymentów. Jest czysto, dynamicznie i tak jak powinno być we współczesnym komiksie superbohaterskim. Momentami może brakuje trochę bardziej mrocznych, cięższych scen, ale z drugiej strony to bardziej futurystyczne podejście aż tak ich nie potrzebuje.
Naprawdę przyzwoite domknięcie runu, który miał swoje problemy, ale kończy się w lepszym stylu, niż można było się spodziewać.
Komiks ten i setki innych zobaczysz na moim Instagramie: Lukkegeek