W świecie, gdzie bohaterowie w kostiumach szybują w przestworzach, a zamaskowani mściciele mkną przez noc, ktoś musi pilnować, by „supki” nie przekraczały pewnych granic. Ktoś czuwa.
Kochany Hughie próbuje wkręcić się do tajemniczej supergrupy G-Ludzi jako Kobziarz. W ich siedzibie poznaje mętną postać Johna Godolkina, mentora zwichrowanej supermłodzieży. Rzeźnik nie przepuści okazji, by namieszać i odkryć kilka brudnych, supkowych sekretów. Nawet jeśli okaże się, że jest ich więcej, niż będzie w stanie przełknąć. Tymczasem Aero-American pokazuje, czym jest płomienne wypełnianie obowiązków. Czwarty tom kontrowersyjnej serii kontynuuje penetrację ciemnej strony świata superherosów!
20.02.2026
II
Kolor
Twarda
170x260 mm
188
119,00 zł
9788396252388

Serialowa adaptacja „Chłopaków” od Amazona nieubłaganie zmierza ku finałowi, domykając historię, która przez lata przyciągała widzów swoją bezczelną dekonstrukcją mitu superbohatera. Choćby tylko dlatego wydaje się, że mamy zatem całkiem niezgroszy moment, by wrócić do źródła i sprawdzić, jak ta opowieść wygląda w cokolwiek bardziej bezkompromisowej i znacznie mniej oglądającej się na granice dobrego smaku formie komiksowej. Czwarty tom „Chłopaków”, zatytułowany „Na nas już czas”, doskonale wpisuje się w ten powrót, oferując historię, która z jednej strony rozwija znane wątki, a z drugiej coraz wyraźniej pokazuje, jak bardzo świat wykreowany przez Ennisa jest zepsuty u samych fundamentów.
Tym razem Rzeźnik i jego ekipa biorą na celownik G-Ludzi, grupę superbohaterów, którzy może nie należą do najpotężniejszych, ale za to są prawdziwą żyłą złota dla korporacji Aewro American (innymi słowy, serialowego Vought). To wyraźna, momentami wręcz bezczelna parodia X-Menów, która szybko odsłania swoje drugie, znacznie mroczniejsze oblicze. Oś fabularna tomu koncentruje się na rozpracowaniu tej grupy oraz jej lidera, Johna Godolkina, pełniącego rolę mentora i zarazem dyrektora instytucji, w której szkoli się młodych „supków”. W planach korporacji wszystko to ma swoje konkretne miejsce i jest elementem większej strategii biznesowej, gdzie jak zawsze, ideologia i heroizm schodzą na dalszy plan.
Kluczową rolę odgrywa tu Hughie, który infiltruje szeregi G-Ludzi. To właśnie jego perspektywa wprowadza do historii pewien dysonans, jako że z czasem zaczyna on odczuwać wobec członków grupy rosnącą sympatię, dostrzegając w nich coś więcej niż tylko trybiki w korporacyjnej machinie. Ten emocjonalny konflikt staje się jednym z ciekawszych elementów tomu, bo podważa czarno-biały podział na „nas” i „ich”, który dotąd wydawał się w serii oczywisty.
W tle jednak, oczywiście toczy się gra wielkich pieniędzy. Korporacje traktują superbohaterów wyłącznie jako produkty, a całe przedsięwzięcie jako kolejną maszynkę do pomnażania zysków. Ennis nie pozostawia złudzeń i po raz kolejny przedstawia nam świat, w którym moralność została dawno sprzedana, a każda decyzja ma swoją cenę. Jednocześnie scenarzysta rozwija wątki osobiste: relacja Hughiego i Annie zyskuje więcej miejsca, poznajemy też kolejne fragmenty przeszłości Cycusia Glancusia, a gdzieś na horyzoncie zarysowują się fundamenty pod bardziej rozbudowaną historię Niewiasty.
Nie byłby to jednak Ennis, gdyby zabrakło jego charakterystycznego, obrazoburczego humoru. „Na nas już czas” nie stroni od scen skrajnych, balansujących na granicy dobrego smaku i łączy brutalność z groteską i szokującymi gagami, które mają zarówno bawić, jak i wywoływać dyskomfort. Przemoc jest tu przedstawiona z pełną dosadnością, a absurdalne, często obrzydliwe zachowania bohaterów tylko podkreślają degrengoladę tego świata. To nie jest komiks dla każdego i trudno uznać go za lekturę „przyjemną”, ale właśnie w tej przesadzie kryje się jego siła.
Czwarty tom „Chłopaków” to opowieść, która może nie oferuje rewolucji fabularnej, ale konsekwentnie pogłębia uniwersum i relacje między postaciami. Największe wrażenie robi tu jednak sposób, w jaki Ennis obnaża mechanizmy stojące za światem superbohaterów, sprowadzając je do poziomu cynicznego biznesu i ludzkich słabości. Jeśli ktoś zna tylko serial, ten tom może być momentami szokiem. Jeśli jednak szuka historii ostrzejszej i mniej wygładzonej, „Na nas już czas” okazuje się lekturą zdecydowanie wartą uwagi.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.
1 ocena Show votes.