Brom #04
Średnia ocen
Brak głosów
Ładuję ...
Twoja ocena
Oceń
Ładuję ...
Lubi:
0
Zalogowani użytkownicy mają możliwość:
- Dodawania komiksów do kolekcji
- Oceny komiksów
- Pisania opinii
- Oznaczania komiksów jako: “przeczytane”, “kupka wstydu”, “lista życzeń”, “mam autograf"
- Zgłaszania brakujących w bazie komiksów
- Zgłaszanie poprawek i błędów w komiksach
Brom #04
Seria
Pochodzenie
Wydawca Polski
Data Wydania
2027
Wydanie
I
Druk
Czerń / Biel
Oprawa
Miękka
Format
165x235 mm
Opinie redakcji
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne
Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.

„Brom 3” to kolejna odsłona bestsellerowej serii komiksowej Unki Odyi, która niewątpliwie zyskała już sporą (i zasłużoną) popularność oraz grono wiernych fanów (w tym niżej podpisany). Świat strzyg, upiorów i całego przeglądu innych stworzeń ze słowiańskiego bestiariusza stał się podwaliną dla fascynującej opowieści z pogranicza urban fantasy, horroru… i historii o dojrzewaniu i poszukiwaniu swojego miejsca.
Rzecz jasna, magiczno – horrorowa otoczka pozwala na kreowanie wartkiej, akcyjnej fabuły, opierającej się na piętrzeniu przeciwności przed młodym chłopakiem, odkrywającym, że jego świat nie jest tak zwyczajny, jak dotąd zakładał. Formalnie niniejszy album ma oznaczenie „3”, ale, jeśli uwzględnimy poboczny tytuł dla dorosłych, „Brom XXX”, to już czwarta z kolei okazja do wejścia w ten dziwny, niepokojący, często niebezpieczny, ale zarazem fascynujący świat, w którym słowiańszczyzna miesza się z prozaiczną (z pozoru) codziennością.
To album mocno stonowany, względem poprzednich części. Album, który ma w dużej mierze pozwolić autorce na uporządkowanie wątków, ale też na przygotowanie punktów wyjścia do kontynuowania głównej linii opowieści. I choć mogłoby się wydawać, że takie zwolnienie tempa zaszkodzi przyswajalności i atrakcyjności, to nic takiego się nie dzieje. Bo w sferze osobistej nadal dzieje się dużo, mimo że… niewiele się dzieje. Ten paradoks wynika nie tyle z ograniczenia zwyczajowego tempa żywiołowej dotąd fabuły, ale przesunięcia akcentu na sferę emocjonalną bohaterów. Ta, oczywiście, zawsze była w „Bromie” obecna, stanowiła jego siłę wyrazu, ale równocześnie pełniła rolę jednego z ważniejszych elementów składowych, budowała odpowiednie, w dużej mierze realistyczne (mimo fantastycznych elementów) tło. W tym tomie zaś ten aspekt zdaje się wieść prym, wysuwa się na pierwszy plan, nie tracąc nic z wcześniejszej „słowiańskości”, wrosłej już całkowicie w schemat przedstawionego świata i jego integralną częścią.
To, co nieodzownie udaje się Unce Odyi od początku serii, to kreowanie zupełnie fantastycznego świata z jednoczesnym nie zapominaniem, że bohaterowie komiksu to młodzi ludzie w okresie dojrzewania. I ta sfera ich zróżnicowanych osobowości jest – jak wspomniałem - stałą częścią całej historii, nie dorzucaną szczątkowo, na siłę, ale stanowiącą niezbywalną warstwę fabuły. Znalazła się tutaj również przestrzeń dla inkluzywności, ale znów – brak w tym prostolinijnej łopatologii, inkluzywność jako taka nie stanowi tu wytrychu do większej sprzedaży, ale jest umiejętnym pokazaniem zróżnicowania rzeczywistego świata. I to kolejny wielki plus całej serii. Ten pokaz normalności, zwyczajności w świecie całkiem niezwyczajnym. Takie mrugnięcie okiem do realu i czytelników, że nawet jeśli świat wokół wydaje się zupełnie popieprzony i mało przyjazny, to gdzieś tam znajdzie się dla was (dla nas) miejsce.
Ważnym – choć przyznam, że dość oczywistym – przesłaniem tego tomu okazuje się przeniesienie wskazania „głównego złola” w opowieści na – a jakże! – człowieka, w miejsce spodziewanych potworów różnorakiej proweniencji. Niby nic nowego, niby oczywistość, a i sama wiedźmia tyranka nie jest tak całkiem zwykłym człowiekiem (no w końcu srodze włada magia itd.!), ale jednak to dość typowy dla popkultury wniosek, że największe zło kryje się właśnie w istotach ludzkich, nie zaś w potworach. Znamy to już od „Frankensteina”, ale czy to zmienia słuszność samego wywodu? Zwłaszcza, że Odya umiejętnie implementuje ten wątek w całą historię, z jednoczesną prezentacją całej galerii nietuzinkowych postaci i stworzeń ze słowiańskiego legendarza (jeśli chcecie się dowiedzieć, jak naprawdę wyglądają krasnoludki, to zajrzyjcie!).
Graficznie to nadal klasyczna Odya. Stonowana, dość prosta kreska, dobrze operująca skalą szarości i nie lekceważąca detali tła w poszczególnych kadrach sprawia, że czyta się ten tom z przyjemnym poczuciem powrotu do znajomego już świata. Nie ma tutaj graficznych eksperymentów, jest precyzja, konsekwencja graficzna i zgrabny, rozpoznawalny warsztat, dobrze prezentujący skalę talentu. Czego chcieć więcej? Lubię tę kreskę i tą staranność w kreacji tła w kolejnych kadrach. Dla fanów słowiańszczyzny to z pewnością jedna z najlepszych serii, jakie są aktualnie dostępne na polskim rynku.
„Brom 3” pozostawia niedosyt. Ale tak jest z seryjnie publikowaną historią, która jest po prostu znakomita. Chce się więcej, najlepiej już, teraz, natychmiast, a konieczność oczekiwania na kolejny tom potrafi wywołać swoisty, nerwowy dyskomfort. Zazdroszczę tym, co jeszcze „Broma” nie czytali – wszystko przed nimi. Mnie pozostaje (nie)cierpliwie czekać na kolejną odsłonę, zwłaszcza, że wg zapowiedzi samej autorki, dużo się tam dzieje… Na tę chwilę pozostaje wrócić do wcześniejszych tomów, bo jakoś ten czas pozostały do premiery „czwórki” trzeba czymś wypełnić.